15.03.2015 | Czytano: 2429

Zabrakło zimnej głowy(+zdjęcia)

- Boli porażka, gdy na 3 minuty przed końcem prowadzi się 2:0. Trzeba do końca zachować zimną głowę, a nam jej zabrakło – powiedział Marek Ziętara.

Rekordowa liczba kibiców w tym sezonie oglądała wojnę na lodzie. Niech żałują ci, co zostali w domach. Takich emocji dawno w stolicy Podhala nie było. Sięgnęły zenitu w końcówce meczu i w karnych. Przez 65 minut pociski fruwały w obie strony. Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia i dopiero 9 seria karnych zakończyła spotkanie.

Spotkanie, w którym od pierwszej minuty bandy i kości trzeszczały. Nikt się nie oszczędzał. Najbardziej ucierpieli Wielkiewicz i Omeljanenko, który z powodu kontuzji już w połowie pierwszej tercji opuścili zespół. Oba zespoły miały swoje szanse na otwarcie wyniku, bramkarze byli jednak czujni. Przy czym najlepsze okazje zmarnowali Kmiecik i Różański z jednej strony oraz Steber ( przegrał pojedynek sam na sam) z drugiej. Jastrzębianie w pierwszych minutach mocno przycisnęli gospodarzy, jakby chcieli jak najszybciej rozstrzygnąć losy spotkania. Nie pozwolił na to Raszka. W miarę upływu czasu mecz się wyrównał.

W drugiej tercji tempo akcji spadło, ale nie emocje. Widać było, że ubywa sił zespołom. Goście mieli optyczną przewagę, częściej zatrudniali Raszkę, ale ten ze stoickim spokojem łapał „gumę”. Górale grali swoje, czyli z kontry. Jedna z nich przyniosła prowadzenie. Różański nad parkanem Odrobnego, z dobitki, umieścił krążek w siatce.

- Jastrzębie z Laszkiewiczem i Odrobnym to inny zespół. Przy tej bramce trzeba było trzech dobitek, by skapitulował. Trzeba więcej strzelać. Ubywa nam sił. Niepotrzebnie wczoraj odpowiadaliśmy na prowokacje. Przeciwnik lepiej fizycznie wygląda. Jak nasi wygrają, to będą Kozakami – komentował w drugiej przerwie Paweł Gil.

Niewiele zabrakło, by zostali Kozakami. Zarotyński zdobył drugiego gola, potem jeszcze raz krążek znalazł się w bramce Odrobnego, ale sędziowie gola nie uznali. Dopatrzyli się obopólnego przewinienia. W końcówce Podhale zaczęło rozdawać prezenty. Dostało karę za wyrzucenie krążka za bandę, za chwilę drugą, ale jastrzębianie nerwowo grali i nie stworzyli sobie sytuacji. Podczas drugiej kary nie wytrzymał Nemeczek i faulował. Gdy zegar wskazywał ciut ponad 3 minuty do końca, chyba nie było w hali kibica, który nie wierzyłby z zwycięstwo górali. Nie wierzył, że gospodarze mogą taką zdobycz zniweczyć. A jednak! Od błędu Raszki, który fenomenalnie bronił, zaczęła się katastrofa.

- Przeciwnik rzucił „gumę” wysoko, ta spadając przede mną odbiła się, zmieniła kierunek lotu. Nie mogłem jej kontrolować. Nie mogłem jej zatrzymać, ani odbić do rogu. Postał niedosyt. Szkoda, że na 9 karnych nie wykorzystaliśmy żadnego. Niemniej rozegraliśmy bardzo dobry mecz, wyrównany i nie mamy się czego wstydzić. Dalej idziemy po zwycięstwo. Nikt nie myśli o porażce – mówi Ondriej Raszka.

Po stracie pierwszego gola na ławkę kar powędrował Dziubiński i goście doprowadzili do dogrywki i karnych. Tylko jeden karny na 18 wykonywanych zakończył się powodzeniem. Polodna pokonał Raszkę i dał zwycięstwo jastrzębianom.

- Raszka świetnie bronił, ale w kluczowym momencie przytrafił mu się błąd. Potem zbyteczny faul, brak odpowiedzialności indywidualnej i rywal doprowadził do remisu. W karnych szczęście odwróciło się na stronę przeciwnika – powiedział Marek Ziętara.

Robert Kalaber dalej powtarzał o wstydzie Nowego Targu i policji, niewpuszczeniu kibiców jego drużyny, ale tym razem skomentował mecz. – Długo czekaliśmy na pierwszy gol. Mieliśmy więcej sytuacji, a gola zdobył Nowy Targ. W ostatnich 3 minutach siłą woli doprowadziliśmy do wyrównania. Byliśmy lepsi i zasłużenie szczęcie nam pomogło. Największa w tym zasługa Odrobnego, który obronił 9 karnych.

Kluczowym graczem był Laszkiewicz, który wczoraj nie grał, a dzisiaj był reżyserem gry swojego teamu. – To prawa ręka drużyny. Dba o wysokie morale na lodzie i w szatni – chwalił go szkoleniowiec JKH.

- Nowy Targ świetnie bronił, a to co Raszka wyprawiał w bramce, to ręce nam się załamywały – mówi Leszek Laszkiewicz. – Na szczęście gospodarze popełnili błąd na 2:1 i szczęśliwie zdobyliśmy bramkę. To był kluczowy moment meczu. Wszystko rzuciliśmy na jedną kartę i udało się wyrównać. Był to wyrównany mecz, chociaż my mieliśmy więcej sytuacji. Nowy Targ pokazał, że jest nieobliczalną drużyną, dobrze zorganizowaną, a do tego Raszka jest w fenomenalnej formie. Nic więc dziwnego, że z góralami gra się ciężko. Cieszymy się, że odnieśliśmy bardzo ważne zwycięstwo na trudnym terenie.

MMKS Podhale Nowy Targ – JKH GKS Jastrzębie 2:3 (0:0, 1:0, 1:2; 0:0) karne 0:1
1:0 Różański – Dziubiński – Gruszka (37:20)
2:0 Zarotyński – Wronka (47:20)
2:1 Polodna – Bryk (56:37)
2:2 Steber – Laszkiewicz – Bondariew (59:05 w przewadze)
2:3 Polodna (65:00 karny)

Stan rywalizacji w play off do czterech wygranych 1:3.

Sędziowali: Paweł Meszyński (Warszawa) i Włodzimierz Marczuk (Toruń) oraz Sławomir Szachniewicz i Wojciech Moszczyński (Toruń).
Kary: 10 ( w tym 2 tech) – 6 min.
Widzów 4000

Podhale: Raszka; Haverinen – Sulka, Luczka – Tomasik, Mrugała – Imrich (4); Gruszka – Dziubiński (4) – Różański, Damian Kapica – Bryniczka – Kmiecik, Omeljanenko – Wronka – Michalski, Zarotyński - Olchawski - Wielkiewicz. Trener Marek Ziętara.
JKH: Odrobny; Nemeczek (2) – Rompkowski, Protivny – Bryk, Aleksjuk (2) – Górny, Pastryk - Bigos; Laszkiewicz – Polodna – Bordowski, Urbanowicz – Steber – Przygodzki, Kulas – Bondariew – Plichta (2), Ł. Nalewajka – Marzec – Świerski. Trener Robert Kalaber.

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski

Komentarze







reklama