Lider miał ułatwione zadanie, bo w nowotarskim zespole szaleje wirus grypy. Główne źródło znalazł sobie w organizmach defensorów. Zainfekował Martina Luczkę, Sebastiana Łabuza, Damiana Tomasika i Oskara Jaśkiewicza. Marek Rączka, który zastępował również chorego Marka Ziętarę, musiał nieźle się nakombinować, by sklecić trzy pary obronne. Do tej formacji po latach wrócił Jarosław Różański, a zadebiutował Filip Wielkiewicz. Z napastników tylko Patryk Wronka wyleciał ze składu.
Mogłoby się wydawać, że tak osłabiony rywal będzie łatwym kąskiem dla lidera. Tymczasem pierwsza tercja wyrównana, no może – używając bokserskiej terminologii – z lekkim wskazaniem na gospodarzy. Szczególnie za końcowe fragmenty odsłony, ale wtedy klasę potwierdził Raszka. Dwukrotnie w bliska próbował go pokonać Steber, ale parkany nowotarskiego golkipera była zawsze tam, gdzie powinny być. W tej części najlepszą okazję miał Dziubiński, ale nieczysto trafił w „gumę” i Zabolotny nie miał problemów z interwencją. Podhale nie wykorzystało też 105 –sekundowej gry w przewadze.
Ten „stały” fragment gry również w kolejnych odsłonach nie był handicapem górali. Za to komentator internetowej telewizji bardzo często wymieniał nazwisko Raszka. „Fenomenalnie, kapitalnie” – to przymiotniki, którymi obsypywał nowotarskiego golkipera, bo wygrywał pojedynki z napastnikami gospodarzy. Nawet dwie dobitki nie mogły go zaskoczyć. Skapitulował dopiero w 30 minucie. Marzec w sytuacji sam na sam nie trafił w światło bramki, ale Raszka wyciągnął się jak długi, a odbity krążek od bandy trafił na łopatkę kija R. Nalewajki, który z ostrego kąta trafił do odsłoniętej bramki. Raszka nie zdążył się przemieścić na drugi słupek, ale… Zasadne wydaje się pytanie: gdzie byli obrońcy? Drugiego gola jastrzębianie strzelili w podobny sposób. Znowu „guma” odbiła się od bandy zza bramki Podhala po strzale Protivnego spod niebieskiej linii.
- Gratulacje dla chłopaków za walkę. Szacunek dla nich, że w tak okrojonym składzie podjęli rękawicę. Zostawili serce na lodzie. Walczyli jak tylko mogli. Mieliśmy swoje sytuacje, ale krążek nie znalazł drogi do bramki Zabolotnego – powiedział Marek Rączka.
JKH GKS Jastrzębie – MMKS Podhale Nowy Targ 2:0 (0:0,1:0, 1:0)
1:0 R. Nalewajka – Marzec (29:45)
2:0 Polodny- Protivny – Urbanowicz (48:57 w przewadze)
Sędziowali Tomasz Radzik – Tomasz Przyborowski (obaj Krynica) i Marcin Młynarski (Kraków).
Kary: 12-20 min.
Widzów 800.
JKH: Zabolotny; Rompkowski – Nemeczek, Bryk – Protivny, Pastyk – Górny, Aleksjuk – Bigos; Laszkiewicz – Bondariew – Bordowski, Urbanowicz – Steber – Ł. Nalewajka, Kulas – Polodna – Plichta, Przygodzki – Marzec – R. Nalewajka. Trener Robert Kalaber.
MMKS Podhale: Raszka; Haverinen – Różański, Sulka – Wielkiewicz, Imrich – Mrugała; Gruszka – Dziubiński – Omeljanenko, Damian Kapica – Bryniczka – Kmiecik, Michalski – Daniel Kapica –Zarotyński. Trener Marek Rączka.
Stefan Leśniowski










