- Jeżeli wyciąga się z 0:2 na 3:2, to takiego meczu nie można stracić – mówił trener gości, Miroslav Fryczer.
Jego team przegrywał po 20 minutach 0:2. Sanoczanie posiadali optyczną przewagę, a „szarotki” wyprowadzały błyskawiczne kontry. Po nich padły gole. Najpierw w przewadze Damian Kapica zagrał do „pustaka” Tomasikowi (kapitalna akcja!), a 3 minuty później, gdy była sygnalizowana kara na Dolnego, Mrugała huknął z niebieskiej linii i Pitton był bezradny. W nowotarskiej bramce Raszka był jak skała.
Górale fatalnie rozpoczęli drugą odsłonę, od trzech liczebnych osłabień i sprawdziło się przysłowie „do trzech razy sztuka”. Za trzecim razem sanoczanie wykorzystali przewagę. Goście dostali wiatr w żagle i niemiłosiernie kręcili góralami w ich tercji. Raszka dwoił się i troił, ale jego koledzy z pola mieli problemy z wybiciem krążka z tercji. Przegrywali też wznowienia. Bramka wisiała w powietrzu iw końcu Turon z bliska umieścił krążek w siatce. „Szarotki” w tej fazie meczu nie miały klarownej sytuacji.

Gdy w 50 minucie Danotn dość szczęśliwie zdobył gola (krążek odbił się od kija Raszki) wydawało się, że jest po meczu. Że taki zespół jak Sanok nie wypuści z rąk zwycięstwa. A jednak! Zagranie Bryniczki spod bandy do Kmiecika i ten doprowadza do dogrywki. W niej Podhale miało więcej okazji do przechylania szali na swoją stronę. Zrobiło to, ale dopiero 9 sekund przez końcem doliczonego czasu gry. Złotego gola zdobył Tomasik, nominalny obrońca, który w tym meczu często zapędzał się pod bramkę przeciwnika. To właśnie on dołożył łopatkę kija do strzału spod bandy Damiana Kapicy i „guma” – ku ogromnej radości fanów – wylądowała w przeciwległym okienku bramki Pittona.
- Przy obu bramkach super dograł mi Damian Kapica, mnie pozostało tylko dołożyć łopatkę kija. Cieszy nas wygrana, bo dawno nie udało nam się pokonać sanoczan – powiedział Damian Tomasik.

- Kiedyś musiało to nastąpić – mówi Rafał Dutka, wychowanek Podhala w sanockich barwach. – Podhale w tym sezonie pokazuje się z dobrej strony. Uważam, że był to dobry mecz. Zrobiliśmy wszystko co w naszej mocy, by go wygrać, ale gospodarze dzisiaj byli lepsi. Szkoda, że nie udało się utrzymać prowadzenia. Nie powinno się popełniać takich błędów, gdy do końca meczu jest 5 minut.
- Pierwsza tercja dobra w naszym wykonaniu. Dwie bramki dodały wiary chłopakom. W drugiej odsłonie za dużo graliśmy w osłabieniu i sanoczanie osiągnęli optyczną przewagę. Co ważne przegrywając 2;3 nie załamali się. Zagrali z ogromną determinacją, wolą walki. Zostawili serce na lodzie. Pozytywem jest, że potrafili odwrócić losy spotkania. Było to dobre widowisko, trzymające widzów w napięciu niemal do końca dogrywki – powiedział Marek Ziętara.

Zaczepiony, że jego podopiecznym nie wychodzi gra w przewadze, oparł: - Nie da się wszystkich przewag wykorzystywać. Każda drużyna ma swój system obrony w czwórkę. Jeśli spojrzeć na statystyki, to wcale tak źle nie jest. W lidze w przewagach zajmujemy czwarte miejsce, a w osłabieniu trzecie. To dobry wynik jak na moją drużynę. Brakuje nam jeszcze spokoju i cwaniactwa w tych fragmentach meczu.
- Ciekawe widowisko – potwierdza trener sanoczan Miroslav Fryczer. - Szybki i dobry taktycznie mecz z obu stron. Zrobiliśmy więcej błędów i przegraliśmy.

MMKS Podhale Nowy Targ – Ciarko Sanok 4:3 (2:0, 0:2, 1:1 dog.1:0)
1:0 Tomasik – Luczka – Damian Kapica (4:11 w przewadze)
2:0 Mrugała – Wielkiewicz – Michalski (7:25 sygnalizowana kara)
2:1 Endal – Szinagl (25:58 w przewadze)
2:2 Turon – Kostecki – Cichy (33:27)
2:3 Danton (50:00)
3:2 Kmiecik – Bryniczka (55:37)
4:3 Tomasik – Daniel Kapica – Bryniczka (64:51)
Sędziowali: Paweł Breske (Jastrzębie) – Mariusz Smura (Katowice) i Marcin Polak (Bytom).
Kary: 14- 14 min.
Widzów 1200
Podhale: Raszka; Haverinen – Sulka (2), Luczka (2) – Tomasik (2), Łabuz – Mrugała, Jaśkiewicz – Imrich (2); Różański – Dziubiński (2) – Gruszka, Damian Kapica – Bryniczka – Kmiecik, Wielkiewicz (2)- Wronka – Michalski, Olchawski – Daniel Kapica – Omeljanenko (2). Trener Marek Ziętara.
Sanok: Pitton; Turon – Williams, Rąpała – Richter, Dutka – Dolny (4); Kostecki – Cichy – Danton (2), Szinagl – Pietrus (2) – Endal, Ćwikła (4) – Wilusz – Strzyżowski (2), Biały – Sawicki - Mermer. Trener Miroslav Fryczer.
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski










