13.01.2015 | Czytano: 2065

Bez fajerwerków (+zdjęcia)

- Spotkanie bez fajerwerków z naszej strony. Cieszą tylko dodane trzy punkty do tabeli – powiedział Damian Kapica, który przejawiał największą ochotę do gry.

Często próbował w pojedynkę sforsować defensywę rywala, strzelić za obrońców. Wartością dodaną spotkania były bramki i zwycięstwo Podhala. Grą nie można było się fascynować. Oba zespoły uraczyły widzów słabym widowiskiem. Szarpana i chaotyczna gra, sporo niecelnych podań i zbyt mało akcji godnych ekstraklasy. A mimo to skończyło się dość pewnym zwycięstwem „szarotek”. Przegrała bowiem drużyna, która popełniła zbyt wiele prostych błędów i niewątpliwie ustępowała umiejętnościami gospodarzom.

- Zespoły straciły motywację. Są też zmęczone sezonem – tłumaczył trener gości, Waldemar Klisiak. – Mecz bez historii. Nie zagraliśmy na sowim poziomie. Podhale w drugiej tercji zapewniło sobie zwycięstwo, po naszych błędach, bo ktoś nie dojechał, bo ktoś zaspał. Trzecia tercja to już dogrywanie, bo regulamin mówi, że trzeba grać 60 minut.

 

„Szarotki” szybko objęły dwubramkowe prowadzenie i… spoczęły na laurach. Grały na pół gwizdka, a janowianom było to na rękę. Po jednym z kontrataków zdobyły kontaktowego gola. Podczas jednej z interwencji kontuzji kostki nabawił się Raszka. Dotrwał do końca odsłony, choć wydawało się, że po przerwie nie zobaczymy go w bramce. Przerwa jednak podziałała kojąco. Swoje zapewne też zrobiły służby medyczne.

- Ludzie nie używajcie gwizdka na trybunach! – z apelem zwraca się nowotarski golkiper. – To szkodzi obu zespołom. Przy stracie trzeciego gola krążek leciał za moją bramkę. Janowianin jechał pierwszy. Chciałem pojechać do rogu, uprzedzić go i wyrzucić krążek. Mój zamiar zatrzymany został gwizdkiem. Zostałem w bramce, bo myślałem, że jest uwolnienie. Naprzód zdobył gola. To nie pierwszy raz, gdy z widowni słychać gwizdek, który dezorientuje obie drużyny. Gwizdać ma arbiter, a nie kibic.

 

- Dla nas każdy punkt jest ważny. Walczymy o jak najlepszą pozycję przez play off – mówi Marek Rączka, drugi trener Podhala. – Trudno się gra z Naprzodem, bo dobrze broni w tercji neutralnej. Stąd chaotyczna gra. Kontrolowaliśmy jednak przebieg meczu. Teraz mamy takie mecze, że możemy poeksperymentować z ustawieniem formacji. Stąd decyzja o grze Omeljanenko w czwartej formacji.

- Łatwo nam się gra z Janowem – twierdzi Patryk Wronka. – Dużo strzelamy bramek, mało tracimy. Chcieliśmy szybko ustawić sobie mecz i grać spokojnie. Mimo, iż dostaliśmy bramki na 2:1 i 3:2, to spotkanie było pod naszą kontrolą. Teraz myślami już jesteśmy przy sobotniej potyczce z Sanokiem.

MMKS Podhale Nowy Targ – Naprzód Janów 6:3 (2:1, 3:1, 1:1)
1:0 Michalski – Wielkiewicz (6:58)
2:0 Daniel Kapica – Gruszka (8:01)
2:1 Jakubik – Stachura – Działo (15:25)
3:1 Damian Kaapica – Wronka – Luczka (22:01)
3:2 Podsiedlik – Radwan (30:56)
4:2 Wronka – Michalski (36:34)
5:2 Różański – Gruszka (39:17 w przewadze)
6:2 Michalski – Wielkiewicz (54:04)
6:3 Pohl – Klementjew – Gryc (54:56)

Sędziowali: Patryk Pyrskała (Tychy) – Sebastian Adamoszek (Chorzów) i Dariusz Pobożniak ( Tychy).
Widzów 1000
Kary: 6- 8 min.
Podhale: Raszka; Haverinen – Sulka, Luczka – Imrich, Łabuz (4) – Mrugała, Jaśkiewicz - Wojdyła; Różański – Dziubiński – Gruszka, Damian Kapica – Bryniczka – Kmiecik, Wielkiewicz - Wronka – Michalski, Olchawski (2) – Daniel Kapica - Omeljanenko. Trener Marek Ziętara.
Naprzód: Napnenko; Działo – Kurz (2), Vrana – Klemientjew, Podsiadło – Kosakowski, Sarna – Rasikoń (2); Stachura – Jakubik – Sękowski, Gryc – Frączek – Pohl, Piper (2) – Holy – Ł. Elżbieciak, Radwan - Podsiedlik – Rajski. Trener Waldemar Klisiak.

Tekst Stefan Leśniowski

Foto Mateusz Leśniowski
 

Komentarze







reklama