Oba spotkania bardziej przypominały trening niż walkę o ligowe punkty. Podhale robiło z przeciwnikiem co żywnie chciało. Przewyższało Słowaków szybkością i budowaniem akcji zaczepnych. Efektem takiej gry i wręcz mizernej postawy gości były wyniki. Większą skutecznością popisała się młodsza nowotarska ekipa. Gra toczyła się przeważnie w tercji przyjezdnych. Rzadko kiedy udało im się przekroczyć linię środkową, a co dopiero mówić o uszczypnięciu rywala. Górale z wprawą wytrawnego grajka raz po raz ośmieszali przeciwnika. Momentami bawiąc się z nim w kotka i myszkę.

Ekipa dowodzona przez Pawła Gila również mogła wysoko wygrać, ale grzeszyła nieskutecznością. Nowotarżanie w samej drugiej tercji nie wykorzystali siedmiu sytuacji sam na sam!
- Wykorzystywanie sytuacji jest naszą największą zmorą – przyznaje trener Paweł Gil. – Zmarnowaliśmy bez liku sytuacji, takich, że aż głowa boli. Nie tylko sam na sam, ale także nie trafialiśmy do pustej bramki. Mamy problemy ze składem, a do tego straciłem kolejnego obrońcę Wsóła. W starciu, jakieś półtora metra od bandy, nadział się na „minę” przeciwnika i mając rękę na wysokości brzucha nie zdążył jej wycofać. Najprawdopodobniej jest złamana.

MMKS Podhale’96 Nowy Targ – HC Bardejov’ 96 9:0 (4:0, 2:0, 3:0)
Bramki dla Podhala: Kuraś 4, Jachimczyk 2, Jaśkiewicz, W. Pyszkowski, Łyszczarczyk.
MMKS Podhale’96: Leśniak (30 Pietrzak); Wsół – Jaśkiewicz, Kudasik – M. Pyszkowski, Guzda; Jachimczyk – Łyszczarczyk – Kuraś, Jarczyk – Pysz – Dobrzyński, W. Pyszkowski – Plewa – Kasperek. Trener Paweł Gil.
MMKS Podhale ’98 Nowy Targ – HC Bardejov ’98 25:0 (6:0, 7:0, 12:0)
Stefan Leśniowski










