Engelberg to miejsce, które polskim kibicom kojarzy się bardzo dobrze. To tutaj swoje zwycięstwa w PŚ osiągali Adam Małysz, Jan Ziobro, Kamil Stoch i Dawid Kubacki. Łącznie Polacy wygrywali w tym mieście pięciokrotnie. Widoków na powtórkę w tym roku trudno upatrywać. Słaba forma naszych skoczków potwierdziła się nawet w tym uznawanym za szczęśliwe miejsce.
Na iście startowej pojawiło się 68 zawodników. Ostatecznie aż pięciu z nich zostało zdyskwalifikowanych. Najlepszy z Polaków - co nie jest ostatnio dużą sensacją - okazał się Kacper Tomasiak, który poszybował 130,5 m i zajął 10. miejsce. Pozostali Polacy spisali się nieco gorzej. Piotr Żyła osiągnął odległość 123,5 m i zajął 27. miejsce. Kamil Stoch skoczył 119,5 m i zakończył kwalifikacje na 38. pozycji. Dawid Kubacki skoczył 122,5 m i uplasował się na 37. pozycji, Maciej Kot był 42. (116,5 m), a Paweł Wąsek 51. (112,5 m).
Najlepszy w kwalifikacjach okazał się Felix Hofmann, wyprzedzając Jana Hoerla i Stefana Krafta.
Stefan Leśniowski










