Po pierwszej tercji pierwszego półfinałowego meczu Finlandia prowadziła z Kanadą 1:0. Od pierwszych minut nieco bardziej aktywni byli zaskakująco Finowie, którzy w pewnym momencie prowadzili nawet 7:3 pod względem strzałów na bramkę. Z czasem gra wyrównała się, ale jedyną bramkę zdobyli podopieczni Anttiego Pennanena. Sam Bennett niepotrzebnym faulem na bramkarzu dał Finlandii przewagę liczebną, którą w 3 sekundy wykorzystał Mikko Rantanen, mocnym strzałem, po wygranym wznowieniu przez Aha, posłał krążek w prawy górny róg bramki.
W drugiej tercji znacznie lepszą drużyną byli Kanadyjczycy, którzy jednak nadal przegrywają. Środkową część meczu rozpoczęli bowiem bardzo nieudaną przewagą liczebną, w której zdołali oddać tylko jeden strzał, a ponadto stracili bramkę po samodzielnej akcji Erika Hauly. Finowie grają świetnie, nie pozwalają przeciwnikom na stworzenie dobrych okazji, ale nie zdołali obronić drugiej przewagi liczebnej, gdy strzał Makara z niebieskiej linii odbił się od dobrze broniącego Sarosa i trafił do Sama Reinharta.
W trzeciej tercji Kanadyjczycy odwrócili losy spotkania. Ich napór przyniósł najpierw wyrównującą bramkę po strzale spod niebieskiej linii Theodore. Na ponad 2 minuty przed końcem odsłony faulował Fin i 2 sekundy przed zakończeniem kary MacKinnon zdobył zwycięską bramkę. Wycofanie bramkarza przez zespół Suomi już nie przyniósł zmiany rezultatu. „Klonowe L:iscie” w finale turnieju olimpijskim. Finowie tego tytułu nie obronili.
Kanada – Finlandia 3:2 (0:1, 1:1, 2:0)
0:1 Rantanen – Aho (16:55 w przewadze)
0:2 Haula – Armia (23:26 w osłabieniu)
1:2 Reinhard – Makar – McDavid (34:20 w przewadze)
2:2 Theodore – Sanheim – Wilson (50:35)
3:2 MacKinnon – McDavid – Celebrini (59:24 w przewadze)
Finał marzeń
Słowaccy hokeiści nie awansowali do finału turnieju olimpijskiego i po dotkliwej porażce 2:6 z Amerykanami, w sobotę wieczorem zmierzą się w meczu o brązowy medal z Finlandią. W niedzielę po południu USA zagrają o złoto z Kanadą.
Aktualni mistrzowie świata byli już zbyt dużym wyzwaniem dla walecznej reprezentacji Słowacji. Po pierwszej tercji można było powiedzieć, że olimpijski turniej zmierzał do oczekiwanego finału – z hokeistami za oceanu. Faworyzowana drużyna USA nie dała szansy grającym zdecydowanie Słowakom i dzięki świetnie wymierzonym strzałom Larkina i Thompsona (w przewadze liczebnej) prowadziła 2:0 po 20 minutach gry. Słowacy nie wykorzystali dwóch przewag liczebnych, Amerykanom wystarczyło 17 sekund i wykorzystać jedyną grę pięciu na czterech.
W drugiej tercji Amerykanie dominowali n a tafli, oddali 26 na bramkę rywala, a ten odpowiedział 13. Efekt? Po 40 minutach hokeiści za oceanu prowadzili 5:0. A Słowacy, przygotowując się do walki o brąz z Finlandią, oszczędzili swoją „jedynkę” Hlavaja, zmieniając go po czwartym golu.
Hellebuyck nie utrzymał czystego konta i może winić za to tylko siebie. Źle zagrał za bramką, a ponadto podczas pośpiesznego powrotu zaplątał kijem nogi i wykorzystał to Slafkovsky. Amerykanie odpowiedzieli. Po raz drugi w ciągu trzech minut B. Tkachuk otrzymał cudowne podanie od Hanifina i w sytuacji sam na sam bekhendowym zwodem po lodzie między nogami umieścił krążek w bramce. Prowadzący zbyt rozluźnieni pomogli Słowakom zdobyć drugiego gola, po błyskawicznym kontrataku.
USA – Słowacja 6:2 (2:0, 3:0, 1:2)
1:0 Larkin – Werenski – Thompson (4:19)
2:0 Thompson – Eichel – Q. Hughs (19:19 w przewadze)
3;0 J. Hughs- Werenski (32:14)
4:0 Eichel – B. Tkachuk – M. Tkachuk (32:33)
5:0 J. Hughes – Werenski – Boldy (38:24)
5:1 Slafkovsky – Ruzicka – Fehervary (44:55)
6:1 B. Tkachuk – Hanifin (50:52)
6:2 Regenda – Keleman – Fehervary (53:17)
Stefan Leśniowski










