06.04.2026 | Czytano: 843

II liga. Krótki koncert. Lider na kolanach

Gdyby genialny lutnik Antonius Stradivarius był na meczu w Kaliszu – zapewne oniemiałby. Nie tylko dlatego, że nagle ze skrzypiec muzyka w koszulce Podhala zaczęły wylatywać sztuczne ognie.



 
 Również dlatego, że Podhale zaczęło mecz z KKS jak któryś z wielkich wirtuozów skrzypiec. Zaczęło bowiem z rozmachem, intensywnie, z pasją, zaangażowaniem, zachwycało pomysłowością, gwałtownością. Podhale grało bardzo intensywnie, a przy tym rzeczywiście pięknie, szarżowało po ułańsku i wreszcie osiągnęło cel, zdobyło gola.  Niektórzy przecierali oczy ze zdumienia. Bo jakże to, Nowotarżanie są jak Barcelona! Po 30 minutach gry podopieczni Tomasza Kuźmy mieli 72% posiadania piłki! Niektórzy niedowierzali. A jednak! Statystyka nie kłamała!
 
Szkoda tylko, że  tak krótko trwał ten koncert, że Podhale zdobyło w tym okresie tylko jedną bramkę. Szkoda, że nie potrafiło dobić rywala. Ewald Grabowski, Łotewski trener hokejowego Podhala, mawiał: „Masz rywala na widelcu, to go zjedź. Nie pozwól mu uwierzyć, że może ci coś zrobić. Dobij go, by podczas kolejnej potyczki bał się ciebie”. Nie odkrył nic wielkiego, bo już w latach 70- tych hokeiści z szarotką w herbie byli bezlitośni dla rywali. Jak zdobyli sześć goli, to chcieli z dwucyfrówką odprawić rywala, a potem chcieli jeszcze bardziej go upokorzyć. To byli zawodnicy z charakterem, którzy nie znali słowa minimalizm czy oszczędzanie się.  Grali do ostatniej syreny tak, jakby był stan bezbramkowy. Za to ich kibice kochali. Do dzisiaj hokeiści z tamtego okresu wspominają, że rywal jadąc do Nowego Targu już w Klikuszowej trząsł portkami i miał sraczkę.
 
Futboliści ze stolicy Podhale tego nie potrafią zrobić. Zapomnieli, że najlepszą obroną jest atak, nie oddawanie inicjatywy.  W Kaliszu nie pierwszy raz stracili punkty na własne życzenie. Nie po raz pierwszy mówiło się o niedosycie. Odniosłem wrażenie, że wynik 1:0 ich satysfakcjonował i uznali – niech rywal teraz gra.  Skoro dostał zaproszenie -  to zagrał. Przed przerwą „dyrygent orkiestry”, Stryczula uratował prowadzenie, a posiadanie piłki spadło jego drużynie do 51%.  Widocznie to ostrzeżenie nie zadziałało, bo po przerwie podali rywalowi kolejny raz rękę. Pierwszy błąd jeszcze nie był kosztowny, ale następny już tak. Błędy  w rozegraniu akcji, a dosadniej  mówiąc niewymuszone straty (złe podania), sprawiły, iż Kumorek musiał się ratować nieprzepisowym zagraniem, by powstrzymać wychodzącego na czystą pozycję rywala. W konsekwencji czerwona karta i osłabienie drużyny. Trener rywali wprowadził na boisko jokera, a ten po kilku chwilach doprowadził do wyrównania.
 
Trener Podhala też zareagował i wpuścił swoją tajną broń – Burkiewicza. O tym chłopaku dużo mówi się dobrego i to potwierdził w Kaliszu. Po wejściu na boisko odmienił zespół Tomasza Kuźmy. Grający w dziesiątkę górale zaczęli atakować, tak jak w pierwszych dwóch kwadransach. Burkiewicz inicjował akcje, „łamał” obronę i  indywidualną akcją na linii pola karnego, gdzie oszukał rywali, odzyskał dla drużyny prowadzenie. Czasu było mało i wydawało się, że górale zaksięgują komplet punktów. Niestety przyjezdni zapomnieli, że mecz kończy się wtedy, gdy zdecyduje o tym arbiter. Trzeba więc być skoncentrowanym do ostatniego gwizdka arbitra. Nie pierwszy raz Podhale w końcówce popełnia kosztowny błąd. W czwartek zabrał im dwa  „oczeka”.
 
A jak grali rywale Podhala”? Lider na kolanach! To pierwsza przegrana Unii od 20 września. Co ciekawe zespół trenera Kamila Sochy uległ wówczas Podbeskidziu 0:3. A w sobotę 1:4 z tym samym rywalem. Nie leży im Podbeskidzie?   Seria meczów bez porażki zatem zakończona. Druga liga zaskakuje nam błędami bramkarzy. Nie mogło być inaczej w tym starciu. Drugi gol dla Podbeskidzia padł po fatalnym błędzie bramkarza, który nie opanował płaskie podanie od obrońcy Stępnia, a piłka wturlała się do siatki. Unici gola nie zdobyli, wyręczył ich w tym Sitek, od którego nieszczęśliwie odbiła się piłka jak nadbiegał i zaskoczył własnego bramkarza.
 
