Nowotarżanki rozpoczęły mecz bardzo niemrawo w ataku. Rzuty jakby od niechcenia, podania nie znajdowały adresata, ot, typowa maniana. Nic dziwnego, że trener bardzo szybko zareagował, a zawodniczki, które zazwyczaj mniej przebywają na parkiecie dostały szansę pokazania się. I zagrały pierwsze skrzypce. Przejawiały większą ochotę do gry, były ruchliwe i – co najważniejsze - dziurawiły kosz. Do przerwy nowotarżanki prowadziły 42:14.
- Graliśmy słabo, niestarannie i dlatego wpuściłem na boisko zawodniczki słabsze fizycznie – tłumaczył Mirosław Ćwikiel. - Zagrały dobrze, przechwyciły dużo piłek, przejawiały większą ochotę do gry i dzięki nim odjechaliśmy przeciwnikowi na sporą odległość punktową. Podejrzewam, że gdybym grał mocniejszą piątką, to w każdej kwarcie dziewczyny rzuciłyby ok. 50 punktów.

- Jak znam Mirka, to mocniejszej piątki już nie wypuści na boisko – przewidywał Witold Chamuczyński. Tym razem pomylił się. Na 4 minuty przed końcem drugiej kwarty wpuścił swoje „gwiazdy”, ale po przerwie już nie wybiegły na parkiet. Świetnie grała Ania Pudzisz. Zebrała 13 piłek i co najważniejsze wreszcie zaczęła trafiać do kosza. Pomogły rady trenera Witolda Chamuczyńskiego, by obijała piłkę o tablicę. Na parkiecie szalała najmłodsza zawodniczka, Magdalena Kubowicz. Córka byłego hokeisty Podhala rozgrywała życiówkę. Szkoda, że tata tego nie widział. Trafiała z każdej pozycji, jak lwica walczyła o każdą piłkę, nawet w parterze, zaliczyła 9 przechwytów. Zdobyła rekordową ilość punktów- 26. Trener w samych superlatywach wypowiadał się o jej grze. – Gdyby bardziej była skoncentrowana, to zdobyłaby jeszcze więcej punktów. Niemniej zagrała świetne zawody. Motorem napędowym drużyny była Asia Szopińska razem Asią Jachymiak. Świetnie się rozumiały. Potrafiły uspokoić grę, a jak trzeba było, to ją przyspieszyć. Gdy przebywały na parkiecie gra miała ręce i nogi. Niemniej psycholog powinien porozmawiać z dziewczynami, by do konfrontacji ze słabszym zespołem podchodziły należycie skoncentrowane i zmobilizowane do walki na wysokim poziomie. Inna rzecz, że trudno gra się z zespołem, którego zagrania są nieprzewidywalne. W obronie nie można przewidzieć ruchów przeciwnika, bo nie zachowuje się jak dobry obrońca.

Gorce Steskal Nowy Targ – Iskra Klecza Dolna 122:21 (16:6, 26:8, 34:5, 46:2)
Gorce Steskal: D. Cyrwus 10 (8 zbiórek, 5 asyst), Jachna 6, Długopolska 12, Przybyło 2 (9 przechwytów), S. Cyrwus 3, Szopińska 29 (10 zbiórek, 8 przechwytów), Kubowicz 26 (9 przechwytów), Rokiciak 2, Wolska 6, Jachymiak 12 (8 zbiórek, 9 asyst), Pudzisz 14 ( 13 zbiórek), Malada. Trener Mirosław Ćwikiel.
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski










