- Gdybym miał porównywać poszczególne formacje, to więcej szans daję jastrzębianom, procentowo 65:35 – mówi Jacek Kubowicz. – Ale to tylko papierowe kalkulacje, które nie muszą się sprawdzić na tafli. Podobnie jak z Cracovią, bardzo ważne są pierwsze mecze na wyjeździe. Jeśli z Jastrzębia przywieziemy jedną wygraną, to będzie świetna pozycja wyjściowa do zaatakowania. Gdyby się nie udało, to nic się nie dzieje. Mamy dwa kolejne mecze u siebie i trzeba będzie się na nie maksymalnie sprężyć.
- Akcje naszego bramkarza trochę wyżej stoją – analizuje formacje Jacek Kubowicz. - Raszka pokazał w Krakowie, że jest mocny, jego forma jest stabilna i przyzwoita. Szkoleniowiec jastrzębian w ostatnim czasie miał dyletant na kogo postawić. Odrobny czy Zabolotny? Nie po to jednak działacze ściągnęli Odrobnego, by reprezentacyjny i ograny o stawkę bramkarz siedział na ławie. Miał słabszą dyspozycję i był zmieniany, ale zacznie z nami wychowanek gdańskiego hokeja. Nasi zawodnicy na pewno znają jego mocne i słabe strony, a jeśli nie, to trener na pewno je wypunktuje.
- W grze defensywnej nic się nie zmieni w naszym zespole. Marek Ziętara dysponuje takim a nie innym ludzkim materiałem i musi go tak skleić, by jak najmniej przepuszczał. Z Cracovią po indywidulanych błędach, zwłaszcza obrońców, traciliśmy gole. Każdy błędy popełnia, nie popełnia ich ten, kto siedzi na trybunach. Za to myli się w innej dziedzinie. Na pewno w takim spotkaniu będzie większa mobilizacja i koncentracja. Jeśli rzucić okiem na tabelę i rubrykę „stracone gole”, to rezultat analizy wskazuje na jastrzębian. Muszą być lepsi skoro mieli 32 punkty od nas więcej i mniej straconych goli. Ale i tej obronie zdarzają się kiksy.
- W ataku stawiam na Jastrzębie, chociaż Laszkiewicz nie jest już tym graczem co był. Niemniej swoje gra i do „sieci” dorzuca i znajduje się w czołówce najproduktywniejszych graczy ligi. Jastrzębie ma w swoim składzie sporo obcokrajowców, którzy nieźle grają. Zakupy nie były robione na ostatnią chwilę, ale widać, że były przemyślane i jedynie uzupełniane. Można powiedzieć, że ogranie zrobiło wynik w sezonie regularnym.
- Gra wchodzi na wyższy pułap i nikt gafy nie popełni. Walkoweru nie przewiduję. Każdy będzie skrupulatnie sprawdzał nie tylko ilość młodzieżowców, ale zapewne książeczki zdrowia, wygięcia kijów czy też parametry bramkarskich parkanów… Wszystko będzie prześwietlone jak w rentgenie.
Notował Stefan Leśniowski










