25.10.2010 | Czytano: 1204

Polowanie na kości (+zdjęcia)

Z zerowym dorobkiem punktowym zakończyły „Szarotki” eliminacyjne boje o Puchar Polski. Nielicznie zebrani kibice liczyli, że przynajmniej w ostatnim meczu uporają się z Jastrzębiem, które dzień wcześniej poległo w Krynicy.

Początek bardzo mocny. Już pierwsza interwencja Furcy w 11 sekundzie polegała na wyciągnięciu krążka z siatki. Pokonał go Kral technicznym strzałem. 16 sekund później Urbanowicz stoczył bokserski pojedynek z Dutką. Sędziowie ocenili, że był remis, gdyż obaj otrzymali po 4 minuty kary, by ochłonęły ich głowy. Za chwilę Kolusz podniósł ręce do góry w geście triumfu, ale po analizie wideo okazało się, że krążek jednak nie przekroczył linii bramkowej. Za to z drugiej strony „guma” zatrzepotała w siatce. Po raz drugi sposób na Fucę znalazł Kral. Czech imponował przeglądem sytuacji i mimo dostojnego poruszania się na lodzie jego współpartnerzy otrzymywali świetne krążki, ale nie potrafili tego spożytkować. Potem gra się wyrównała. Raz jeden, raz drugi zespół grał w przewadze, ale nic z tego nie wynikało. Dopiero w 11 minucie gospodarze ucieszyli nielicznie zebraną publiczność. Uderzenie Dutki z niebieskiej linii nie zamroził Kachniarz i K. Bryniczka z pola bramkowe, do „pustaka” wepchnął krążek.

Druga tercja niesamowicie się dłużyła, bo hokeja było tyle co kot napłakał. Więcej polowano na kości, a drobiazgowy sędzia bez przerwy wkraczał w akcję odsyłając zawodników na ławkę kar. Podhale od 24 minuty przez 108 sekund grało z przewagą dwóch zawodników, ale w tym czasie oddało dwa strzały (Czuy, Łabuz). Gdy Byrk wrócił na plac gry otrzymał prostopadłe podanie na drugą niebieską od Lipiny i w sytuacji sam na sam nie dał szans Furcy. 54 sekundy później Jastrzębski zdobył cudowną bramkę. Ulokował krążek w okienku krótkiego rogu. W 30 minucie Lipina z najbliższej odległości spudłował, a w kontrakcji kapitalną interwencją popisał się Kachniarz, zatrzymując Czuya. Minutę później od ostrego rzucenia na bandę Cecuły przez Ubranowicza zaczęła się seria gry „na ciało”. Do końca tercji żadna z drużyn nie grała w komplecie. Więcej przewag mieli jastrzębianie, ale fatalnie rozgrywali „zamki”, a jeśli już oddawali strzały, to były anemicznie i Furca nie miał z nimi żadnych problemów.

Na początku trzeciej tercji Czuy i Kolusz nie wykorzystali dogodnych sytuacji do wyrównania. Za to goście grając w podwójnej przewadze dorzucili czwartego gola, ustalając wynik tego nieciekawego spotkania.

MMKS Podhale Nowy Targ – JKH GKS Jastrzębie 2:4 (1:2, 1:1, 0:1)
0:1 Kral (Lipina, Bordowski) 0:11,
0:2 Kral (Lipina) 4:51,
1:2 K. Bryniczka (Dutka) 10:23,
1:3 Bryk (Lipina) 25:48 w osłabieniu,
2:3 Jastrzębski 26:42 w przewadze,
2:4 Bordowski (Danieluk, Kral) 47:24 w podwójnej przewadze,

Sędziowali: Molenda (Sosnowiec) – Pilarski i Bucki (Oświęcim).
Kary: 34 - 40 min.
Widzów 150.

MMKS Podhale: Furca– Łabuz, K. Kapica, Szumal, Neupauer, D. Kapica – Dutka, W. Bryniczka, Czuy, K. Bryniczka, Kolusz – Gaj, Sulka, Bomba, Jastrzębski, Michalski – Marek, Cecuła, Kos, Puławski. Trener Jacek Szopiński.
JKH GKS: Kachniarz – Labryga, Bryk, Lipina, Kral, Danieluk – D. Galant, Dąbkowski, Urbanowicz, Słodczyk, Furo – Pastryk, Górny, Bordowski, Szczurek, Kulas – Ciupa, Kiełbasa, Kąkol, Bernacki. Trener Jiři Reznar.

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski

Komentarze







reklama