W pierwszej tercji w poczynaniach obu zespołów więcej było dymu niż ognia. Bramki padły po szkolnych błędach, które ekstraklasowym zespołom nie powinny się zdarzać. Pierwszy błąd wykorzystany został przez Michalskiego, którego nikt nie pokrył pod bramką Dzwonka.
Otrzymał podanie zza bramki i strzałem z nadgarstka pokonał ostatnią instancję przyjezdnych. Wydawało się, że gol ten uskrzydli gospodarzy. Tymczasem w 6 minucie nie popisał się Rajski. Uderzenie Twardego nie było mocne, ale krążek znalazł lukę między nogami golkipera i majestatycznie wtoczył się do bramki. W 14 minucie Różański stanął przed szansą ponownego wyprowadzenia swojego zespołu na prowadzenie, lecz z najbliższej odległości nie pokonał Dzwonka, który z wyczuciem położył kij na lodzie. Sosnowiczanie grali prosty hokej. Nie wdawali się w jakieś zawiłości, tylko dwoma, trzema podaniami zdobywali teren. Po takiej akcji w 16 minucie objęli prowadzenie. Chwilę później Sarnik stał sam przed bramkarzem i...nie trafił w krążek. W 20 minucie Michalski kąśliwie uderzył z „wąsków”, lecz minimalnie niecelnie. Kilkanaście sekund później Dzwonek kapitalnie zareagował, przemieszczając się od słupka do słupka, przy strzale Sulki.

Po przerwie był już ogień. Goście podwyższyli na 3:1, po błędzie Dutki. Obrońca Podhala 61 sekund później zrehabilitował się, przy czym spory udział w tym miał Dzwonek. Strzał z niebieskiej linii był do obrony. W 27 minucie T. Kozłowski ostemplował słupek. W odpowiedzi Różański zakręcił rywalami w narożniku tercji Zagłębia i bez przeszkód znalazł się sam przed Dzwonkiem. „Różak” ( dwoił się i troił; miał podwójną motywację) nie dał mu najmniejszych szans obrony. W 35 minucie Bomba dosłownie wepchnął „gumę” przy słupku do bramki sosonowiczan. Kilkanaście sekund później powinno paść wyrównanie, lecz M. Kozłowski z najbliższej odległości nie trafił do pustej bramki. W końcówce Czuy miał dwie sytuacje na podwyższenie rezultatu.

W trzeciej tercji niepodzielnie na lodzie panował chaos. Jeśli już któryś zespołów miał szansę, to ją niemiłosiernie partaczył, jak M. Kozłowski ( sam na sam trafił wprost w bramkarza) czy D. Kapica ( 56 min.). W 57 min. goście wyprowadzili kontrę i Sarnik doprowadził do wyrównanie. W ostatnich 2 minutach dwóch sosnowiczan odesłanych zostało na ławkę kar. Gdy jeden z nich znalazł się na lodzie D. Kapica dobił krążek do pustej bramki i publiczność oszalała z radości.
- Takie faule w ostatnich minutach się nie gwiżdże - twierdzi Martin Voznik. – Trudno mi się grało, bo z drugiej strony były znajome twarze. Jak tu bić swojego. Prowadziliśmy 3:1 i zabrakło dyscypliny.

Opinii nowotarskich hokeistów nie poznamy, gdyż prezes zabronił im wypowiadać się do mediów. Na znak protestu dziennikarze największych pism przeprosili trenerów i symbolicznie w pokoju konferencyjnym złożyli puste białe kartki.

