28.12.2025 | Czytano: 1559

PP. Poznaliśmy pierwszego finalistę

Skład kwartetu Pucharu Polski jest niespodzianką, zabrakło w nim11-krotniego zdobywcy tego trofeum i obrońcy tytułu mistrzowskiego, GKS-u Tychy.


 
W pierwszym półfinale znalazły się dwie najlepsze zespoły w ligowej tabeli. Dla Zagłębia po wielu latach posuchy nadszedł dobry czas, bo stworzono silny zespół na miarę medalu mistrzostw Polski. Nim jednak do tego dojdzie mają chrapkę na Puchar Polski. Działacze z Sosnowca dokonali w ostatnim czasie dwóch transferów, by jeszcze podnieść jakość zespołu. Pozyskali szwedzkiego obrońcę Victora Bjorkunga oraz fińskiego napastnika Jonasa Enlunda. Trenerzy mocno liczą na obu zawodników. By zrealizować pierwszy cel sosnowiczanie musieli dzisiaj okazać się lepsi od katowiczan, by awansować do finału.
 
Katowiczanie  nie zamierzali rezygnować z pierwszego trofeum w sezonie. Tym bardziej, iż GieKSa w lidze znalazła ma sposób na sosnowiecki zespół, wygrywała z nim w lidze trzykrotnie (5:2, 3:0, 3:1). Kibice GieKSy już blisko 55 lat czekają na powtórzenie sukcesu z roku 1971 r. kiedy hokeiści okazali się lepsi w rywalizacji z nieistniejącym już Baildonem Katowice. I jeszcze sobie poczeka. Klątwa półfinałów nadal nie została zdjęta z katowiczan. Sosnowiczanie po raz pierwszy zagrają w finale, dodajmy po ciekawym meczu.
 
Były w nim piękne akcje, a wisienką na torcie były zagrania w przewagach, po których opadły gole. Była zacięta walka przy bandach, były kary w tym kara meczu. Były świetne interwencje bramkarzy.
 
Zagłębie objęło prowadzenie po tym jak Sozanski strzałem z niebieskiej linii pokonał zasłoniętego bramkarza. Odpowiedź GieKSy była jednak błyskawiczna i po świetnym rozegraniu liczebnej przewagi z bliska do pustej bramki trafił Jonasz Hofman. Później sosnowiczanie przez 4 minuty grali w osłabieniu, ale rywale tego nie wykorzystali.
Po przerwie  sosnowiczanie pokazali rywalom jak należy rozegrać przewagę i „rozklepali” obronę katowiczan, a  Piipponen nie mógł spudłować w tej sytuacji. Później GKS nie wykorzystał podwójnej przewagi, lecz gdy grał pięciu na czterech po świetnym podaniu Andersona do remisu doprowadził Dupuy. Zagłębie po raz trzeci objęło prowadzenie po pierwszym trafieniu w jego barwach Enlunda. Na tego gola katowiczanie nie zdołali już odpowiedzieć, choć w trzeciej tercji świetną okazję miał Wronka. Awans sosnowiczan przypieczętował w końcówce po kontrze Seppala.
 
Zagłębie Sosnowiec  - GKS Katowice 4:2 (1:1, 2:1, 1:0)
1:0 Sozanski – Bernacki – Nahunko (4:49)
1:1 Jonasz Hofman – Pasiut – Wronka (9:47 w przewadze)
2:1 Piipponen – Chmielewski – Roine (27:00 w przewadze)
2:2 Dupuy – Anderson - Monto ( 30:45 w przewadze)
3:2 Enlund – Chmielewski - Roine (28:35)
4:2 Seppala – Brynkuas – Jokinen (58:37)
Zagłębie : Halonen - Sozanski, Ciura, Jokinen, Seppala, Piipponen - Naróg, Wanacki, Chmielewski, Enlund, Roine - Bjorkung, Biłas, Bernacki, Alanen, Brynkus - Sołtys, Kotlorz,  Sirkia, Nahunko, Gromadzki. Trener Matias Lehtonen.
Katowice: Eliasson  - Runesson, Lundegard, Wronka, Pasiut, Fraszko - Maciaś, Verveda, Michalski, Anderson, Dupuy - Chodor, Hoffman, Bepierszcz, Monto, Koivusaari - Varttinen, Dawid, Jonasz Hofman, McNulty, Jakub Hofman. Trener Jacek Płachta
 
Stefan Leśniowski
 
 
 

Komentarze







reklama