09.01.2011 | Czytano: 2442

Podhale już drugie(+zdjęcia)

Podhale Nowy Targ odniosło dwa zwycięstwa w ekstraklasie kobiet i wysforowało się na drugie miejsce w tabeli. Gdyby góralki utrzymały drugie miejsce, to miałyby świetną pozycję wyjściową przed play off. Do końca zasadniczego sezonu pozostała jeszcze jedna podwójna kolejka, która zostanie rozegrana już po turnieju kwalifikacyjnym do mistrzostw świata.

Dzikie Gęsi z Zielonki w pierwszym meczu postawiły się góralkom, a nazajutrz sił im starczyło tylko na pierwszą tercję. Sobotnia pierwsza odsłona była szarpana, gdyż piłeczka nie zawsze docierała do adresata. Sędziowie często musieli korzystać z gwizdków. Przyjezdne miały świetnie zorganizowaną defensywę. Na niej bazowały i wyprowadzały bardzo groźne kontrataki. Akcje ofensywne gospodyń załamywały się na szczelnym murze. Dopiero w 8 minucie, po szybkiej wymianie piłeczki pomiędzy Krzystyniak i Siutą, zasieki zastawione przez Zielonkę zostały przerwane. Te szybko przystąpiły do odrabiania strat i od razu Guzik musiała mieć się na baczności. Największe zagrożenie czyhało ze strony Rogali. Najpierw sprytnie próbowała przelobować nowotarską bramkarkę, a potem zaskoczyć ją backhandem. W tym drugim przypadku świetnie interweniowała nogami. Co się odwlecze... W 18 minucie Guzik zmuszona została do wyciągnięcia piłeczki z siatki. Grzelak spod bandy, strzałem w długi róg bramki pokonała ostatnią instancję gospodarzy. Odpowiedź góralek była bardzo szybka. Piekarczyk strzałem z 5 metrów, na wprost bramki, przywróciła prowadzenie swojemu zespołowi.

Po zmianie stron inicjatywę przejęły przyjezdne, które w 28 minucie doprowadziły do wyrównania i miały jeszcze dwie świetne sytuacje na objęcie prowadzenia. Na trzecią tercję gospodynie wyszły jakby odmienione. Akcje ofensywne były szybkie i precyzyjne. Piłeczka dwukrotnie po zagraniach godnych kamer filmowych - Gryni z Fułą i Fuły z E. Byrniarską - wpadła do bramki Dzikich Gęsi. Przyjezdne jednak się nie poddawały i w 51 minucie złapały kontakt. Wymiana ciosów trwała do 58 minuty. Wtedy Piekarczyk strzałem z dystansu ( piłeczka po rękach bramkarki wpadła pod poprzeczkę) odebrała rywalkom ochotę do kontynuowania gry.

- Kibicom zapewne mecz się podobał, bo był dramatyczny i do końca wynik był sprawą otwartą – twierdzi trener Podhala, Jacek Michalski. – Nie do końca jednak jestem usatysfakcjonowany, bo dobra gra nie przynosiła efektów. Stwarzaliśmy sytuacje bramkowe po wyćwiczonych i przemyślanych akcjach, ale brakowało im kropki nad „i”. Zielonka zrobiła duży postęp. Wykorzystała nasze błędy i cały czas czuliśmy jej oddech na plecach. Ten zespół ma opracowane fragmenty gry obronnej i dlatego tak trudno było nam zdobywać gole. Do końca męczyliśmy się.

W rewanżu gospodynie prowadziły już 2:0 i wydawało się, że jest po sprawie. Moment dekoncentracji i przyjezdne doprowadziły do wyrównania. Jednak od drugiej tercji nowotarżanki już poważnie potraktowały rywalki i ich przewaga z każdą minutą rosła. Jeszcze na początku trzeciej odsłony Zielonka zbliżyła się na odległość dwóch goli (5:3), ale szybko Krzystyniak ( najlepsza na boisku) dwoma golami przywróciła spokój w poczynania gospodyń.

MMKS Podhale Nowy Targ – Dzikie Gęsi Zielonka 5:3 (2:1, 0:1, 3:1) i 11:4 (3:2, 2:0, 6:2)
Bramki dla Podhala: Piekarczyk 2, Siuta, Fuła, E. Bryniarska (I mecz); Krzystyniak 4, E. Bryniarska 2, Fuła 2, Siuta, Timek, samobójcza (II mecz).

MMKS Podhale: Guzik; M. Bryniarska - Grynia, Lech - Bugajska, Dębska – Tymek; Krzystyniak – Piekarczyk - Siuta, Skiba – Białoń - E. Bryniarska – Sopiarz – Timek - Fuła. Trenerzy: Jacek Michalski i Arkadiusz Pysz. W drugim meczu nie wystąpiła Białoń.

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski

Komentarze







reklama