18.05.2013 | Czytano: 2172

Górale po raz trzeci z rzędu mistrzem!

„Mistrz, Mistrz, Górale!” – śpiewali tańczący zawodnicy, a wtórowała im grupka kibiców nowotarskiej drużyny. Górale obronili mistrzowski tytuł. Królują w kraju już trzeci z rzędu sezon. Tym samym hegemonia Nowego Targu w męskim wydaniu unihokeja trwa już 15 lat (Podhale, Szarotka, Górale).

Tegoroczny finał miał sporą dawkę emocji. Było to wszystko co prawdziwy koneser unihokeja lubi – mnóstwo akcji, strzałów, bramkarskich parad, huśtawka nastrojów, ekscytująca końcówka i dogrywka. No i sól każdego meczu – gole, których padło 13. Górale od początku gonili wynik, ale ani na moment się nie poddali, nie zwątpili w sukces. Uparcie dążyli do wyznaczonego celu. Dopięli swego w dogrywce. Gratulujemy! 

Rekordzistą pod względem zdobytych tytułów, Szarotka ( 11 razy z rzędu) stanęła na najniższym stopniu. Ten sezon był wybitnie nie udany w jej wykonaniu. Po raz pierwszy od 13 lat zabrakło jej w decydującej rozgrywce. W meczu o brązowy medal nie pozostawiła złudzeń, że drzemią w niej spore możliwości, ale tym razem nie zostały wykorzystane. Trzeba dogłębnie przeanalizować nie tylko ten, ale także poprzednie dwa sezony. Wyciągnąć wnioski, by szarotka ponownie zakwitła.

W zespole All Stars znalazło się czterech nowotarżan - Bartosz Gotkiewicz, Artur Kasperek, Mateusz Podraza i Dominik Siaśkiewicz co tylko potwierdza dominację. Ostatni z wymienionych wygrał punktację kanadyjską, a bramkarz Górali, Jakub Pawlik został MVP sezonu.


Finał
Madex Górale Nowy Targ – MUKS Zielonka 7:6 (1:2, 3:3, 2:1;1:0)
0:1 Antoniak (A. Kryński) 5:37
1:1 Podraza (Wronka) 14:20
1:2 Rudnik (A. Kryński) 19:10 w przewadze
1:3 P. Kryński (Antoniak) 22:38
2:3 Kostela (Wronka) 23:12
3:3 Podraza (Wronka) 31:54 w przewadze
3:4 Rudnik (Zadroga( 35:01 w osłabieniu
4:4 Fryźlewicz (Garb) 38:40
4:5 Michał Sieńko (Maciej Sieńko) 39:20 w przewadze
5:5 Subik (Gotkiewicz) 40:25
6:5 Kostela (Wronka) 46:19 w przewadze
6:6 P. Kryński (Kostecki) 48:59
7:6 Subik (Wronka) 61:09

Madex Górale: Pawlik – Subik, Gotkiewicz, Podraza, Wronka, Kostela – Barszczewski, Garb, Siaśkiewicz, Żuk, Fryźlewicz – Tylka, Sąder, Krugiołka. Trener Bartosz Gotkiewicz.

Górale natarli ze sporym animuszem, jakby chcieli jak najszybciej objąć prowadzenie, by mieć spokojną głowę. Ale co nagle, to po diable – mówi znane przysłowie. Nowotarżanie w finalnym momencie bardzo nerwowo rozgrywali piłeczkę. W miarę upływu czasu ich gra ofensywna stawała się jednostajna, brakowało przyspieszenia, szybkich podań, co było bardzo czytelne dla rywala, który rozbijał ataki daleko od własnej bramki. Rywal świetnie krył, odcinał od podań, a strzały Górali z dystansu nie robiły wrażenia na bramkarzu, bo większość z nich była niecelna. Dewizą Zielonki była destrukcja i czyhanie na błąd przeciwnika, by wyprowadzić kontratak.

W 6 minucie Antoniakowi mistrzowie pozostawili mnóstwo swobody i z tej szansy nie zmarnował. W końcówce pierwszej fazy gry nie byli konsekwentni w swoim działaniu, śmielej zaatakowali i słono za to zapłacili. Strata piłeczki, kontra nowotarżan. Wronka jeszcze nie zdołał pokonać ostatnią instancję rywala, ale Podraza nie miał już z tym problemów. Niemniej na przerwę obrońcy mistrzowskiego tytułu schodzili z jednobramkowym mankiem. Stracili gola do „szatni”, grając w osłabieniu (Wronka na ławce kar).

