01.04.2015 | Czytano: 2091

Odmienił oblicze Podhala

Emanuje spokojem i opanowaniem. Przypomina Walerego Kosyla, jednego z najlepszych bramkarzy w historii polskiego hokeja. Z wysokości trybun można odnieść wrażenie jakby zupełnie go nie interesowało to, co dzieje się na lodowisku. Przychodząc do Podhala, odmienił jego oblicze.

 

Ondriej Raszka – bo o nim mowa- został głosami kibiców wybrany MVP Podhale minionego sezonu. Dodajmy bezapelacyjnie, zdobywając blisko połowę wszystkich oddanych w plebiscycie głosów. Zaraz po zakończeniu ostatniego meczu zostało ogłoszone jego zwycięstwo. Mateusz Leśniowski wręczył statuetkę i złożył gratulacje w imieniu Czytelników sportowepodhale.pl i podhale24.pl - organizatorów plebiscytu. Plebiscyt zorganizowany został przy pomocy i współudziale MMKS Podhale, a partnerem była firma ARON.

 

Kibice docenili wkład Ondrieja w tegoroczne wyniki „szarotek”. Wybór Marka Ziętary był strzałem w dziesiątkę. W poprzednich sezonach Podhale miało problem z najważniejszą pozycją w zespole. „ Nie pomógł nam”, „Zawalił mecz” , „Był najsłabszym ogniwem” – takie komentarze pomeczowe padały po grze bramkarzy.

– Dobry bramkarz to 75% sukcesu – powtarzał Gabriel Samolej, były bramkarz olimpijskiej reprezentacji. - Spokój, dobre interwencje nakręcają chłopaków. Oni pewniej czują się w polu, śmielej atakują, bo wiedzą, że mogą polegać na ostatniej instancji. Wiedzą, że babola, który załatwiłby mecz, nie przepuści.

I takim był Raszka. Na palcach jednej ręki można zliczyć bramki, które go obciążają. Ale też trzeba przyznać, że jak żaden inny golkiper w lidze miał niemal w każdym meczu ponad 50 strzałów. Zakończył sezon z 93,25% skutecznością. To drugi wynik w lidze!
Marek Ziętara już w trakcie ubiegłego sezonu chciał go ściągnąć do Nowego Targu, ale wtedy GKS Katowice wymienił go z Sanokiem na Mateusza Skrablaka. Raszka wylądował w Sanoku, zdobył tytuł mistrza kraju, ale po sezonie wrócono do rozmów.

 

- Już trakcie poprzedniego sezonu byłem w kontakcie z klubem. Katowice nie chciały mnie puścić. Z Sanokiem miały układy. Po sezonie skontaktowałem się z panią prezes i trenerem. Trener wtedy powiedział mi, że nie będzie kontynuował pracy w Podhalu, więc rozmowy prowadziłem z panią prezes. Były szybkie i skuteczne – mówi Ondriej.

- W Katowicach, w wielu meczach, pokazał, że potrafił ratować zespół z opresji i pomógł mu wygrywać mecze. Liczę, że również u nas będzie tak samo – mówił przed sezonem nowotarski szkoleniowiec.

- Bramkarz sam nie wygra meczu. Wygrywa cała drużyna. Zrobię jednak wszystko, by pomóc zespołowi w odnoszeniu sukcesów – zapewniał wówczas Ondriej Raszka.

Z pozoru Ondriej wydaje się, że jest flegmatykiem, że porusza się w bramce od niechcenia, ale gdy tylko zachodziła potrzeba przemieszczał się błyskawicznie od jednego do drugiego słupka. Jego spokój był dla drużyny podwójnie cenny. Obrońcy nie musieli bać się o tyły, bo Ondriej nie panikował. Grał wyśmienicie kijem.

Jest też szczęśliwym golkiperem, bo w jakim klubie się pojawia, to bez medalu nie kończy sezonu. - Cztery lata gry w Polsce i cztery krążki. Mam nadzieję, że medalową serię będę kontynuował w przyszłym sezonie – mówi Ondriej. – Nie liczyłem, że zostanę MVP sezonu. Nie zawracałem sobie tym głowy. Ale teraz, gdy trzymam statuetkę w ręku jestem bardzo szczęśliwy. Dziękuję kibicom, którzy głosowali na mnie.

Marzeniem Ondrieja jest gra w koszulce z orłem na piersi. Już zadebiutował w biało –czerwonych brawach podczas turnieju EIHC w Toruniu, w meczu z Rumunią. Ostatnio w Czachach zrobiło się o nim bardzo głośno. Nowiny o jego dyspozycji sportowej i o tym, że chce grać dla Polski rozeszły się lotem błyskawicy. Przyznał się dziennikarzowi czeskiego Sportu, że marzy o tym, by zagrać w reprezentacji Polski i pokonać Czechów, choćby 1:0. – Byłoby to piękne –potwierdza na nowotarskim lodowisku. - Wierzę, że w Krakowie awansujemy do elity.

Czeka na przyznanie polskiego paszportu. – Złożyłem wszystkie wymagane dokumenty i czekam. Ja już nic nie mogę zrobić. Nie mam na to wpływu – odparł.

Prezes PZHL Dawid Chwałka twierdzi, że przed kwietniowymi mistrzostwami świata w Krakowie Raszka będzie miał polski dokument. Czasu nie pozostało wiele. Na razie wyjeżdża do Czech. Czy wróci na zgrupowanie kadry?

Do naszego kraju trafił w 2010 roku. Swoją przygodę z polskim hokejem rozpoczął w KTH Krynica.

– W Trzincu miałem propozycję gry kolejny sezon w juniorach – wyjawia. - Wówczas w pierwszej drużynie było czterech golkiperów. Po sezonie nie miałem szans dostania się do pierwszego składu. Nie chciałem grać w pierwszej czy drugiej lidze czeskiej. Wyjechałem do Polski, bo wtedy wprowadzono przepis, że zawodnika z polskimi korzeniami nie traktuje się jako obcokrajowca. Skorzystałem z tego. Babka i dziadek byli Polakami. Mieszkali po drugiej stronie góry Czantoria w Beskidzie Śląskim, na granicy polsko - czeskiej. To miejsce raz należało do Polski, drugi raz do Czech. Ślub jednak brali w Polsce, w Goleszowie i w papierach mieli zapisane, że są Polakami.
*
To nie jedyny plebiscyt, który organizują redakcje Sportowego Podhala i Podhala 24. Trwa głosowanie na najlepszego sportowca Podhala 2014 roku. Głosy można oddawać do 7 kwietnia. Z nominacjami zawodników i klubów można zapoznać się na www.plebiscyt.sportowepodhale.pl

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama