13.05.2009 | Czytano: 2483

Blondyneczka bez respektu dla chłopaków

W Rosówce i Nowogardzie odbyły się mistrzostwa Polski w motocrossie. Nas najbardziej interesowały dwie klasy MX 65 i MX 85, bo tam swoich przedstawicieli miał Tatrzański Klub Motorowy z Zakopanego. Zarówno nowotarżanka Karolina Węgrzyn jak i Jasiu Stachoń Tutoń potwierdzili, że zaliczają się do ścisłej krajowej czołówki w swoich klasach. pojechali bardzo dobrze, plasując się w czołówce wyścigów. Udanie wystartował także Jędrzej Mikołajski z AMK Gorce Nowy Targ.

Blondyneczka z Nowego Targu w ostatnich dwóch sezonach była rewelacją na motocrossowych torach. Biła chłopaków na łeb i szyje. Ten sezon rozpoczęła bez jakichkolwiek przygotowań. Po prostu nie ma gdzie trenować. Tor na Równi Szaflarskiej w Nowym Targu przestał służyć motocyklistom. Taka jest jednak wola jego właściciela. Szkoda, bo jak się powiedziało „a”, to nie należało w połowie drogi postawić znak stopu. Mimo tych utrudnień, Karolina nadal „bije” chłopaków. W Rosówce, gdzie rozgrywana była jej klasa MX 65 zajęła szóste miejsce, w obu biegach. Z pierwszym wyścigu na pierwszym zakręcie była szósta i tak dojechała do mety. Najlepiej wystartował Szymon Staszkiewicz (niezrzeszony), ale na szóstym okrążeniu skutecznie zaatakował Kamil Osieleniec (Cross Lublin) i prowadzenia nie oddał już do mety. Na ósmej pozycji bieg ukończył Jędrzej Mikołajski, reprezentant AMK Gorce Nowy Targ.


Karolina Węgrzyn

 

W drugim starcie Węgrzyn wyszła z maszyny startującej na piątej pozycji, ale na drugim okrążeniu została wyprzedzona przez Patryka Zdunka. Mikołajski na pierwszym wirażu zameldował się na siódmym miejscu, ale na tej pozycji jechał tylko jedno okrążenie. Ustąpił pola Maciejowi Saganowi. Od startu do mety prowadził Osieleniec.

Drugi dzień zawodów przeprowadzono na torze w Nowogardzie. Tutaj w klasie MX 85 mieliśmy Jasia Stachonia Tutonia. Zakopiańczyk ostatnio jest w sporym gazie. Świetnie przed tygodniem zaprezentował się w mistrzostwach Słowacji, a w pierwszym wyścigu w Nowogardzie pojechał wręcz rewelacyjnie, a trzeba przyznać, że tor był niezwykle trudny. W noc poprzedzającą start lało jak z cebra. Tor zrobił się grząski i bardzo niebezpieczny. Zawodnicy w kwalifikacjach się topili. One nie były pomyślne dla naszego jedynaka. Ponadto Jasiu w tym sezonie jeździł tylko na twardych nawierzchniach. Mimo to pokazał w zawodach ogromny hart ducha. Wyszedł z maszyny startującej na czwartej pozycji, lecz na drugim okrążeniu wyprzedził go Michał Krech. Krótko to trwało, bo Jasiu po kolejnym okrążeniu odzyskał swoją pozycję. Przez pewien moment wydawało się, że dojedzie do mety na trzecim miejscu. Niestety przekoziołkował i finiszował na czwartym miejscu.


Jasiu Stachoń Tutoń

 

W drugim starcie kłopoty nie omijały zakopiańczyka. Zgasł mu motocykl na starcie i nie chciał odpalić. Przez cztery minuty razem z Kurowskim walczyli, by odpalił. Wystartował więc jako ostatni. Musiał się przebijać do czołówki, która gnała ile mocy w silnikach. Jasiu walczył dzielnie i z każdym okrążeniem przesuwał się do przodu. Na szóstym okrążeniu był już szósty i… przekoziołkował. Spadł na 12. pozycję, ale nie dawał za wygraną. Zdołał tylko jednego rywala prześcignąć. Oba wyścigi zakończyły się triumfem Szymona Motylewskiego z Wisły Chełmno.

- Jestem zadowolony ze startu, bo warunki nie były sprzyjające. Dużo do szczęścia nie brakowało, by stanąć na „pudle” – powiedział Jasiu Stachoń Tutoń, który w „generalce” plasuje się na piątej pozycji.

Stefan Leśniowski

Reklama

Komentarze





reklama