Górale po przerwie szybko stracili kolejną bramkę, ale z minuty na minutę ich gra była płynniejsza. Szczególnie wtedy, gdy na boisku przebywała formacja Wronki. Po jego akcjach śmierdziało golem. To z jego podań w połowie meczu nowotarżanie doprowadzili do wyrównania 3:3. Zielonka miała problemy z powstrzymaniem ich ataków, często uciekała się do faulowania i aż cztery razy musiała grac w osłabieniu. Grając o jednego zawodnika mniej zdobyła czwartego gola. Piękne rozegranie wolnego przez nowotarżan i za moment Fryźlewicz doprowadził do wyrównania. Po 40 sekundach znowu na prowadzeniu była Zielonka. Barszczewski tylko sekundę odsiedział na ławce kar za swój nieprzepisowy wyczyn, bo wybawił go Michał Sieńko. Odnotujmy jeszcze, że w 31 minucie Kostela nie wykorzystał rzutu karnego.

Górale potrzebowali 25 sekund po przewie, by doprowadzić do wyrównania. W 47 minucie kolejny raz w głównej roli wystąpił Wronka, do „pustaka” nagrał Kosteli. Wronkę (MVP meczu) w pewnym momencie rywale podwajali w kryciu. Po raz pierwszy Górale wyszli na prowadzenie, ale nie cieszyli się nim zbyt długo. W ostatniej minucie stanęli przed ogromną szansą zakończenia spotkania w regulaminowym czasie, ale nie potrafili wykorzystać 55 – sekundowej liczebnej przewagi. Dogrywka trwała 69 sekund. Nagłą śmierć Zielonce zadał Subik!


O III miejsce
Worwa Szarotka Nowy Targ – Absolwent Siedlec 9:5 (4:1, 2:1, 3:3)
0:1 Hantsch (Birk) 7:20
1:1 samobójcza 8:30
2:1 Lech (Bocheński) 17:01
3:1 Leśniak 17:22
4:1 Luberda (Leśniak) 19:29
5:1 Luberda 30:30
5:2 Koszela (Boguszewicz) 37:33
6:2 Chlebda (Ossowski) 39:23
6:3 Fliegner (Kuhnke) 40:18
6:4 samobójcza 44:51
7:4 Spyra (Ryś) 47:18
7:5 Kuhnke 47:44
8:5 Bocheński (Kasperek) 48:48
9:5 Ryś 53:26

Worwa Szarotka: Tylecki – P. Ligas, Ryś, Ossowski, Augustyn, Chlebda – T. Ligas, Kasperek, Bocheński, Lech, Luberda – Spyra, Leśniak.

Szarotka po latach hegemoni (11 tytułów z rzędu, 13 finałów) musiała się zadowolić brązowym medalem. Rozpoczęła fatalnie, bo od starty gola. Starta bramki podrażniła górali, bo od tego momentu na parkiecie rządzili i dzielili. W pierwszej tercji przeciwnicy byli bezradni, jakby poruszali się we mgle. Grali bez ładu i składu, tracili piłeczkę, a nowotarżanie tym razem nie mieli litości i wszystko wykorzystywali.

Absolwent potrzebował dopiero przerwy, by odzyskać równowagę po czterech mocnych ciosach. W drugiej tercji nie był już chłopcem do bicia, prowadził wyrównaną grę, a momentami nawet miał przewagę. Górale jednak trudne chwile przetrzymali.

W ostatniej tercji, na jej początku, siedlczanie zdobyli dwa gole i wydawało się, że będą jeszcze emocje. Nic bardziej złudnego. Nowotarżanie nie wypuścili już szansy na podreperowanie sobie nastrojów, po niezbyt udanym sezonie. Gra o brązowy medal na pewno zawodników Szarotki nie zadawalała.

- Cieszymy się, że po nieudanym sezonie zdołaliśmy się zmobilizować na ostatni akt sezonu – mówi kapitan Szarlotki, Lesław Ossowski. – Pozytywem jest, że mamy chęć do gry. Grając na luzie wszystko nam łatwo wychodziło. Nieźle nasza gra wyglądała, co potwierdził selekcjoner reprezentacji kraju. Zauważył jednak, że mamy dziwne przestoje w grze. Nad tym mankamentem będziemy musieli solidnie popracować.

Stefan Leśniowski

 

Komentarze







reklama