Zawiodły przede wszystkim Asy, które doznały sromotnej klęski. Jeszcze do połowy pierwszej części meczu dotrzymywały kroku rywalowi, starały się odgryzać, ale już było widać ogromną skazę na ich firmamencie. Szczególnie obrona była dziurawa jak markowy ser szwajcarski. Początkowo mistrz tego nie potrafił wykorzystać, ale gdy Ossowski, po pięknym zagraniu Kasperka zdobył drugiego gola, rozwiązał się wór z bramkami. Przed przerwą jeszcze cztery piłki wylądowały w bramce Asów, z których wyraźnie „uszło powietrze”.
- Mecz dobrze się dla nas ułożył – mówi Lesław Ossowski, piłkarz Gladiatora. – Kasperek dograł mi piłkę do pustej bramki, podobnie jak to robi w unihokeju. Mnie nie pozostało nic innego tylko dołożyć nogę. Graliśmy bardzo dobrze piłką zmuszając rywala do biegania. Dość łatwo poszło. Byliśmy przygotowani na trudniejszy bój, bo Asy to świetny team.

Za to sporo emocji było w drugim spotkaniu. Mało kto się spodziewał, iż Kalata postawi się Pace Jana. Po pierwszej połowie lider przegrywał 1:2 i potwornie się męczył. Gdyby Kalata wykorzystała choć cześć doskonałych sytuacji jakie sobie wypracowała, to kto wie czy sensacja nie stałaby się faktem. A tak Paka mimo ogromnej niemocy podniosła się w samej końcówce meczu i zdołała zainkasować komplet punktów.
- Zlekceważyliśmy rywala – mówi Arek Dudek, gracz Paki. – Oni bardzo mądrze się bronili i wyprowadzali groźne kontry. Nam nic nie wychodziło. Przeżywaliśmy potworne męczarnie. Nie mieliśmy kompletnie dnia, a oni bardzo ambicjonalnie podeszli do meczu. Zdobywali gole z naszych błędów.

Kanonadę strzelecką w pierwszej połowie urządziły sobie drużyny Supry i Gazdy. Z jednej strony niemal z każdej pozycji strzelali - Możdżeń i Strama, ale soczyste uderzenia były niecelne. Tylko raz piłka wylądowała w bramce, w pierwszych sekundach meczu. Gazda szybko się otrząsnęła i nacierała z ogromną siłą. Miała swoje okazje, ale tylko dwa razy piłka do przerwy zatrzepotała w siatce Supry. Grano bardzo twardo. Polowanie trwało na Kościelniaka, który dwa razy bardzo ostro, rzec można po hokejowemu, został potraktowany. Po zmianie stron obraz gry uległ zmianie. Supra straszyła przeciwnika, ale tylko raz jeszcze złapała kontakt (3:2).

- Już w pierwszej połowie mogliśmy zdobyć dziesięć bramek – twierdzi szef Gazdy, Paweł Batkiewicz. - Nic nie chciało wejść. To piłka trafiła w słupek, to w poprzeczkę, bądź zatrzymała się między nogami bramkarza. Celowniki ciut poprawiły się po przerwie. Rywal nie miał nic do powiedzenia.
W ostatnim meczu padło 13 goli, a fani Paki Old Boys i Piekarni Hajnos przeżyli prawdziwą huśtawkę nastrojów. Piekarnia prowadziła 5:0 i wydawało się, że „starsi panowie” przegrają w rekordowych rozmiarach. Zapewne przeciwnik był tego samego zdania i zatracił koncentrację. W mig to wykorzystali oldboje i w pewnym momencie przegrywali już tylko 5:6. Teraz im się zagotowały głowy. Rzucili się do ataku, zapominając o obronie i nadziali się na kontrę, która odebrała im ochotę do gry.

Gladiator – Asy 9:1 (6:0)
Bramki: B. Szewczyk 3, Pucharski 2, Spyra, Ossowski, Zapała, P. szewczyk – M. Dudek.
Paka Jana – Kalata Team 6:3 (1:2)
Bramki: Długopolski 3, Kokoszka 2, Sobczak – Węglarczyk 2, Kowalski.
Gazda – Supra Team 5:3 (2:1)
Bramki: Rudnik 2, Śmieszek, Kościelniak, Zięba – Możdżeń 2, Kobylarczyk.
Paka Old Boys – Piekarnia Hajnos 5:8 (2:5)
Bramki: Hornik 2, Jankowski, Lubarda, Korczak – A. Hajnos 3, L. Grzybek 2, Wójtowicz 2, Laśniakiewicz.
|
LP
|
DRUŻYNA
|
MECZE
|
PUNKTY
|
BRAMKI
|
|---|---|---|---|---|
|
1
|
Paka Jana |
4
|
12
|
25-9
|
|
2
|
Gladiator |
4
|
9
|
32-13
|
|
3
|
Gazda |
4
|
9
|
20-13
|
|
4
|
Asy |
4
|
6
|
20-23
|
|
5
|
Piekarnia Hajnos |
4
|
6
|
16-21
|
|
6
|
Supra Team |
4
|
3
|
15-24
|
|
7
|
Kalata Team |
4
|
3
|
18-29
|
|
8
|
Paka Old Boys |
4
|
0
|
11-25
|
Stefan Leśniowski










