30.12.2025 | Czytano: 2262

PP. Pięściarskie pojedynki, analizy wideo, butelki na lodzie i…

Takiej obsady finału Pucharu Polski nie było w poprzednich 27 edycjach. Zagłębie wystąpiło w nim po raz pierwszy, a dla jastrzębian to siódmy finał.


 
Młody zespół JKH odniósł kolejny sukces, awansując do finału tego prestiżowego turnieju. Hokeiści mają mało czasu na regenerację, ale gra o puchar ich uskrzydliła. Postawili się sosnowiczanom, ale nie potrafili rywalowi narzucić swojego stylu gry, który sprawdził się w półfinale z Unia. Zagłębie  w miarę upływu czasu przejęło inicjatywę. Gra pressingiem sprawiała ogromny problem jastrzębianom, którzy nie potrafili założyć ofensywną akcję.  Przewagę w strzałach sosnowiczan była ogromna, ale na pierwszego gola czekaliśmy do 17 minuty. Wówczas krążek w stronę bramki wystrzelił Sozanski, golkiper nie zamroził go, a Chmielewski z najbliższej odległości ulokował go w odsłoniętej części bramki. W końcówce mieliśmy pod bramką JKH zbiorową bijatykę. Całe piątki będące na lodzie walczyły i tylko bramkarze w tym incydencie nie brali udziału. Ponieważ całe piątki wymieniali ciosy, więc sędziowie uczestniczącą dziesiątkę usadowili na ławce kar.
 
W drugiej tercji nie padł gol. Gra się wyrównała. Jastrzębianie, zmuszeni wynikiem,  musieli zaatakować i kilka razy postraszyli rywala. Zresztą ci wydatnie im pomogli w dogodnych sytuacjach. JKH oddało w tej części meczu więcej strzałów niż ich przeciwnik. Sosnowiczanie w 33 minujcie cieszyli się z gola po uderzeniu Brynkusa z ostrego kąta. Sędziowie analizowali sytuację, bo bramka była ruszona, a krążek pod parkanem bramkarze przetoczył się po linii bramkowej i zatrzymał się przed przesuniętym słupku. Arbitrzy gola nie uznali.
 
Jastrzębianie z przytupem weszli w trzecią tercję. W 12 sekundzie doprowadzili do wyrównania i sosnowiczanie stracili pewność siebie. W 51 minucie objęli prowadzenie. Zagranie zza bramki Forsberga do Berzinsa, a ten pokonał bramkarza. Wanacki był blisko strzelca, ale chyba obstawiał toto lotka –trafi czy nie trafi. Trafił. Na 128 sekund przed końcem doszło do kluczowej sytuacji. Zagłębie doprowadziło do remisu, ale sędziowie w pierwszym odruchu znów tego gola nie uznali ze względu na przeszkadzanie bramkarzowi w polu bramkowym. Analiza wideo trwała kilkanaście minut, po których decyzja została podtrzymana! Sprawę zamknął Fredrik Forsberg strzałem do pustej bramki. Wtedy na lód z sektora gości Zagłębia poleciały butelki i rozległo się skandowanie „złodzieje, złodzieje”. W odpowiedzi JKH trafił po raz czwarty.
 
Zagłębie Sosnowiec – JKH GKS Jastrzębie 1:4 (1:0, 0:0, 0:4)
1:0 Chmielewski – Piipponen – Sozański  (16:48)
1:1 Forsberg – Sihvonen – Bagin (40:12)
1:2 Berzins- Forsberg (50:39 w przewadze)
1:3 Forsberg – Berzins  (58:22 do pustej)
1:4 Sihvonen – Forsberg (59:04 do pustej)
Zagłębie: Halonen - Sozanski, Ciura, Jokinen, Seppala, Piipponen - Naróg, Wanacki, Chmielewski, Enlund, Bernacki - Bjorkung, Biłas, Sirkia,  Alanen, Brynkus – Kowalczyk,  Kotlorz,  Sołtys,  Nahunko, Gromadzki. Trener Matias Lehtonen.
JKH: Kaarlehto – Alho, Bagin, Sihvonen, Berzins, Forsberg – Bezuszka, Ornak, Urbanowicz, Kiełbicki, Ślusarczyk – Charvat, Hanzel, R. Nalewajka, Stolarski, Ł. Nalewajka – Adamek, Wojciechowski, Osiadły, Moś, Laszkiewicz. Trener Rafał Bernacki.
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama