W 11. kolejce pokazała swą prawdziwą moc w ofensywie. Zaaplikowała Kalacie aż 20 goli. Ta miała problemy ze skompletowaniem składu. Rozpoczęła potyczkę w czwórkę i dopiero później doszło dwóch graczy. Ponadto niefrasobliwie grała w defensywie. Za wszelką cenę chciała grać jak równy z równym z rywalem z najwyższej półki i to jej zaszkodziło.
Sprzymierzeńcem Paki w drodze po mistrzowską koronę okazał się odchodzący mistrz Gladiator, pokonując Asów. Najmocniejszym punktem Gladiatoru był bramkarz, były hokeista Podhala T. Słowakiewicz. Obronił kilka soczystych strzałów, wyszedł obronną ręką z sytuacji sam na sam. Gladiator ma też w swoich szeregach bramkostrzelnych napastników, jak choćby Pucharskiego, strzelca trzech goli. Chociaż przytrafiła im się zabawna sytuacja. Po minięciu bramkarza, mając przed sobą pustą bramkę, potrafił nawet siebie samego kiwnąć. Strzelał jedną noga, a drugą zagrodził piłce drogę do bramki. Na szczęście uratował sytuację kolega, dobijając futbolówkę do pustej bramki.

Powody do dumy mógł mieć Jan Leśnicki, jego pierwszy zespół coraz bliżej jest mistrzostwa, a drugi sprawił ogromną niespodziankę pokonując Piekarnię Hajnos. To pierwsze zwycięstwo w lidzie Paki Old Boys. „Starsi panowie” byli lepsi w pierwszej połowie, wypracowali sporo sytuacji bramkowych, ale nie potrafili ulokować piłki nawet w pustej bramce (trzy razy). Tymczasem jedna z nielicznych akcji Piekarni, na 50 sekund przed końcem odsłony, przyniosła im prowadzenie.

Zaraz po przewie oldboje w odstępie dwóch minut zdobyli dwa gole i...zaczęli grać z tyłu. - Czy nie za wcześnie bronią wyniku? – pytali kibice. Do końca meczu było jeszcze sporo czasu, a napór Piekarni z każdą minutą się nasilał. „Starsi panowie” jednak umiejętnie się bronili i wyprowadzali kontry. Jedna z nich okazała się zabójcza. Przełomowym momentem meczu była kłótnia A. Hajnosa z arbitrami. Osłabił zespół dwuminutową karą, zahamował jej animusz, a po powrocie na parkiet waleczny duch jego drużyny rozpłynął się i sensacja stała się faktem.

Wszyscy jednak ostrzyli sobie zęby na pojedynek firmowych drużyn Supry i Gazdy. Pierwsza cześć meczu mogła przypaść do gustu nawet najwybredniejszemu kibicowi. Na parkiecie działo się sporo dobrego. Było mnóstwo akcji, strzałów i interwencji bramkarzy. Supra miała jednak niedysponowanego bramkarza. Kilka jego zagrań było z gatunku kuriozalnych. Choćby przy stracie dwóch goli, gdy podawał mu piłkę kolega z drużyny (Strama). Gazda grała „swoje”. Jeśli została przyciśnięta do muru, to wyprowadzała groźne kontry. Jeśli otrzymywała możliwość rozwinięcia skrzydeł, to jej akcje radowały oko kibica i były skuteczne. Śmieszek po prostu ośmieszał bądź co bądź ligowych zawodników.
Piekarnia Hajnos – Paka Old Boys 1:3 (1:0)
Bramki: Szlachtowski – Jankowski, Słowakiewicz, Korczak.
Supra Team – Gazda 3:6 (2:3)
Bramki: Strama 2, Cholewa – Śmieszek 3, Czech, Żur, Niedermaier.
Kalata Team – Paka Jana 7:20 (2:8)
Bramki: Łach 3, Barnowski 3, Ciesielski – K. Grzybek 3, Długopolski 3, Mrugała 3, samobójcze 3, A. Dudek 2, Maciaś 2, Subik, Kokoszka, Gędłek, Sobczak.
Asy – Gladiator 3:7 (1:3)
Bramki: Leski, Nowak, Słowakiewicz – Pucharski 3, Kasperek, Spyra, Ossowski, P. Szewczyk.
|
LP
|
DRUŻYNA
|
MECZE
|
PUNKTY
|
BRAMKI
|
|---|---|---|---|---|
|
1
|
Paka Jana |
11
|
31
|
84-45
|
|
2
|
Asy |
11
|
22
|
62-48
|
|
3
|
Gazda |
11
|
19
|
67-51
|
|
4
|
Supra Team |
11
|
17
|
49-47
|
|
5
|
Gladiator |
11
|
17
|
61-41
|
|
6
|
Piekarnia Hajnos |
11
|
11
|
40-58
|
|
7
|
Kalata Team |
11
|
6
|
54-95
|
|
8
|
Paka Old Boys |
11
|
4
|
29-63
|
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski










