15.03.2015 | Czytano: 4962

Żegnaj Jasiu

Wiadomość ta okryła smutkiem cały hokejowy Nowy Targ. Dzisiaj o 4:45 w szpitalu w Krakowie zmarł Jan Joniak. Człowiek od blisko pół wieku związany z Podhalem. Nie grał w hokeja, ani w piłkę, ale był człowiekiem, który stawiał sportowców na nogi. Hokeiści często mówili o nim „cudowne ręce”.

Te ręce leczyły wiele pokoleń. Pracował z 27 trenerami pierwszej drużyny i był przy 14 tytułach mistrza Polski zdobytych przez Podhale. Zawodnicy nadali mu pseudonim „Harris”, ale nie tylko oni darzyli go ogromną sympatią. Wszyscy pracownicy nowotarskiego klubu wiedzieli, że od „masera” emanuje ciepło i radość. Miał nie tylko „złote rączki”, które stawiało zawodników na nogi, ale także kryształowe serce. Był dobrym duchem zespołu. Żarty trzymały się go na każdym kroku i tym potrafił rozładować stresową sytuację, a takich podczas długiego sezonu nie brakuje.

- Bez cienia przesady można powiedzieć, że pan Jan był maskotką zespołu – chórem twierdzą byli zawodnicy.

Przez jego ręce przeszły dwa, a nawet trzy pokolenia hokeistów. - Z Walentym Ziętarą, Kazimierzem Zgierskim, Józefem Słowakiewiczem piłem pępkówki, a kilkanaście lat później masowałem ich synów, również hokeistów – wspominał podczas naszej ostatniej rozmowy. - Najbardziej zabawnym, bliskim memu sercu, był Tadeusz Słowakiewicz. Potrafił stworzyć w zespole znakomitą atmosferę. Przed każdym meczem musiałem masować mu...kark. Twierdził, iż po takim zabiegu psychicznie lepiej się czuł. Był też w Podhalu jeden zawodnik, który nie korzystał z moich usług. Tadek Kacik lubił mnie, ale masażu wprost nie znosił.

Mimo, że był schorowany interesował się tym co dzieje się w jego ukochanym klubie. Wszyscy wiedzieli jaki jest jego stan zdrowia, ale dla nas poranna informacja była szokiem. Odszedł człowiek, który dla kilku generacji hokeistów Podhala był żywą legendą.

Pozostał smutek i ogromna pustka…

Stefan Leśniowski

 

Komentarze







reklama