Trenerzy Podhala wiedzieli, że ich pupile nie mają szans w otwartej walce z mistrzem sezonu zasadniczego, toteż zalecili im grę defensywną z czyhaniem na błąd rywala, by móc wyprowadzić kontratak. W pierwszej tercji tych kontr nie było za wiele. Tylko jedna golowa (Kmiecik), pozostałe rozbijane były już w tercji neutralnej. Jastrzębianie cały czas atakowali, a górale się bronili, momentami rozpaczliwie. Popełniali błędy. Na szczęście Raszka był ostatnią ostoją. Gospodarze oddali 20 strzałów na jego bramkę, nowotarżanie odpowiedzieli tylko czterema. – To Raszka zremisował tercję. Grał w pojedynkę z gospodarzami – skomentował Wiesław Jobczyk, ekspert TVP Sport.
- Spodziewaliśmy się, że gospodarze ruszą na nas. Niestety w pierwszych 20 minutach gubiliśmy się w obronie. Musimy poprawić się w defensywie i liczyć na kontry – mówił po 20 minutach gry kapitan „szarotek”, Jarosław Różański.
Było lepiej w drugiej odsłonie. Podhale już nie trzymało się kurczowo własnej strefy obronnej i nie tylko rozbijało ataki przeciwnika, ale coraz śmielej atakowało. Jastrzębie w tej tercji niczego wielkiego nie pokazało. Posiadało optyczną przewagę, ale nie miało klarownych sytuacji, by pokonać czujnego Raszkę.
- Bijemy głową w mur – przyznał Jan Steber. – Mamy więcej zgry, więcej sytuacji, ale musimy częściej strzelać, to może coś wpadnie. Nie musi to być piękny gol, byle tylko wpadło.
I wpadło. W 46 minucie, R. Nalewajka uciekł Luczce i Raszka już błędu nie naprawił. Niespełna trzy minuty później Przygodzki bezkarnie krążył z krążkiem w tercji Podhala i nikt do niego nie doskoczył. Wystrzelił i krążek po rykoszecie znalazł się za plecami nowotarskiego golkipera. Po tym golu gospodarze grali już bez obciążenia psychicznego, spokojnie. Nowotarżanie do końca walczyli o honorowego gola, ale go nie zdobyli. Najlepszą sytuację miał Wronka. Przed pustą bramkę krążek mu podskoczył i nie trafił w niego.
- Musiało wreszcie wpaść przy takiej ilości strzałów – powiedział Ondriej Raszka. – Jeśli jutro myślimy o korzystnym rezultacie, to musimy zagrać konsekwentnie, by jastrzębianie nie oddawali 25 strzałów na tercję.
- Przewaga była po stronie gospodarzy, ale to oczywista rzecz, bo nastawiliśmy się na grę defensywną – mówi trener Podhala, Marek Ziętara. – Dlatego jastrzębianie byli częściej przy krążku. Przez dwie tercje konsekwentnie, przy odrobinie szczęścia, realizowaliśmy założenia taktyczne. Szkoda, że nie udało nam się jeszcze przez 10 minut zagrać konsekwentnie. Popełniliśmy błąd w strefie ataku i kontra gospodarzy dwa na jeden przyniosła im bramkę. Mecz się złamał. Było wiadomo, że jastrzębianie tego nie wypuszczą. Takich okazji we wcześniejszym okresie miejscowi nie mieli. Muszę pochwalić chłopaków za walkę o każdy skrawek lodowiska. Walczyli tyle, na ile ich było stać.
Dzisiaj w południe Komisja Odwoławcza PZHL rozpatrzyła odwołanie Cracovii od decyzji przyznającej walkower na korzyść Podhala w trzecim ćwierćfinałowym meczu play off. Postanawiała na posiedzeniu jawnym „Oddalić odwołanie Miejskiego Klubu Sportowego Cracovia SSA w całości i utrzymać decyzję Polskiej Hokej Ligi sp. z o.o. z dnia 5 marca 2015 w sprawie wersyfikacji meczu Polskiej Hokej Ligi z dnia 4 marca 2015r pomiędzy MMKS Podhale Nowy Targ , a Comarch Cracovia Kraków jako walkower dla drużyny MMKS Podhale Nowy Targ, z wynikiem 5:0 dla drużyny MMKS Podhale Nowy Targ. Zarządzić przepadek kaucji odwoławczej” – tyle cytatu.
JKH GKS Jastrzębie – MMKS Podhale Nowy Targ 2:0 (0:0, 0:0,2:0)
1:0 R. Nalewajka – Przygodzki (45:43)
2:0 Przygodzki – R. Nalewajka – Marzec (48:17)
Stan rywalizacji play off do czterech wygranych 1:0.
Sędziowali: Michał Baca i Zbigniew Wolas oraz Artur Hyliński (wszyscy Oświęcim) i Mariusz Smura (Katowice).
Kary: 4-4 min.
Widzów 1200.
JKH: Zabolotny; Rompkowski – Nemeczek, Byrk – Protivny, Górny – Aleksjiuk, Pastryk – Bigos; Laszkiewicz – Polodna – Bordowski, Urbanowicz – Steber – Ł. Nalewajka, Kulas – Plichta – Bondariew, Marzec – Przygodzki – R. Nalewajka. Trener Robert Kalaber.
Podhale: Raszka; Haverinen – Sulka, Tomasik – Luczka, Imrich – Mrugała, Jaśkiewicz; Omeljanenko – Dziubiński – Różański, Kmiecik – Bryniczka – Damian Kapica, Zarotyński – Daniel Kapica – Olchawski, Michalski – Wronka – Wielkiewicz. Trener Marek Ziętara.
Stefan Leśniowski










