21.04.2015 | Czytano: 1122

Piekielnie trudny sprawdzian

- Piekielnie trudny sprawdzian czeka nasza reprezentację. Od niego może zależeć dalszy los drużyny narodowej w mistrzostwach świata Dywizji IA w Krakowie. W przypadku zwycięstwa nad Ukrainą będziemy pewni utrzymania – mówi olimpijczyk i komentator TVP Sport, Gabriel Samolej.


Zespół trenera Jacka Płachty zaczął turniej od porażki z Włochami 1:2, w poniedziałek biało-czerwoni pokonali Japonię 2:0 i pozostali w grze, nawet o awans.

- Z Włochami nie zagraliśmy dobrze – twierdzi Gabriel Samolej. - To zespół, który od lat jest windą między elitą a Dywizją IA. Ogranie z rywalami z wyższej półki było widać jak na dłoni. Grali blisko nas, mocnym pressingiem. Nie mogliśmy sobie z tym poradzić. W tercji środkowej nie było dużo miejsca, by czymkolwiek zaskoczyć przeciwnika. Odniosłem też wrażenie jakbyśmy grali ospale. W dodatku mało strzelaliśmy i fatalnie rozgrywaliśmy przewagi. Nie znaczy to, że nie mogliśmy ich ograć. Była szansa. Przy stanie 1:1 graliśmy przewagę i… straciliśmy decydującego gola. Głupia bramka.

Mecz z Japonią był bardzo ważny. Polacy musieli go wygrać, jeśli jeszcze marzyli o ugraniu coś w tym turnieju. To też może być kluczowy mecz w walce o utrzymanie. Długo spotkanie z Azjatami nie układało się po naszej myśli. Dopiero w trzeciej tercji dwa gole wychowanków nowotarskiego hokeja dały biało –czerwonym wygraną.

- Azjaci prezentowali się bardzo dobrze, ale to efekt kilkuletniej gry w elicie, a teraz na jej zapleczu – przekonuje Gabriel Samolej. - Każdy z rywali w tych mistrzostwach jest wyżej notowany w rankingu IIHF. Azjaci znani są z tego, że grają bardzo szybko. Chwilami kręcili naszym zespołem i wyglądało to nieciekawie. Muszę pochwalić wychowanków nowotarskiego hokeja, bo oni zdobyli dwa gole warte trzech punktów oraz Odrobnego, bo bronił z dużym wyczuciem i szczęściem. Był ojcem zwycięstwa. Jutro piekielnie trudny sprawdzian dla losów naszej drużyny narodowej. W przypadku zwycięstwa nad Ukrainą będziemy pewni utrzymania. W tym turnieju każdy z każdym może wygrać, więc jeszcze można o coś więcej powalczyć. Poza zasięgiem jest Kazachstan, ale to nie znaczy, że nie można z nim wygrać.

Stefan Leśniowski
Zdjęcie Michał Adamowski
 

Komentarze







reklama