11.03.2015 | Czytano: 1707

Nie ugryźli jastrzębian

AKTUALIZACJA (wypowiedź trenera) !!! Nie udało się „szarotkom” ugryźć mistrza sezonu zasadniczego. Dzielnie walczyły, ale więcej atutów było po stronie jastrzębian. Z zimną krwią potrafili wykorzystać błędy Podhalan. JKH bliżej finału, ale mamy nadzieję, że górale nie powiedzieli ostatniego zdania w półfinale.

Jeszcze dobrze nie rozsiadłem się przed telewizorem, a Podhale straciło gola. Początek więc nienadzwyczajny, ale utrata gola nie zraziła górali. Nie było – jak wczoraj - w ich wykonaniu obrony Częstochowy, ale śmiało atakowali i Odrobny nie był bezrobotny. „Szarotki” na jego bramkę strzelały 10 razy, jego partnerzy z pola tylko trzy strzały więcej na Raszkę. Ale za błędy się płaci. Kiedy wydawało się, że nowotarżanie są bliżsi wyrównania, Wronka powędrował na ławkę kar, a Bondariew atomowym strzałem pod poprzeczkę pokonał ostatnią instancję przyjezdnych. Odpowiedź gości była błyskawiczna. Omeljanenko z korytarza międzybulikowego trafił tuż przy słupku do bramki strzeżonej przez Odrobnego.
Na przełomie pierwszej i drugiej tercji nowotarżanie wybronili podwójną przewagę. Ta cześć meczu to zdecydowana przewaga gospodarzy. Raszka sparował aż 22 strzały. Jego nazwisko najczęściej wypowiadał komentator. – Co byśmy robili bez niego? – pytał oglądający ze mną mecz. Ondriej bronił strzały z bliska i daleka, łapał „gumę” do wielkiej łapawicy jak muchę. Podhale sporadycznie zatrudniało Odrobnego. Tylko sześć razy musiał interweniować.
Ogromną szansę na wyrównanie mieli górale na początku trzeciej tercji. Przez 100 sekund grali w piątkę przeciwko trójce jastrzębian. I nic. Za moment Dziubiński powędrował na ławkę kar i gospodarze pokazali jak wykorzystuje się taki okres gry. Kolejna kara dla Dziubińskiego i kolejne trafienie gospodarzy. Do pustej bramki „gumę” skierował Polodna.

- Kontuzje wymusiły na nas grę na trzy piątki. To nie było korzystne. Do Gruszki i Łabuza wczoraj do kontuzjowanych dołączył Wiekiewicz, który ma stłuczony nadgarstek i nie mógł trzymać kija oraz Daniel Kapica, który ma zwichnięty staw barkowy. Mimo wyższego wyniku uważam, że dzisiaj zagraliśmy lepiej niż wczoraj. Zagraliśmy agresywnie, walecznie, twardo. W pierwszej tercji zbyt długo graliśmy w osłabieniu i to się odbiło na naszej postawie w drugiej części meczu. Bardzo ważny moment był na początku trzeciej odsłony. Pojawiła się przed nami szansa na wyrównanie i pozostanie w grze. Nie wykorzystaliśmy podwójnej przewagi, a przeciwnik, po zbytecznym faulu w tercji ataku, zdobył gola. Przegrywamy 0:2, ale nie powiedzieliśmy ostatniego słowa. Mamy dwa dni na przemyślenia i odnowę. Drużyna zrobi wszystko, by odwrócić losy tej rywalizacji – powiedział Marek Ziętara.

JKH GKS Jastrzębie – MMKS Podhale Nowy Targ 4:1 (2:1, 0:0, 2:0)
1:0 Steber – Marzec – Urbanowicz (0:25)
2:0 Bondariew – Urbanowicz – Steber (13:25 1 przewadze)
2:1 Omeljanenko – Wronka (14:04)
3:1 Nemeczek – Plichta – Polotna (44:35 w przewadze)
4:1 Polodna – Plichta – Rompkowski (46:49 w przewadze)
Stan rywalizacji play off do czterech wygranych 2:0.
Sędziowali: Michał Baca (Oświęcim) i Włodzimierz Marczuk oraz Sławomir Szachniewicz i Wojciech Moszczyński (wszyscy Toruń.)
Kary: 8-22 min.
Widzów 1000.
JKH: Odrobny; Rompkowski – Nemeczek, Byrk – Protivny, Górny – Aleksjiuk, Bigos; Plichta – Polodna – Bordowski, Urbanowicz – Steber – Marzec, Kulas – Ł. Nalewajka – Bondariew, Pastryk – Przygodzki – R. Nalewajka. Trener Robert Kalaber.
Podhale: Raszka; Haverinen – Sulka, Tomasik – Luczka, Imrich – Mrugała; Zarotyński – Dziubiński – Różański, Kmiecik – Bryniczka – Damian Kapica, Michalski – Wronka – Omeljanenko oraz Olchawski. Trener Marek Ziętara.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama