20.04.2015 | Czytano: 1466

Polacy pokonali „Samurajów”!

Hokejowa drużyna narodowa, po golach Tomasza Malasińskiego i Marcina Kolusza, a także dzięki znakomitej postawie Przemysława Odrobnego, pokonała 2:0 Japonię w drugim meczu podczas krakowskich MŚ Dywizji IA. To pierwsza wygrana z Japończykami od 2005 roku!. Jakże ważna.

Trener polskiej reprezentacji Jacek Płachta zagrał va bangue, po tym jak Rafał Radziszewski, bramkarz reprezentacji Polski, wczoraj otrzymał karę meczu, nie mógł wystąpić w dzisiejszym spotkaniu. Sztab trenerski naszego zespołu nie zdecydował się na wpisanie do meczowego protokołu Kamila Kosowskiego, innego z golkiperów, który pozostaje w rezerwie. Wówczas bowiem „Radzik” nie mógłby zagrać już do końca mistrzostw. W związku z powyższym mieliśmy do dyspozycji jedynie Przemysława Odrobnego. W przypadku kontuzji „Wiedźmina” w bramce naszego zespołu stanąłby gracz z... pola! Drużyna dostałaby 10 minut na to, aby przystosować zawodnika z pola do tego, aby mógł stanąć w bramce. Na szczęście do tego nie doszło. Chociaż w pierwszej tercji po jednej z interwencji zabiło nam mocniej serce, gdy Odrobny nie podnosił się z lodu. To w pierwszych 20 minutach był najbardziej zapracowany człowiek w naszym teamie. Japończycy strzelali z każdej nadarzającej się sytuacji, w przeciwieństwie do biało - czerwonych, którzy preferowali w tercji rywala grę rollingami. Tracili siły, krążek i nadziewali się na kontry. Do 17 minuty oddaliśmy zaledwie dwa celne strzały! Pod koniec udało nam się stworzyć kilka sytuacji.

W drugiej tercji Azjaci zdecydowanie lepiej się prezentowali, jeździli szybciej, grali krążkiem i momentami w naszej tercji kręcili, że Polacy na pewno mieli zawroty głowy. Były momenty, że pod naszą bramkę dochodziło do dantejskich scen i to nawet w tedy, gdy zespoły grały w komplecie. Gdyby nie Odrobny, to… - Przemek staje na głowie – powiedział obrazowo Mariusz Czerkawski. Największe zagrożenie pod bramką Fukufujiego było za sprawą akcji Pasiuta z Kowalówką. Statystyka celnych strzałów w drugiej tercji 5:8 nie odpowiada rzeczywistej dominacji „Samurajów”.

W 43 minucie po raz pierwszy dostaliśmy szansę gry w przewadze i po 25 sekundach ją wykorzystaliśmy. Zapała z prawej strony podał do Malasiński, a ten dołożył łopatkę kija i krążek wylądował w siatce Orły poszły za ciosem, ale Fukufuji świetnie obronił strzał Chmielewskiego, a po chwili Pociechy i dobitkę Chmielewskiego. Cztery minuty później Dziubiński trafił w słupek!

Japończycy nie rezygnowali, atakowali z furią. Odrobny ich powstrzymywał, a koledzy z pola wyprowadzili nokautujący cios. Rompkowski „wypalił” spod bandy, a Kolusz sprytnie zmienił kierunek lotu krążka myląc bramkarza. Prowadziliśmy 2:0!

Ponad dwie minuty przed końcem Azjaci wycofali bramkarza i wprowadzili dodatkowego napastnika. Odrobny dwoił się i troił. W potwornym kotle pod naszą bramką ucierpiał Malasiński. Długo leżał na lodzie, ale zjechał do boksu o własnych siłach. Było ciężko, ale po meczu zabrzmiał Mazurek Dąbrowskiego.

- Drużyna zagrała z ogromnym zaangażowaniem. Blokowała strzały i w odpowiednim momencie strzeliliśmy dwa gole. Bardzo pomógł nam Przemek. W drugiej tercji graliśmy bardzo zdyscyplinowanie w swojej tercji – powiedział Jacek Płachta.

- Odblokowaliśmy się. Zagraliśmy zdyscyplinowanie i co ważne na zero z tyłu. Ważna też jest wygrana – powiedział Krzysztof Zapała.

Niestety spotkanie nie cieszyło się wielkim zainteresowaniem kibiców. Na trybunach 15-tysięcznej Tauron Areny Kraków zasiadła garstka kibiców. Gdy Polsce przyznano organizację mistrzostw świata dywizji IA, działacze PZHL zapewniali, że wykorzystają imprezę do promocji dyscypliny. Tyle że zrobili wiele, by nie odzyskała nawet trochę popularności. Przede wszystkim wzięli z sufitu ceny biletów. Najtańsze na mecze Polaków kosztują 40 zł. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Jeszcze w niedzielę frekwencja wyglądała przyzwoicie. Porażkę z Włochami obejrzało prawie 10 tys. osób. Tyle że było to dzień wolny od pracy.

Polska – Japonia 2:0 (0:0, 0:0, 2:0)
0:1 Malasiński - Zapała - Kolusz (42:42, w przewadze)
0:2 Kolusz - Rompkowski - Kalinowski (50:32)
Polska: Odrobny - Dutka, Pociecha, Pasiut, Kowalówka, Chmielewski - Rompkowski, Bryk, Kolusz, Zapała, Malasiński - Kotlorz, Wajda, Galant, Dziubiński, Laszkiewicz - Wanacki, Kruczek, Kalinowski, Urbanowicz, Bagiński.
Japonia: Fukufuji - Yanadori, Ushu, Hirabo, Kuji, R. Tanaka - Minoshima, Sasaki, Obara, Hishiwaki, Takahashi - Hashiba, Kumagai, Yamashita, Ueno, G. Tanaka - Sato, Yamada, Osawa, Mitamura.

W pozostałych spotkaniach:
Kazachstan – Węgry 5:0
Włochy – Ukraina 2:1 po dogrywce

Stefan Leśniowski
Zdjęcia Michał Adamowski
 

Komentarze







reklama