Historia wzajemnych spotkań w play off nie jest długa. Dotyczy tylko sezonu 2009/10. Oba zespoły spotkały się w pierwszej rundzie. Podhale do awansu potrzebowało dwóch wygranych (bonus), a rywal trzech. Sytuacja przed ostatnim meczem w Jastrzębiu nie była dla górali ciekawa, przegrywali w meczach 2:1. Nowotarżanie przystępowali więc do konfrontacji z nożem na gardle. Jastrzębianie z kolei przed historyczną szansą znalezienia się grupie drużyn walczących o medale.
- Nie po tym poznaje się prawdziwego mężczyznę jak zaczyna, ale jak kończy – żartował po ostatnim gwizdku sędziego, Krzysztof Zapała. On i jego koledzy wrócili z dalekiej podróży. Do 55 minuty mecz im się kompletnie nie układał. Byli za burtą, ale zryw w ostatnich minutach dał im awans do półfinału play off.
29 sekundzie trzeciej tercji podopieczni Milana Janczuszki przegrywali 1:3. Czarny scenariusz był coraz bardziej realny. Górale jednak się nie poddali. Nastąpiły zmiany w poszczególnych formacjach. Do Voznika i Bakrlika doszlusował Baranyk i stworzyli pierwszy atak. W drugim grał Kolusz z Zapałą i Malasińskim, a w trzecim Ziętara z Dziubińskim i Bryniczką. Zmiany i pressing na całym lodowisku sprawił, iż Podhale wyszło z opresji i przechyliło szalę zwycięstwa na swoją stronę. Dutka i Zapała znaleźli lukę między parkanami Kosowskiego, a Iviczicz cudnym strzałem z niebieskiej linii dał prowadzenie „Szarotkom”. 127 sekund przed końcem trzeciej tercji trener Wojciech Matczak wycofał bramkarza i Kolusz ulokował krążek w pustej bramce.
- Horror – twierdził wtedy drugi trener Podhala, Marek Ziętara. –Z emocji nie wiem jak się nazywam. Po pierwszej tercji byliśmy spokojni. Kontrolowaliśmy grę, cofnięci w obronie wyprowadzaliśmy groźne kontry. Wszystko było tak jak zakładaliśmy. W drugiej odsłonie zaczęliśmy się gubić przy zmianie rytmu gry. Dopuszczaliśmy do niebezpiecznych kontrataków; trzy na dwa, dwa na jeden. Po nich straciliśmy gole. Trzeba było wstrząsnąć zespołem i dokonać zmian w formacjach, by ożywić grę. Od 50 minuty przeszliśmy na pressing na całym lodowisku i to przyniosło efekt. Gospodarze się pogubili.
- Sukces rodził się wielkich bólach, ale może to dobry zwiastun – głośno myślał Maciej Klimowski, który nie opuszczał żadnego spotkania „Szarotek” na wyjeździe.
Czy historia się powtórzy? Zapewne bylibyśmy uradowani. Ale droga do sławy daleka.
Podhale Nowy Targ – JKH Jastrzębie w play off
* Zespoły w play off spotkały się tylko raz, w sezonie 2009/10, w pierwszej rundzie. Rywalizacja zakończyła się remisem 2:2, regulamin jednak premiował górali, którzy mieli bonus z sezonu zasadniczego i wystarczyły im dwie wygrane do awansu. Stosunek bramek konfrontacji: 16-12.
* Najwyższa wygrana: 5:1 Podhala i 4:3 w karnych (dwukrotnie) jastrzębian.
* Najwięcej goli dla Podhala zdobył Zapała (5), dla jastrzębian Lipina (3).
* Najwięcej asyst zanotowali: Suur (Podhale) i Zdrahal (JKH) – po 5.
* Najwięcej punktów: Zapała (8) oraz Lipina i Zdrahal (po 7).
* Najwięcej kar (min.): Suur (18); Labryga (20).
* Hat trick: Zapała w drugim meczu.
* Najwięcej punktów jednym meczu: Zapala (3+1); Zdrahal ( 1+3).
*
W drugim półfinale Sanok zmierzy się z Tychami. Oto łuk statystyki z bezpośrednich konfrontacji play off:
Sanok – Tychy
* Zespoły w play off potykały się 23 razy, w sześciu edycjach. Najczęściej w pierwszej rundzie – 3 razy, raz w finale, małym finale i o ósme miejsce. Po raz pierwszy doszło do wzajemnej konfrontacji w sezonie 1998/99, grano wtedy o ósme miejsce. Zwycięsko z tej rywalizacji wyszli tyszanie. Ostatni raz zespoły skrzyżowały kije w poprzednim sezonie, w finale. Tu górą byli sanoczanie. W sumie w ciągu sześciu sezonów 9 zwycięstw odniósł aktualny mistrz kraju, a ich rywal okazał się lepszy w 14 spotkaniach. Stosunek bramek: 53-90.
* Najwyższa wygrana: 14:3 dla Tychów (1998/99) i 7:1 dla sanoczan (2013/14).
* Najwięcej goli: Maciej Radwański (5); Parzyszek (8).
* Najwięcej asyst: Strzyżowski, Richter, Vozdecky (4); Bagiński (7).
* Najwięcej punktów: Vozdecky (8); Bagiński (12).
* Najwięcej kar (min.): Strzyżowski i S. Kiedewicz ( 39); Gwiżdż (47).
* Hat trick: Maciej Radwański oraz Husek, Sobas i Ślusarczyk.
* Najwięcej punktów w jednym meczu: Woronin i Vozdecky (3+2); Wawrzonkowski (1+4).
Stefan Leśniowski










