01.04.2015 | Czytano: 1600

Ludzie się śmieją

1 kwietnia, prima aprilis. Każdy stara się zrobić komuś psikusa. Mnie również korciło, by „wkręcić” Czytelników. Ale życie samo napiło śmieszny scenariusz.

Hokejowy światek dostarcza go niemal co miesiąc. Nie mógł wyłamać się w takim dniu? Nie wypada. Więc przystąpił do dzieła. Już w sierpniu przygotował żart, który dopiero teraz nabrał urzędowej mocy. To się nazywa zaskoczenie. Żart krążył pół roku i nikt nie wiedział, że to dowcip!

Hokejowa centrala w drugim miesiącu szkolnych wakacji ogłosiła regulamin i kalendarz spotkań ligowych. Wszystkie kluby, po konsultacji, go zaaprobowały. Ale, ale… Klubowi działacze Tychów i Jastrzębia chytry plan PHL odkryli dopiero teraz. Wcześniej żaden z nich nie sprawdził dat, a miał na to aż ponad sześć miesięcy!

O co takie ogólnopolskie larum? O daty rozegrania szóstego i siódmego finałowego spotkania o mistrzostwo kraju. Spotkania zaplanowano na Wielki Piątek i Wielkanocną Niedzielę. Gdy podstęp PHL został wykryty zaczęła się wojna na oświadczenia. Prezesi obu klubów zażądali od władz PHL zmiany terminów. Początkowo zarząd PHL nie zgodził się na to, co zainteresowane strony nazwały skandalem. Do akcji wkroczyli prezydenci miast i w specjalnym oświadczeniu domagali się zmiany z uwagi na Święta Wielkanocne. „Mecze naszych hokeistów byłyby jedynym spotkaniem sportowym w Europie odbywającym się w Wielki Piątek – czytamy w oświadczeniu. W końcu apele dotarły do władze PHL, które się ugięły. Tak więc mecz numer sześć odbędzie się w czwartek, a ewentualny siódmy w sobotę.

Trudno nie odnieść wrażenia, że to kolejna wojenka na linii klubu – związek. Ale władze same się podkładają. Same prokurują sytuacje, które stawiają ją w niezręcznej sytuacji, by nie powiedzieć kpiącej. Bo wystarczyło, by ten kto terminarz ustalał, popatrzył w kalendarz. Trudne? Widocznie tak. Nie pierwszy raz są perturbacje z kalendarzem gier w polskim hokeju. Przypominam sobie, nie tak dawno, że kolejkę ligową zaplanowano na dzień Wszystkich Świętych. Wtedy też nie było nikomu do śmiechu, bo np. Podhale musiało w tym dniu rozegrać mecz w Gdańsku! Ludzie się  śmieją  nie dlatego, że to pima aprilisowy żart.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama