19.09.2010 | Czytano: 1188

40 minut to za mało (+zdjecia)

Gospodarze rozpoczęli ze sporym animuszem i już w 89 sekundzie objęli prowadzenie. Michalski wykorzystał złe ustawienie M. Elżbieciaka, lokując krążek w długim rogu bramki. Za moment duet Neupauer – Michalski przeprowadził koronkową akcję, ale tylko jęk zawodu przeszył stadion.

Janowianie dali się wyszumieć „Szarotkom”, które mają tendencję do gry faul. Grając w przewadze goście z minuty na minutę łapali rytm gry. W 13 minucie Zatko wykorzystał złą zmianę górali i znalazł się oko w oko z Rajskim, ale nie miał powodów do radości. Ale co się odwlecze... W 18 minucie Działo mocno uderzył z niebieskiej linii, a dobitka Ślusarczyka znalazła się za plecami nowotarskiego golkipera.

W 24 minucie to co zrobił Kolusz, w dodatku, gdy jego zespół grał w osłabieniu, to majstersztyk. Gol „stadiony świata” uskrzydlił nowotarżan, którzy nacierali z ogromną siłą. Momentami zamykali janowian w ich tercji i kręcili kręciołki. Goście popełniali coraz więcej błędów, ale mieli sporo szczęścia, bo „guma” kilkakrotnie tańczyła w polu bramkowym, ale nie chciała przekroczyć linii bramkowej (K. Bryniczka, Kmiecik, D. Kapica). W 32 minucie D. Kapica zdobył gola z...niczego. Krążek zagrywany z narożnika lodowiska odbił się od łyżwy obrońcy Janowa, trafił na łopatkę kija D. Kapicy, a ten zaskoczył „śpiącego” golkipera. Gdy wydawało się, że kolejne bramki to kwestia czasu, szybkie wyjście z tercji Ślusarczyka, który po wtargnięciu do tercji Podhalan strzelił za nóg obrońcy i za plecami Rajskiego zapaliło się czerwone światełko.

W ostatnich 20 minutach Podhale zostało rozbite. Naprzód rządził i dzielił na tafli. Już po 143 sekundach trzeciej tercji objął prowadzenie. Najpierw Kogut, a chwilę później były gracz Podhala, Kačiř wykorzystali gapiostwo nowotarskich obrońców i kąśliwymi strzałami pokonywali ostatnią instancję gospodarzy. Potem było już tylko „dobijanie” rywala.

- Gospodarze siedli kondycyjnie, a ponadto nasze doświadczenie wzięło górę – twierdzi Marian Kačiř.

- Psychicznie i fizycznie wytrzymaliśmy trudy meczu – powiedział trener janowian, Krzysztof Kulawik. - Nie podłamało nas prowadzenie gospodarzy, tylko konsekwentnie dążyliśmy do wyznaczonego celu. Przełamaliśmy złą pasę. To są pierwsze trzy punkty. Cieszy mnie, że drużyna łapie właściwy rytm i poprawiła skuteczność.

- Po szybko straconych dwóch bramkach na początku trzeciej tercji straciliśmy koncepcję i nie mogliśmy już wrócić do gry. Sędzia nakładał na nas wydumane kary. Nie wiem czy wolno grać ciałem, czy nie? –pytał Jacek Szopiński, trener Podhala.

MMKS Podhale Nowy Targ – Naprzód Janów 4:7 (1:1, 2:1, 1:5)
1:0 Michalski (Sulka, Neupauer) 1:29,
1:1 Ślusarczyk (Działo) 17:03,
2:1 Kolusz (Różański) 23:47 w osłabieniu,
3:1 D. Kapica (Szumal, Kolusz) 31:55,
3:2 Ślusarczyk (Petrina) 37:13,
3:3 Kogut (Jastrzębski, Jóźwik) 41:16,
3:4 Kačiř (Pohl) 42:23,
3:5 Gryc (Kogut) 45:35,
3:6 Pohl ( Mihalik, Kačiř) 49:08 w przewadze,
4:6 Kolusz (D. Kapica) 54:31,
4:7 Kogut (Petrina, Krokosz) 56:31w podwójnej przewadze.

Sędziowali: Wolas – Bucki (Oświęcim), Kubiszewski (Katowice).
Kary: 22 – 14 min.
Widzów 1000

MMKS Podhale: Rajski – K. Kapica, Łabuz, Różański, K. Bryniczka, Kmiecik – Dutka, W. Bryniczka, Kolusz, D. Kapica, Leśnicki – Sulka, Gaj, Bomba, Neupauer, Michalski – Szumal. Trener Jacek Szopiński.
Naprzód: M. Elżbieciak – Zatko, Kurz, Kačiř, Pohl, Mihalik - Urbańczyk, Petrina, Kogut, Jastrzębski, Jóźwik - Kulik, Działo, Sowiński, Gryc, Ślusarczyk – Krokosz, Sośnierz. Trener Krzysztof Kulawik.

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski

Komentarze







reklama