W Warszawie doszło do Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Członków PZHL. Jego celem było uzupełnienie składu zarządu PZHL o trzy osoby oraz zatwierdzenie sprawozdania finansowego za 2013 rok. O tym drugim już wspomnieliśmy. Nim doszło do głosowania, delegaci nie przebierali w słowach. Jak zawsze dużo krzyku, mało konkretów, a przede wszystkim tego czego oczekują sympatycy kauczukowego krążka. Normalności.
Chwałka pogroził palcem, mając w rękawie mocną kartę przetargową w postaci krakowskich mistrzostw świata i włos z głowy mu nie spadł.
- Sponsorzy są zachwyceni Pucharem Polski. Udało się pozyskać 350 tys. dolarów od IIHF. Związkowi nie grozi żaden komornik. Udało się nam w ubiegłym roku pozyskać finanse dla związku na ponad 200 tys. złotych. To zyski z biletów i dotacje sponsorów. Czy my jesteśmy w stanie zjednoczyć się przed najważniejszą hokejową imprezą od lat? Czy kurator potrzebny jest nam przed mistrzostwami świata? – pytał prezes Dawid Chwałka.
- Pańskie wystąpienie odbieram, jako mieszankę straszenia czy jakiś dziwacznych zagrywek – grzmiał prezydent Tychów, Andrzej Dziuba.
- Czy jeśli prezesem byłby Mariusz Czerkawski to mistrzostwa się nie odbędą? Dziękujmy Putinowi, że mistrzostwa zostały nam przyznane – mówił wiceprezes JKH, Andrzej Frysztacki.
- Po co to wszystko – dziwił się delegat Unii. - Wytrzymamy jeszcze te półtora roku, bo nie widać możliwości ustąpienia prezesa.
Po przegłosowaniu sprawozdania finansowego doszło do wyboru trzech brakujących osób w zarządzie. Kandydatami byli - Michał Wąsiński, Damian Delekta i Jacek Chadziński. Tylko ten ostatni uzyskał odpowiednią ilość głosów. Delekta i Wąsiński nie weszli do zarządu.
Stefan Leśniowski










