Wyścigi eliminacyjne trwają 5 minut, ale już finał pół godziny. W finale , jak w F1, potrzebny jest pit stop. Trwa tam krótka naprawa sprzętu, a przede wszystkim wymiana paliwa. Zawody rozgrywane były w trzech klasach – elektryczne (ET8 Buggy) i spalinowe (IC8 Buggy i IC8 Truggy). Trasa nie jest łatwa. Tor usłany jest „praleczkami”, skoczniami, najeżony ostrymi zakrętami. Często dochodziło do kolizji. Samochodziki stawały dęba, przewracały się, zderzały, czy też wypadały z toru. Wtedy do akcji wkraczał serwis (zawodnicy, którzy nie brali udziału w wyścigu), rozstawiony wzdłuż toru, który pomagał „wstać” na koła samochodzikowi, czy też wrócić mu na tor. Szybkości są bardzo duże, bo też silnik ma moc 2,5 KM, napęd na cztery kola. Widzowi trudno było się zorientować kto prowadzi, bo nie wszystkie samochodziki stratują razem. Mierzenie czasu rozpoczyna się od tzw. lotnego startu. Sędziowie śledzą zmagania na komputerze i oni tylko wiedzą, ile dany zawodnik pokonał okrążeń. Tymi informacjami, co jakiś czas dzielą się z widzami.

- W każdym samochodziku zamontowane są chipy, które odmierzają czas. Każdy model pracuje na innym zakresie fal – wyjaśnia Piotr Kilanowicz, przedstawiciel R/CModelsport z Nowego Targu, organizatora eliminacji. - Trzeba pokochać kurz i spaliny, a także majsterkowanie, by zajmować się tym sportem. Modele muszą być bardzo wytrzymałe, by sprostały trudom wyścigu. Trzeba bardzo ostrożnie jeździć, bo każda kolizja, to awaria samochodziku, a to pociąga za sobą dodatkowe koszta. Taki model trzeba wtedy naprawić. Na szczęście części są dostępne. Komplet dla początkującego, by mógł brać udział w zawodach, to koszt w granicach 1500 złotych. Oczywiście, im lepszy model, tym droższy. a to jeszcze nie koniec. Do tego dochodzą różne karoserie, opony (jest wiele modeli felg) czy też inne rodzaje zawieszeń. Przy czym każdy indywidualnie „rasuje”, przerabia pojazd. Wyposażenie to kolejny wydatek. Zmienić trzeba opony, akumulatory, potrzebna jest dobra ładowarka do akumulatora, paliwo, części zawieszenia i elementy konstrukcyjne. Na szczęście wymiana jest bardzo prosta.

Gwiazdą zawodów był wielokrotny mistrz Polski Maciej Dźwigaj, który ściga się w nowotarskim klubie R/C Modelsport. Broni mistrzowskiego tytułu, a obecnie jest drugi w krajowym rankingu, tracąc do prowadzącego osiem „oczek”. Krzysztof Dzioboń to wielokrotny pierwszy i drugi wicemistrz kraju. Były hokejowy bramkarz Podhala, Łukasz Malinowski jest brązowym medalistą krajowego czempionatu, a Bartek Lewandowski zalicza się do krajowej czołówki.

- Klub nasz zrzesza 20 zawodników z Nowego Targu i okolic oraz z Krakowa i Rzeszowa – wyjaśnia Krzysztof Dzioboń. – Działamy od czterech lat. Coraz prężniej, pchamy się do przodu. Od roku mamy tor z prawdziwego zdarzenia, z homologacją, na którym mogą być rozgrywane mistrzostwa Europy. Staramy się o nie. We wrześniu odbędzie się na nim Puchar Polski. Dzisiaj stratuje 29 zawodników, to efekt okresu wypoczynkowego. Część zawodników nie dojechała. W Polsce jest zarejestrowanych 400 modelarzy, którzy uczestniczą w dziesięciu eliminacjach, a najlepsi wystąpią w gdańskim finale.
IC-8 Traggy: 1. Krzysztof Dzioboń, 2. Maciej Mrozek, 3. Tomasz Nitkowski, 4. Bartosz Lewandowski, 5. Maciej Wróblewski, 6. Paweł Wróbel, 7. Marek Cisek, 8. Krzysztof Sobera.
IC-8 Buggy: 1. Błażej Orłowski, 2. Maciej Dzwigaj, 3. Michał Tronowski, Piotr Błazucki, 5. Krzysztof Dziobon, 6. Patryk Groszkowski, 7. Rafał Gwiaździński, 8. Robert Bulas.
ET-8 Buggy: 1. Dawid Tronowski, 2. Mateusz Betko.
Sponsorami imprezy byli: Klub R/C Modelsport, Domalik, Huzar Stacja Paliw. Hydro Pomp, Mientus Parkiety, Wand K Elektronarzędzia, E.Leclerc.
Stefan Leśniowski










