- Chciałbym podziękować Jackowi Królowi z Długopola, który wyciągnął mnie ciągnikiem w rowu. Dzięki niemu na czas dotarłem na mecz – powiedział Mirosław Ćwikiel.
Początek meczu był niemrawy w wykonaniu jego dziewczyn. Podania nie były w tempo i często rywalki przechwytywały piłkę. Do tego rzut im nie siedział. W 5 minucie góralki prowadziły tylko 9:7. W miarę upływu czasu ich gra stawała się coraz płynniejsza. Rywalki, pod mocnym naciskiem, traciły piłkę. Od razu uwidoczniło się to na tablicy wyników, gdzie przewaga wzrosła do 16 punktów. Świetnie piłki rozdawała Rokiciak, a Szopińska dziurawiła kosz. Zaś na tablicach rządziła Pudzisz.

- Pudzisz po raz kolejny zasłużyła na wyróżnienie. Szopińska gra ostatnio przyzwoicie, ale często potrafi zgubić piłkę w najmniej oczekiwanych okolicznościach. Moim zdaniem powinna znaleźć się w kadrze Małopolski. Mam nadzieję, że dostanie powołanie od Marty Starowicz – wierzy Mirosław Ćwikiel.
Druga kwarta znowu była toporna w wykonaniu nowotarżanek. Zagrania dziewczyn irytowały trenera, który w przerwie tłumaczył im czego od nich wymaga. Te jednak jakby miały uszy zatkane i nic do nich nie docierało. – Mijasz na prostych nogach. Dla mnie rewelacja – szydził Mirek Ćwikiel. W czwartej zaś kwarcie wziął czas po to, by zawodniczki mogły w „nagrodę” wykonać dziesięć pompek. – Trzy błędy w 20 sekund. Jakby któraś nie wiedziała, za co pompujecie – informował je szkoleniowiec Gorców.

Mógł sobie na to pozwolić, bo jego zespół prowadził wysoko. Dlatego w końcówce grano na dwie zawodniczki, które jeszcze nie trafiły do kosza. – Sylwia masz 4 minuty i 39 sekund, by zdobyć punkt. Dziewczyny gramy na nią – wrzasnął trener. Sylwii udało się, ale niestety nie Maladzie. – Podziwiałem determinację Malady – twierdzi trener. – Próbowała za wszelką cenę, o czym świadczy rzut rozpaczy w ostatnich sekundach meczu.
Trener próbował nowego wariantu gry, który w przyszłym roku ma wydać owoce. – Staram się za wszelką cenę ustawić zagrywkę, żeby nie było bałaganu – tłumaczy Mirek Ćwikiel. – Ustawienie czasem przypomina nudną seniorską koszykówkę, ale musimy tak grać, żeby nie okazało się, że dwie zawodniczki wbiegają na jedno miejsce. Dlatego nie wszystkie fragmenty meczu wyglądały tak jakbyśmy chcieli. Poprzedni mecz nie nadawał się do oglądania, w tym już się coś działo. Było kilka ciekawych akcji, choć nie zawsze podania były w tempo. O tym jak przebiegało spotkanie, zdecydowała końcówka pierwszej kwarty, szybko odskoczyliśmy na bezpieczną odległość.

Gorce Steskal Nowy Targ – Żak Nowy Sącz 77:42 (25:9, 17:11, 23:9, 12:13)
Gorce Steskal: D. Cyrwus 4, Jachna 6, Piędel 12, Przybyło 6, S. Cyrwus 2, Szopińska 13, Kubowicz 4, Rokiciak 14, Wolska 2, Jachymiak 9, Pudzisz 5, Malada. Trener Mirosław Ćwikiel.
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski










