24.03.2026 | Czytano: 1797

Nie ma na nich mocnych

Oni co roku radują kibiców hokeja w stolicy Podhala. Na nich można polegać. Są niezawodni. Zmieniają się pokolenia, a oni ciągle najlepsi. W sobotę po raz 16 w 32 letniej historii mistrzostw Polski oldbojów wywalczyli mistrzowski tytuł.


 
 Nie ma bardziej utytułowanej drużyny.  24 razy wystąpili Nowotarżanie w finale czempionatu. Do 16  złotych krążków dorzucili jeszcze osiem w kolorze srebrnym i jeden brązowy kruszec. W sobotę po raz czwarty z rzędu sięgnęli po główne trofeum mistrzostw. A to tak nie jest najdłuższa seria. Ta wynosi sześć tytułów pod rząd, w latach 2014-2019. W latach 2020 i 2021 czempionatu nie rozgrywano, a tuż po przewie hegemonię górali przerwał Pomorzanin Toruń, który wygrał finał po karnych.
 
Tegoroczne mistrzostwa zostały zdominowane przez dwie ekipy – z Nowego Targu i Oświęcimia. Zespoły z tych miast wygrały swoje grupy i po raz czwarty z rzędu spotkały się w finale. Po raz czwarty Oświęcimianie musieli obejść się smakiem. Trzeba jednak przyznać, że postawili się góralom. Trudno się dziwić, bo Unia dysponowała mocnym składem z byłymi reprezentantami kraju. Prym w tej drużynie miał wieść Sebastian Kowalówka. Kibice z Oświęcimia liczyli na dobry występ  Patryka Noworyty, który niedawno zakończył karierę. Obrońca ma w swojej kolekcji aż 16 medali mistrzostw Polski, w tym 9 złotych. Wystąpił również Rafał Noworyta i Szymon Noworyta, który został wybrany najlepszym golkiperem turnieju. Miłosz Ryszko, Mateusz Adamus, Jakub Radwan, Tomasz Połącarz, Wojciech Stachura… - to nazwiska, które fanom hokeja dużo mówią.  Ale oldboje z Podhala nie pozwolili im rozwinąć skrzydeł. To dlatego, że świetnie zagrali taktycznie. Zdawali sobie sprawę, że ich finałowy rywal jest ograny, bo występuje w drugiej lidze. Podhale – jak nigdy – miało pięć formacji atakujących i cztery pary obrońców. Dlaczego jak nigdy? Otóż w poprzednich latach Nowotarżanie występowali na wyjazdach i takiego ilościowego składu nie byli w stanie zmontować. Teraz każdy chciał się u siebie pokazać, przypomnieć o sobie Nowotarskiej publiczności. No i pokazali się z dobrej strony. W ekipie mistrzowskiej był superstrzelec Dariusz Gruszka, która w cuglach wygrał klasyfikację na najlepszego snajpera turnieju. Jego brat świetnie spisywał się w bramce. W finałowym pojedynku bronił jak w transie. Rywali zniechęcał po każdej udanej interwencji.  Tak naprawdę nie było w zespole słabego ogniwa. Każdy dołożył swoją cegiełkę (cegłę) do tego sukcesu.
 
Po ostatniej syrenie zapanowała ogromna radość. Wystrzeliły korki od szampanów i tradycyjnie spalony został kapelusz kierownika drużyny. Maciej Klimowski musi mieć pod ręką mnóstwo czapek, bo nazajutrz – jako kierownik pierwszoligowej drużyn „Szarotek” – znowu musiał dać do spalenia swoje nakrycie głowy. Dla Maćka to żaden problem, bo kocha to co robi. . W sobotę miał okazję świętować dwa złote medale mistrzostw kraju. Pierwszy z oldbojami, a drugi… Jego syn grający w juniorach Szarotki zdobył mistrzostwo kraju.
 
