Pierwsza odsłona tego meczu wcale nie zapowiadała jednak, że „stare” boisko będzie szczęśliwe dla ciągle mających szansę na V ligę gospodarzy. Co więcej piłkarze KS Zakopane rozpoczęli mecz nieco stremowani jakby porażka z Ogniwem tkwiła w ich umysłach. I chociaż przez pierwsze minuty meczu bardziej aktywni byli goście to w 10 minucie niespodziewanie przed szansą na strzelenie gola znalazł się Andrzej Król. Skrzydłowy KS Zakopane otrzymał piłką za plecy obrońców, do futbolówki doszedł na 7 metrze i uderzył równie mocno jak niecelnie. Także dobrą okazję miał Dudziak po podaniu Stanka, jednak tym razem strzał napastnika gospodarzy w dobrym stylu obronił bramkarz. W 22 minucie uderzenie Stanka minimalnie przeszło obok spojenia. W 29 minucie zakopiańczycy zdobyli nawet bramkę, ale nie mogli cieszyć się ze zdobycia gola, bo sędzia zasygnalizował spalony strzelca Mateusza Babicza. W 35 minucie gospodarze mieli, co najmniej pięć okazji na otwarcie wyniku, jednak strzały miejscowych piłkarzy albo odbijał bramkarz albo blokowali obrońcy. W 40 minucie tylko milimetrów zabrakło Babiczowi, aby wznieść ręce w geście triumfu. Uderzona przez niego piłka z rzutu wolnego przeleciała nad murem odbiła się od wewnętrznej strony słupka i wyszła w pole. Za chwilę Król też zaliczył trafienie w słupek z rzutu wolnego a piłka po dobitce Murzyna, chociaż powinna znaleźć się w siatce tam nie trafiła.

Przez pierwszy kwadrans drugiej połowy na boisku nic interesującego się nie działo. Wreszcie w 60 minucie Stanek po przepychance z obrońcami znalazł się w dobrej pozycji na 11 metrze, jednak tej okazji nie wykorzystał. Minutę później Babicz z Murzynem rozegrali dobrą akcję na prawym skrzydle ten drugi podciągnął do końcowej linii odegrał do nadbiegającego Frasunka a rozgrywający Zakopanego wpakował piłkę do bramki pod poprzeczkę. W 64 minucie miejscowi poszli za ciosem i po wymianie kilku podań przed polem karnym, piłka trafiła do Kłosowskiego, który uderzył mocno i precyzyjnie. Piłka po palcach rozpaczliwie interweniojuncego Trzupka wpadła w róg bramki. Gospodarze jakby odkryli, że wymiana podań po ziemi przynosi efekty zaczęli stosować ten sposób gry i efekty musiały przyjść. W 80 minucie wzorcowa wymiana podań pomiędzy Kłosowskiem Babiczem i Królem dała zakopiańczykom trzeciego gola. W 85 minucie Babicz wręcz ośmieszył obrońców Sokoła. Po jego dryblingu w polu karnym rywale kładli się na murawie jak ścięte kwiaty a piłkarz Zakopanego w końcu kopnął piłkę do siatki. Kropkę nad „i” postawił efektownym strzałem z 30 metrów Kłosowski. Tym razem po jego uderzeniu bramkarz Sokoła nawet nie zdążył z reakcją. Młody napastnik Zakopanego dopełnił strzelenie bramki efektownym saltem.

KS Zakopane – Sokół Słopnice 5-0 (0-0)
1-0 Frasunek 61,
2-0 Kłosowski 64,
3-0 Król 80,
4-0 Babicz 83,
5-0 Kłosowski 85.
Sędziował: Paweł Kupczak z Nowego Sącza.
Żółte kartki: Stanek – Twaróg, Matras, Grucel.
Widzów 150.
Zakopane: Hajovsky – Piguła, Krzystyniak, Pękala, Piekarczyk, Murzyn, Frasunek, Stanek (80 Gąsienica Walczak), Babicz, Dudziak (50 Kłosowski), Król.
Sokół: Trzupek – Kaim (65 Szewczuk), Twaróg, Kęska, Zawada, Marcisz, Sejmiej, Poręba, Michałka, Matras, Grucel.
Mecz Zakopanego z Sokołem Słopnice był jedynym spotkaniem w tej kolejce nowosądeckiej VI ligi. Pozostałe mecze w tym cztery na Podhalu zostały odwołane. Chyba tej wiosny nie było lepszych warunków na Podhalu do rozgrywania piłkarskich spotkań. A zaległych meczów w nowosądeckiej VI lidze jest, co niemiara.
Ryb