 Sandecja uratowała punkt rzutem na taśmę. Po pierwszej połowie goście z Rzeszowa prowadzili 2:0. Biało-czarni odrobili straty dopiero w 84. i 86. minucie.
 
Stal wyrwała trzy punkty. Dużo szczęścia i przypadku przy drugim golu. Pierwszy to już błędy Łodzian. Ełkaesiacy powoli już żegnają się z drugą ligą. Stal walczy o bezpośrednie utrzymanie. Piłkarze „Stalówki” przełamali długą, blisko 5-miesięczną serię bez wygranej.
 
Trzecią wyjazdową wygraną z rzędu odniosła Chojniczanka. Żółto-Biało-Czerwoni pokonali rezerwy Śląska 2:1. Dubletem popisał się kapitan Valerijs Sabala.
 
Mało porywające widowisko stworzyły zespoły z Bielska-Białej i Krakowa. Najwidoczniej myślami były już przy świątecznym stole. Nie obdarowali kibiców ani jednym golem.
 
Warta pokonała w Kleczewie Sokół 3:1 w derbach wielkopolski. To drugie zwycięstwo w tym sezonie nad tym rywalem. „Zieloni” wrócili na zwycięską ścieżkę po dwóch remisach z rzędu mając pełną kontrolę nad spotkaniem i skuteczność w kluczowych momentach.
 
Jedno zwycięstwo w sześciu wiosennych meczach sprawiło, że Świt zgubił przewagę nad konkurentami w grze o pierwszą szóstkę. Zarząd klubu postanowił działać i zrezygnował z dalszej współpracy z trenerem Tomaszem Kafarskim. Zmiana nastąpiła gdy szkoleniowiec  od dwóch tygodni leczył uraz kręgosłupa. Na dniach miał powrócić do zespołu. Działacze uznali, że postawa Świtu we wszystkich meczach wiosny była niezadowalająca i powierzyła funkcje szkoleniowca   Patrykowi Kurantowi. Jego zespół zanotował dobry występ, szczególnie w drugiej połowie. Do przerwy prowadzili Sosnowiczanie 1:0. Drugie 45 minut należało do Szczecinian, którzy odwrócili losy spotkania i zgarnęli komplet punktów.
 
 
Wyniki
KKS 1925 Kalisz – NKP Podhale Nowy Targ 2:2
Rekord Bielsko-Biała - Hutnik Kraków 0:0
Sandecja Nowy Sącz - Resovia Rzeszów 2:2
ŁKS II Łódź - Stal Stalowa Wola 0:2
Śląsk II Wrocław - MKS Chojniczanka Chojnice 1:2
GKS Jastrzębie – Olimpia Grudziądz 0:3 walkower
Sokół Kleczew - Warta Poznań 1:3
Świt Szczecin – Zagłębie Sosnowiec 2:1
Unia Skierniewice – Podbeskidzie Bielsko Biała 1:4
 
 
  Drużyna M Pkt BZ BS Z R P
1 Unia Skierniewice (b) 26 55 54 34 17 4 5
2 Olimpia Grudziądz 26 50 54 31 14 8 4
3 Warta Poznań (s) 25 48 43 28 13 9 3
4 Sandecja Nowy Sącz (b) 26 42 40 32 11 9 6
5 Podhale Nowy Targ (b) 25 41 32 24 10 11 4
6 Świt Szczecin 26 40 43 42 11 7 8
7 Podbeskidzie Bielsko-Biała 26 39 48 38 11 6 9
8 Chojniczanka Chojnice 26 37 40 34 10 7 9
9 Śląsk II Wrocław (b) 25 36 45 37 10 6 9
10 Stal Stalowa Wola (s) 26 33 43 36 7 12 7
11 Resovia Rzeszów 26 33 35 37 8 9 9
12 Hutnik Kraków 26 32 35 34 8 8 10
13 Sokół Kleczew (b) 25 31 42 40 8 7 10
14 Rekord Bielsko -Biała 26 30 35 41 7 9 10
15 Zagłębie Sosnowiec 26 27 30 51 7 6 13
16 KKS 1925 Kalisz 26 24 27 42 5 9 12
17 ŁKS II Łódź 26 20 26 49 4 8 14
18 GKS Jastrzębie * 26 6 18 60 0 7 19
 
* M – mecze, Pkt – punkty, BZ – bramki zdobyte, BS - bramki stracone, Z – zwycięstwa, R- remisy, P – porażki.
1-2 - awans, 3-6 - baraże o awans, 13-14 - baraże o utrzymanie, 15-18 – spadek.
 
* Jastrzębiu odjęto punkt za zaległości finansowe, a potem  drużyna została wycofana z rozgrywek
 
Stefan Leśniowski
 
 
 
 

Komentarze







reklama