Po początkowej przewadze gospodarzy, kolejne minuty pierwszej odsłony były wyrównane. Pierwszoplanowymi postaciami byli bramkarze. Raszka wygrał pojedynek sam na sam z Polodną, nie dał się zaskoczyć Steberowi i Marcowi, który dostał prezent od nowotarżanina, a po strzale Pastryka w sukurs przyszła mu poprzeczka. „Szarotki” też miały okazje, a najlepszą Dziubiński po kontrze z Gruszką. W końcówce Podhala grało w przewadze i trzy razy musiał interweniować Odrobny.
- Podhale nie ma nic do stracenie, a my będziemy starć się zakończyć dzisiaj półfinałową serię. To byłoby dla nas najlepsze rozwiązanie, bo w Nowym Targu trudno się gra. Świetnie broni Raszka, trudno go pokonać. Mam nadzieję, że w kolejnych tercjach udowodnimy, że stać nas na finał. Będziemy grać na bramkarzu, dobijać krążki lub zmieniać jego lot – powiedział Martin Przygodzki.
Tak grali w drugiej tercji. Imali się wszystkich metod by pokonać rewelacyjnie spisującego się w bramce Raszkę. Golkiper Podhala wyczynił wprost cuda między słupkami. Przyprawiał o ból głowy napastników gospodarzy. Ci nie potrafili go pokonać ani w sytuacji jeden na jeden, ani z dobitki, ani po rykoszecie. Zawsze parkan Raszki czy „rak” był tam, gdzie powinien być. Statystyka nie kłamie, obronił 25 strzałów. Gospodarze nawet, gdy grali w osłabieniu, wyprowadzili dwie niesamowici groźne kontry. „Szarotki” pięć razy zatrudnili Odrobnego. Najlepszą sytuację zmarnował Różański, który trafił w słupek pustej bramki. Wcześniej Wronka nie wygrał pojedynku oko w oko z ostatnią instancją miejscowych.
- Jastrzębie w tej tercji przejęło inicjatywę. Oni chcą zakończyć serię, więc atakują. My musimy się bronić. Dzielnie wspiera nas w tym Raszka i wierzę, że do końca meczu tak będzie. A nam uda się w trzeciej tercji zdobyć zwycięskiego gola – powiedział w przewie Dariusz Gruszka.
Niestety Raszka nie zachował czystego konta, a Podhale nie zdobyło gola. Podhale złapało dwie kary w tercji ataku i przez 16 sekund musiało grać w trójkę. Gdy jeden z graczy wrócił na taflę Bordowski otwarł wynik spotkania. 40 sekund później jastrzębianie prowadzili już 2:0. Damian Kapica mógł jeszcze przywrócić cień szansy, gdyby wykorzystał sytuację sam na sam, ale to jastrzębianie wykorzystali podwójną przewagę, dokumentując swoją przewagę.
- Fenomenalnie bronił Raszka. Niemniej zachowaliśmy więcej sił i rozstrzygnęliśmy spotkanie na swoją korzyść – powiedział drugi trener JKH Rafał Bernacki.
- Walczyliśmy dzielnie, na tyle na ile nas było stać, ile mocy było w chłopakach – mówi Marek Ziętara. - Spotkania w Nowym Targu kosztowały nas sporo sił, a też przegrana siedziała w głowach. Wiadomo było, że kto zdobędzie pierwszy gola, ten wygra. Nam się przytrafił błąd w narożniku lodowiska. Szkoda, że Różański nie trafił do pustej bramki, bo być może adrenalina poniosłaby chłopaków. W tej serii byliśmy niewygodnym przeciwnikiem dla mistrza sezonu zasadniczego. Mecze były ciekawe, trzymające kibiców napięciu. Była męska, twarda walka. Trzeba oddać chłopakom, że dali maksimum swoich możliwości. Udowodniliśmy, że nie znaleźliśmy się w półfinale przypadkowo. Teraz czas na lizanie ran i dobre przygotowanie się do walki o brąz.
JKH GKS Jastrzębie - MMKS Podhale Nowy Targ 3:0 (0:0, 0:0, 3:0)
1:0 Bordowski – Laszkiewicz – Bondariew (44:38 w przewadze)
2:0 Górny - Ł. Nalewajka – Przygodzki (45:18)
3:0 Bondariew – Rompkowski ( 57:55 w podwójnej przewadze)
Stan rywalizacji play off do czterech wygranych 4:1
Sędziowali: Michał Baca i Zbigniew Wolas oraz Artur Hyliński (wszyscy Oświęcim) i Mariusz Smura (Katowice).
Kary: 14-28 min.
Widzów 1500
JKH: Odrobny; Nemeczek – Rompkowski, Górny – Bryk, Aleksjuk – Protivny, Pastryk - Kantor; Laszkiewicz – Bondariew– Bordowski, Urbanowicz – Steber – Ł. Nalewajka, Kulas – Polodna – Plichta, Ł. Marzec – Przygodzki - Świerski. Trener Robert Kalaber.
Podhale: Raszka; Haverinen – Sulka, Luczka – Tomasik, Mrugała – Imrich; Gruszka – Dziubiński – Różański, Damian Kapica – Bryniczka – Kmiecik, Zarotyński – Wronka – Michalski, Jaśkiewicz – Daniel Kapica - Olchawski. Trener Marek Ziętara.
Stefan Leśniowski










