09.01.2015 | Czytano: 2350

Patent „Szopena”(+zdjęcia)

Jacek Szopiński, czyli popularny „Szopen”, ma patent na Podhale. Już drugi raz wygrał w karnych w rodzinnej miejscowości. Można powiedzieć, że wilk syty i owca cała. Opolanie dzięki dwóm punktom pozostają w grze o „szóstkę”, a punkt zapewnił Podhalu grę w grupie silniejszej. A to był główny cel pierwszej części sezonu.

O pierwszych 20 minutach miejscowi kibice chcieliby jak najszybciej zapomnieć. Podhale niefrasobliwie poczynało sobie w defensywie. Już w pierwszych sekundach Harcharik znalazł się sam na sam, ale Raszka nie dał się pokonać. „Patelni” Sulki już nie zdołał wybronić, a przy kolejnej stracie gola zabrakło krycia pod bramką. Opolanin dobił „gumę” przy biernej postawie obrońców gospodarzy. W końcówce tercji nowotarżanie przez 108 sekund grali z przewagą dwóch zawodników, ale złamali opór Murraya, dopiero wtedy, gdy jeden z jego kompanów wrócił na taflę.

– Katastrofalne zagranie Sulki i kolejny błąd indywidualny sprawił, iż źle weszli w meczu. Za takie zagrania trzeba winić zawodników, a nie zespół. Tak grać nie można – grzmiał Marek Ziętara.

- Rywal prowadząc 2:0 ustawił się w obronie i trudno się grało. Staramy się grać w domu bardziej agresywnie, z dwoma wysuniętymi zawodnikami. Niestety rywal na skontrował. Obie bramki straciliśmy po indywidualnych błędach – mówi Dariusz Gruszka.

„Szarotki” w kolejnych minutach próbowały odrabiać straty, ale goście bardzo dobrze grali w obronie, a swoje dokładał Murray. Skapitulował w 43 minucie i to było wszystko w regulaminowym czasie. Jednak w wykonaniu opolan nie było obronny Częstochowy. Opolanie mogli zaimponować, jak tylko nadarzała się okazja, to gnębili defensywę górali.

- W dwóch kolejnych tercjach byliśmy agresywniejsi i posiadaliśmy optyczną przewagę. Częściej przebywaliśmy w tercji przeciwnika, ale zbyt dużo klarownych sytuacji nie stworzyliśmy. Karne moim zdaniem to nie loterie, po prostu trzeba umieć je wykonywać. Myśmy to źle robili – przekonuje szkoleniowiec „szarotek”, który zapewne odetchnął z ulgą, bo zrealizował cel jakim była gra w drugiej fazie mistrzostw z mocnymi przeciwnikami.

- Ważne, że zdobyliśmy punkt i został zrealizowany główny cel na ten sezon, czyli awans do szóstki. Teraz lepiej będzie nam się grało, bo nie będzie takiej presji. Mamy szanse jeszcze nawet na czwartą pozycję. Będziemy starali się wygrywać każdy mecz –mówi zdobywca wyrównującej bramki Dariusz Gruszka. Dołożył łopatkę kija do strzału Haverinena spod niebieskiej linii.

Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia. Dopiero piąta seria rzutów karnych wyłoniła zwycięzcę.

- To był ważny dla nas mecz w grze o szóstkę. Lepiej zaczęliśmy, ale w końcówce tercji zabrakło nam cierpliwości. Od drugiej tercji Podhala złapało wiatr w żagle, ale umiejętnie się broniliśmy i wyprowadzaliśmy kontrataki. Decydujący moment był na początku trzeciej tercji. Virolainen przegrał pojedynek z Raszką i za chwilę złapał karę, a gospodarze wyrównali. W karnych znowu do nas uśmiechnęło się szczęście – powiedział Jacek Szopiński.

MMKS Podhale Nowy Targ – Orlik Opole 2:3 (1:2, 0:0, 1:0; 0:0) karne 1:2
0:1 Łymanskij – Fabry (5:14)
0:2 Virolainen (9:19)
1:2 Różański – Dziubiński – Gruszka (19:10 w przewadze)
2:2 Gruszka – Haverinen – Dziubiński (42:17 w przewadze)
2:3 Nikiforow (65:00 karny)

Sędziowali: Paweł Breske (Jastrzębie) – Artur Hyliński i Rafał Noworyta (obaj Oświęcim).
Kary: 12 – 14 min.
Widzów 1000

Podhale: Raszka; Haverinen – Sulka, Luczka – Tomasik, Łabuz – Imrich, Jaśkiewicz – Mrugała (2); Różański – Dziubiński (2) – Gruszka (4), Damian Kapica (4) – Bryniczka – Kmiecik, Omeljanenko - Wronka – Michalski, Olchawski – Daniel Kapica - Wielkeiwicz. Trener Marek Ziętara.
Orlik: Murray (4); Sordon – Kostek, M. Stopiński – Valeczko, Sznotala (2) – Bychawski (2), Siemiannikow (2); F. Stopiński – Szydło – Szczurek, Łymanskij – Korzeniowski – Fabry (2), Nikiforow – Harcharik – Virolainen (2) oraz Wójcik. Trener Jacek Szopiński.

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski

Komentarze







reklama