- O 1:10 dawno zapomnieliśmy. To było przed sezonem. Później nasza gra wyglądała całkiem inaczej. Wyciągnęliśmy wnioski z tej porażki. Gramy u siebie i liczymy, że kibicie będą naszym siódmym graczem. Ich doping nas poniesie i uda nam się urwać jakieś punkty – mówi Kasper Bryniczka.
Nowotarżanie z Janowa wrócili w dobrych humorach. Ograli gospodarzy 10:1 i pokazali kilka naprawdę ciekawych akcji.
- Cieszy przede wszystkim skuteczność. Wykorzystaliśmy dużo sytuacji. Nie myśleliśmy, że tak łatwo pójdzie, bo Janów niejednemu zalazł za skórę – powiedział drugi trener MMKS, Marek Rączka.
„Szarotki” dotychczas musiały mieć kilkanaście sytuacji, by jedną wykorzystać. Toteż powrót z poligonu strzeleckiego może napawać optymizmem przed konfrontacją z Sanokiem.
Sanoczanie w piątek nie musieli się wysilać. Bytomianie nie zmusili ich do gry na pełnych obrotach, a mino to wrzucili im do sieci osiem krążków. Najlepszy na tafli był Lukas Endal. 27 – letni czeski napastnik w dwóch meczach strzelił cztery gole. A z Polonią uzyskał cztery punkty w klasyfikacji kanadyjskiej. Trzeba na niego uważać.
Sanoczanie w tym sezonie zdobyli 99 bramek. Czy Ondrej Raszka pozwoli im się cieszyć z setnej zdobyczy? Podhale w straconych bramkach (31) zajmuje trzecie miejsce w lidze. Najlepiej w defensywie prezentują się jastrzębianie (25 straconych goli), a na drugim miejscu są sanoczanie (28).
Stefan Leśniowski










