12.04.2013 | Czytano: 1847

W krainie kina niemego

W Łochowie rozpoczęły się finałowe boje o mistrzostwo Polski juniorów w unihokeju. Obrońcy mistrzowskiego tytułu – Madex Górale Nowy Targ – zmierzyli się z gospodarzami turnieju i doznali sromotnej porażki.

- To pierwsza moja porażka od dwóch lat. Nie mogę ochłonąć, bo od razu w takim stylu i rozmiarach. Musimy się podnieść psychicznie, bo chłopaki są zdołowani przegraną. Turniej się nie skończył, trzeba pokazać w kolejnych meczach, że umiemy grać w unihokeja – powiedział trener Górali Bartosz Gotkiewicz. 

Spotkanie transmitowane było w Internecie i mieliśmy okazję przenieść się w czasie, do epoki kina niemego. Bez komentarza jeszcze można się obejść, ale już nie bez odgłosów z hali, gwizdków sędziów… Głos wydobywał się tylko wtedy, gdy gospodarze zdobywali gole i w przerwie leciała muzyczka. „ Porządna kamera i masz oko na wszystko” – kłuła w oczy reklama. Kamera zapewne dobra, ale fatalna obsługa. Dla kamerzysty unihokej to zbyt szybka gra. Nie nadążał za akcjami, pokazywał nie tę stronę boiska, gdzie coś się działo, lecz drugą, bądź trybuny.

Do poziomu realizacji dostroili się nowotarżanie, którzy straszliwie nieporadnie grali w ofensywie. Jeśli już były okazje, to nawet z najbliższej odległości mieli problemy, by skierować piłeczkę do bramki. Brakowało dokładnych podań, trafnych wyborów. Obrona popełniała błędy. Dwie „patelnie” się upiekły, ale trzeci błąd już kosztował utratę gola w 18 minucie. Górale dobrali też złe obuwie, nie nadające się do nawierzchni, bo co jakiś czas wpadali w poślizg.

Optymiści liczyli, iż gra mistrzów poprawi się po przerwie. Nic z tego. Druga odsłona to blamaż w ich wykonaniu. Dali sobie wbić aż sześć goli. Jak padła druga bramka dla gospodarzy, trudno powiedzieć, gdyż kamerzysta zaspał. Przy trzeciej i czwartej bramce z kolei przysnął bramkarz gości. Trener Górali wziął czas, bo drużyna była kompletnie rozbita. Na nic się to zdało, bo za moment mistrzowie Polski stracili kolejne gole. Numer pięć i sześć, w odstępie 20 sekund, również trudno było dostrzec. Oj ten kamerzysta! Dopiero przy grze w przewadze ( 33 min.) nowotarżanie zdołali pierwszy raz pokonać miejscowego golkipera. Wydawało się, że może ten gol doda skrzydeł góralom, ale szybko zostały one podcięte siódmym trafieniem miejscowych. W 36 minucie gospodarze nie wykorzystali jeszcze rzutu karnego.

W trzeciej tercji jakość gry Górali nie uległa poprawie. Na boisku rządzili i dzielili gospodarze. Przyjezdni na cztery gole zdołali odpowiedzieć tylko jednym trafieniem. Gospodarze nie wykorzystali jeszcze kolejnego karnego.

W nowotarskim zespole nie zagrał Patryka Wronki i mogliśmy się przekonać jak ważna to postać w drużynie. Jaką robi różnicę. Zabrakło kreatora gry, który w tym czasie przygotuje się do mistrzostw świata U 18 w hokeju na lodzie.

- Kompletnie mecz nam nie wyszedł – mówi trener Górali, Bartosz Gotkiewicz. – Byliśmy zespołem pod każdym względem słabszym – taktycznie i technicznie. Również ustępowaliśmy przeciwnikowi „fizyką”. Spóźniliśmy się na mecz, mieliśmy tylko 15 –minutową rozgrzewkę, ale to nie jest usprawiedliwieniem. Brak treningów bramkarzy był widoczny.

Madex Górale Nowy Targ – Olimpia Łochów 2:11 (0:1, 1:6, 1:4)
Bramki dla Górali: Tylka, Widurski.

Madex Górale: Luberda (30 Łukaszka) – Turwoń, Szewczyk, Korczak, Pysz, Fryźlewicz – Widurski, Dzioboń, Wojsławski, Tylka, Krugiołka – Plewa, Bryniarski. Trener Bartosz Gotkiewicz.

Tekst Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama