Tak naprawdę w pierwszych 20 minutach trudno było się dopatrzyć pozytywów w ich grze. Może tylko w pierwszej akcji, z której już w 60 sekundzie Fryźlewicz zdobył bramkę. Rywale odpowiedzieli aż pięcioma. Dopiero wtedy Krugiołka po raz drugi uszczęśliwił nowotarską ławkę. Górale razili nieporadnością w ataku, a w tyłach obrona była dziurawa jak markowy ser szwajcarski.
Na początku drugiej tercji nowotarżanie wykorzystali grę w przewadze, ale odpowiedź siedlczan przyszła po 20 sekundach. Bracia Jonasz i Jacek Ksiąg okazali się największymi katami byłych już mistrzów Polski. Po stracie dziewiątego gola nastąpiła zmiana bramkarza w Góralach. Posterunek opuścił Luberda, a między słupki wszedł Łukaszka. Nie tak często wyciągał piłeczkę z bramki jak jego poprzednik, bo tylko dwa razy. Górale zaczęli grać lepiej, ale było już zbyt późno, by odrobić straty.
- Tak powinniśmy grać od początku meczu i wczoraj – mówi trener Górali, Bartosz Gotkiewicz. – Pierwsze pół meczu przespaliśmy. Mieliśmy co prawda klarowne sytuacje, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Może w ostatnim meczu zagramy na miarę możliwości i umiejętności oraz oczekiwań kibiców.
Madex Górale Nowy Targ – Absolwent Siedlec 7:11 (6:2, 3:3, 2:2)
Bramki dla Górali: Krugiołka 2, Tylka 2, Fryźlewicz, Turwoń, Dzioboń.
Madex Górale: Luberda (28:38 Łukaszka) – Turwoń, Szewczyk, Korczak, Pysz, Fryźlewicz – Widurski, Dzioboń, Wojsławski, Tylka, Krugiołka – Plewa, Bryniarski. Trener Bartosz Gotkiewicz.
Stefan Leśniowski