Tego chyba jeszcze nie było w najnowszej historii polskiego hokeja. To efekt działań prezesa Podhala Mirosława Mrugały, który tylko w chwilach walki z centralą o prawo gry w PLH szanował media. Wtedy nie potrzeba było akredytacji. Wtedy skomlał, by pomóc mu w walce z betonowym murem. To dobitnie pokazuje prawdziwe oblicze prezesa, bo teraz zamyka przed mediami drzwi, nie wydaje akredytacji (m.in. największemu hokejowemu portalowi – hokej.net; To skandal!!!), zamyka usta zawodnikom, którym nie wolno udzielać wywiadów. Dziennikarze tak zbyt długo znosili upokorzenia. Aż trzy miesiące, ale miarka się przebrała. Warunki do pracy mamy urągające. Problemy były z dostępem do internetu, brakiem strefy do rozmów z hokeistami, nie mówiąc już o pomieszczeniu, by w spokoju można był napisać relację i ją wysłać. Zdobycie nominacji do „Złotego Kija” również graniczy wręcz z cudem. Konferencje prasowe to jedna żenada. Nikt ich nie prowadzi, a prezes opiera się o krzesła trenerów i kontroluje (chyba) co też Jacek Szopiński powie. To się nazywa wolność słowa. Widocznie jeszcze nie zdążył się zadomowić w nowej epoce. Wątpliwości nie mam, że prezes Mrugała nie jest prezesem skrojonym na wielkość swojego garnituru. Co rusz, potyka się o własne nogi. „Wojas wróć!!” – to wołanie coraz częściej słychać w kuluarach MHL, bo nie tylko pismaki narzekają na prawdziwie góralską gościnność prezesa Mrugały i jego profesjonalność.

Włodarze miasta z promocji przydzielili pieniądze na ratowanie Podhala. Pieniądze wyrzucono w błoto. Jak promować kogoś, kto schował się do schronu? Czyżby miał coś do ukrycia? Kogo krzywdzi prezes? Przede wszystkim klub. Może prezes lubi być w ukryciu, ale sponsor już raczej nie. Krzywdzi samych zawodników. Kto jak nie media kreują gwiazdy? Jeśli nie ma się nic do powiedzenia, to tak jakby się nie istniało. Trenera głos też się liczy. To on może obronić siebie i zawodników. Bez udzielenia mu głosu raczej jest to niemożliwe. I po trzecie, prezes Mrugała lekceważy Was drodzy Czytelnicy, bo zabiera Wam możliwość zapoznania się z opiniami zawodników i trenera, cieszenia się wspólnie z sukcesów, przeżywania porażek swoich ulubieńców. To media są tubą między Nimi a Wami. Szkoda, że do prezesa to nie dociera.
Polski hokej jest ubogi. Liga nie ma sponsora, kluby ledwie wiążą koniec z końcem. Totalny rozgardiasz. Hokej stał się dyscypliną niszową. To efekt braku otwartości i przejrzystości, a winni tego są m.in. klubowi działacze pokroju prezesa Mrugały. Czy centrala też ma w nosie dyscyplinę, którą kieruje? Dziennikarze wystosują list otwarty do PZHL i zobaczymy jaka będzie reakcja. Bo sternik Podhala ewidentnie działa wbrew regulaminowi Związku!! Kto ma szanować dyscyplinę jeśli sami jej nie szanujemy?

MMKS Podhale Nowy Targ – Zagłębie Sosnowiec 5:4 (1:2, 3:1, 1:1)
1:0 Michalski ( Neupauer, Bomba) 3:58,
1:1 Dołęga (M. Kozłowski, Duszak) 5:17,
1:2 – Twardy (Ł. Podsiadło, Białek (15:59),
1:3 T. Kozłowski (M. Kozłowski) 21:04,
2:3 Dutka (Różański, Kolusz) 22:15,
3:3 Różański (Gaj, D. Kapica) 28:14,
4:3 Bomba (Jastrzębski) 34:07,
4:4 Sarnik (Voznik) 56:39,
5:4 D. Kapica (Sulka, K. Kapica) 59:37 w przewadze)
Sędziowali: Radzik (Krynica) – Polak, Kaczyński (Bytom).
Kary: 16 – 16 min.
Widzów 1000.
MMKS Podhale: Rajski – Łabuz, K. Kapica, Kmiecik, K. Bryniczka, D. Kapica – Dutka, W. Bryniczka, Czuy, Różański, Kolusz – Gaj, Sulka, Bomba, Neupauer, Michalski – Marek, Cecuła, Szumal, Jastrzębski, Puławski. Trener Jacek Szopiński.
Zagłębie: Dzwonek – Kulik, Cychowski, Sarnik, Voznik, Jaros – Kuc, Duszak, Dołęga, T. Kozłowski, M. Kozłowski – Banaszczak, Marcińczak, Ł. Podsiadło, Twardy, Białek. Trener Krzysztof Podsiadło.
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski










