- Bardzo fajna inicjatywa. Utożsamiam się z akcją, jest bliska mojemu sercu. Cieszę się, że my sportowcy i kibice nie zapominamy o tak wspaniałych ludziach. Bo człowiek jest najważniejszy – powiedział Krzysztof Zapała.
A co o meczu sadzi wychowanek Podhala? - Spokojny, nieporywający mecz. Pod naszą kontrolą. Podhale było dzisiaj wolniejsze. Słabiej jeździło. Nie wiem na jakim są etapie przygotowań. My robimy swoje – twierdzi Krzysztof Zapała.
- Nie sądzę, że fizycznie wyglądaliśmy źle na tle przeciwnika – twierdzi kapitan „szarotek”, Jarosław Różański. - Gra się tak jak przeciwnik pozwala. Sanoczanie preferują ofensywny styl gry i w otwartej grze nie ma co z nimi szukać.
To, że pierwsza tercja zakończyła się bezbramkowo jest zasługą Raszki. Chyba każdy sanoczan próbował go pokonać. Goście posiadali inicjatywę, z dużą siłą nacierali na bramkę „szarotek”, a te nastawiły się na destrukcję i kontrataki. Zagrożenie pod bramką Pittona było tylko po akcjach Damiana Kapicy i Dziubińskiego.
- Ciekawa pierwsza tercja. Raszka znakomicie bronił – potwierdza Miroslav Fryczer, trener gości.
W drugiej tercji języczkiem u wagi były gry w przewadze. W tym elemencie zdecydowanie lepsi byli mistrzowie kraju. Z rozmachem rozgrywali „zamki” i dwa z trzech zakończyli zdobyczą bramkową. W ostępie 64 sekund dwukrotnie zmusili Raszkę do wyjmowania krążka z siatki. Podhale dobry fragment gry miało w trakcie i po karze Zapały. Miało okazje do zmiany rezultatu. Szybko jednak sanoczanie opanowali sytuację.
- Dwie bramki zdobyte w przewadze zdecydowały o losach spotkania. Przez 60 minut graliśmy dobrze taktycznie. Zadowolony jestem z wygranej, bo Podhala, jak zawsze, u siebie jest groźne - powiedział Miroslav Fyczer.

- Szwankowały u nas przewagi – wyjawia Jarosław Różański. – Jeśli chodzi o schematy, to nie wyglądają źle, ale w końcowej fazie „guma” nie chce wpadać do bramki. A to powinno być sola przewag. Mamy jeszcze kilka dni do play off, by poprawić ten element. Potrzebujemy też szczęścia, którego dzisiaj nam zabrakło.
Gol Gruszki w 43 minucie, w podwójnej przewadze, wlał nadzieję w serca fanów. Podhalu nie można odmówić walki. Bardzo ciężko pracowało na zdobycz bramkową, ale za łatwo traciło gole. Beztroskie zagrania we własnej tercji - źle wybity krążek, zagranie na kij rywala, czy też bezsensowna kara - rywal bezlitośnie wykorzystywał.
- Wynik jest wyższy, nieadekwatny do naszej gry – twierdzi kapitan Podhala. – W pewnym momencie otworzyliśmy się, załapaliśmy dwie kary i było 0:2. Trudno wyciągnąć taki rezultat. Przy odrobinie szczęścia mogło się inaczej ułożyć. Nie zwalamy na to, że jesteśmy w okresie ciężkiego treningu. Meczami doszlifujemy formę, by była optymalna na play off. Na obecną chwilę gramy najlepiej jak potrafimy. Dziękuję drużynie za walkę. W końcówce niepotrzebne bramki rozmydliły obraz spotkania.

Trenerski debiut zaliczył Marek Rączka, który zastąpił chorego Marka Ziętarę. Tak ocenił spotkanie: - Sanoczanie byli dojrzalszym zespołem, posiadającym inicjatywę. Przyczyna porażki tkwi w grze w osłabieniach. Boli, że faulowaliśmy, gdy nie było zagrożenia bramki. Z takim rywalem nie można sobie na to pozwolić. Kiedy złapaliśmy rytm, dostaliśmy przypadkową bramkę i odcięło nam tlen. Mecz ciekawy, z obu stron było sporo ciekawych akcji.
MMKS Podhale Nowy Targ – Ciarko Sanok 1:5 (0:0, 0:2, 1:3)
0:1 Vozdecky – Zatko (23:27 w przewadze)
0:2 Turoń- Cichy – Danton (24:31 w przewadze)
1:2 Gruszka – Dziubiński – Haverinen (42:38 w podwójnej przewadze)
1:3 Cichy – Hogg (52:47)
1:4 Endal – Dutka (55:53 w przewadze)
1:5 Pietrus – Szinagl – Zatko (59:53)
Sędziowali: Zbigniew Wolas – Artur Hyliński i Rafał Noworyta (wszyscy Oświęcim).
Kary: 12 – 12 min.
Widzów 1500
Podhale: Raszka; Haverinen – Sulka, Luczka – Tomasik, Imrich (2) – Mrugała (4); Różański – Dziubiński (2) – Gruszka (2), Kmiecik - Bryniczka – Damian Kapica, Omeljanenko – Wronka (2) – Michalski, Zarotyński - Olchawski – Wielkiewicz. Trener Marek Rączka.
Sanok: Pitton; Williams – Turoń, Zatko – Klementijew, Rąpała (2) – Dutka, Dolny; Danton – Cichy – Hogg, Vozdecky (4) – Pietrus – Szinagl, Endal (2) – Zapała (4) – Kostecki, Strzyżowski – Demkowicz – Biały. Trener Miroslav Fryczer.
Stefan Leśniowski