 Poziom tego pojedynku fachowcy określili jako bardzo wysoki. Jeden z nich stwierdził, że zdecydowanie turniej był ciekawszy i stał na lepszym poziomie niż pierwszoligowe występy „Szarotek”. No cóż, może coś  w tym jest. Opcje fachowców  często się różnią.  To nic, że uczestnikom przybyło lat, posiwiały skronie, zaokrągliła się sylwetka, ale umiejętności pozostały te same. Może tylko nie ta szybkość i kondycja, ale rozgrywanie akcji – palce lizać! A łezka w oku się kręci, że kiedyś w Podhalu byli hokeiści dobrze wyszkoleni technicznie, z góralskim charakterem, przed nikim nie pękający. Aplauz widowni wzbudzały piękne akcje i efektowne sztuczki w wykonaniu niemal wszystkich uczestników czempionatu, począwszy od bramkarza Dariusza „Dawida” Gruszki, a skończywszy na najstarszym zawodniku. Rajdami popisywali się Dariusz Gruszka, Mariusz Jastrzębski, Krzysztof Zapała, Michał Piotrowski… Defensywa też stanowiła monolit o czym świadczy znikoma ilość straconych bramek, tylko trzy!
 
Po kolejnym turnieju możemy powiedzieć, że oldboje Podhala mają się całkiem dobrze. Jak za dawnych lat wiele godzin spędzają na treningach, mimo że pracują, znajdują czas, by być lepszym, jeszcze lepszym. Nie tylko na lodzie przeprowadzają treningi. W lecie biegają po Gorcach, jeżdżą na rowerze na Turbacz.  Sami podkreślają, że sukcesy budują, że ciągną jak wilka do lasu. 
 
W boksie Podhala poprzednicy, którzy zapoczątkowali serię triumfów – Józef Batkiewicz, Jacek Kubowicz (trener), Gabriel Samolej, Paweł Zych (prezes), Ryszard Bielak ( foto-kronikarz), Robert Mrugała,  no i oczywiście kierownik zespołu Maciek Klimowski, a obok boksu kolejni – m.in. Kazimierz Kostela, Stanisław Papuga, Michał Krasiński… ściskali kciuki za młodszych kolegów i służyli radom. W końcu „starsi panowie” z Podhala, wzmocnieni kilkoma graczami wywalczyli swego czasu tytuł mistrzów świata w tej kategorii wiekowej.
 
- Zespół z profesjonalnym, poważnym  podejściem – mówi trener Jacek Kubowicz. -  Przygotowania do turnieju były przemyślane i zaplanowane. Zawodnicy wykonali kawał dobrej, ciężkiej roboty i nie tylko na lodzie.  Co ciekawe praca zawodowa im nie przeszkadzała w systematycznym treningu.   Od środy drużyna była na obozie w Gorcach z sauną i masażem. Tam też udaliśmy się świętować sukces po oficjalnym bankiecie. Jak widać nie zawodzimy. Po raz czwarty finały był w tym samym gronie. Oba zespoły prezentowały wysoki poziom jak na kategorię wiekową.  Do zespołów napłynęła świeża krew. U nas czterech nowych graczy się pojawiło – Neupauer, Sulka, Tylka i Dutka.  Tradycyjnie nie przynieśliśmy wstydu. Za rok czempionat rozegrany zostanie w Krakowie i już zaczynamy przygotowania do niego.  Apetyt rośnie w miarę jedzenia…
 
Po zakończeniu mistrzostw wybrano najlepszych graczy na pozycjach. Najlepszym bramkarzem został Szymon Noworyta (Unia), obrońcą – Bartłomiej Dąbrowski (Pomorzanin), a napastnikiem Dariusz Gruszka. Ten ostatni został królem strzelców.

Oni wywalczyli tytuł MP:  Dariusz „Dawid”  Gruszka ( Bartosz Lewandowski) -  Paweł Gil, Rafał Dutka, Łukasz Gil, Krzysztof Zapała, Tomasz Jękner -  Maciej Sulka, Mariusz Trzópek, Mariusz Jastrzębski, Mateusz Leśniowski, Dariusz Gruszka -  Bartłomiej Piotrowski, Bartłomiej Iskrzycki, Mateusz Malinowski, Zdzisław Zaręba, Michał Piotrowski - Leszek Różański, Andrzej Nenko, Bartłomiej Neupauer, Piotr Kmiecik, Adam Zych -  Jan Mizera, Mateusz Tylka, Szymon Pohrebny. Coach Jacek Kubowicz.

 
Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama