18.10.2025 | Czytano: 3077

I liga. Lider pokonany!

Nowotarżanie udali się do Elbląga, gdzie swoje mecze rozgrywają gdańszczanie, bo w ich mieście dostępu do lodowiska strzeże Marek Kostecki.



 
Nie przeszkadza to Fudeko, by być lepszy od zespołu wspomnianego wyżej człowieka. Zespół z Gdańska  nie ukrywa, że  w tym sezonie chce nie tylko zaistnieć w lidze, ale ją wygrać. W tym celu zespół się poważnie wzmocnił obcokrajowcami i znanymi graczami z polskiej ekstraklasy Marcem czy Smalem.  Podhale wystąpiło w osłabieniu, bo część graczy musiała pauzować po karach meczu, które złapali w poprzedniej kolejce. Zabrakło m.in. najlepszego strzelca Kamińskiego.
 
Mecz rozpoczął się z 16-minutowym opóźnieniem, gdyż sędziowie musieli zreperować siatkę w bramce Podhala. To nie jedyna niespodzianka, bo ciągle sędziowie mieli jakieś obiekcje, by  po raz pierwszy rzucić  krążek między kije hokeistów.  Podhale grało jakby u siebie, wspierane gorącym dopingiem. Na trybunach toczył się pojedynek na głosy.
 
Po 20  minutach gospodarze prowadzili, mimo iż więcej okazji do zdobycia gola mieli przyjezdni. Dwie wręcz wymarzone. „Szarotki” grały w przewadze, ale nie potrafiły założyć zamka w tercji rywala. Potrafiły wjechać z krążkiem, ale tam Słowakiewicz, a chwilę później Jarczyk próbowali  indywidualnie rozwiązać akcję. Stracili krążek i poszły kontry. Gdańszczanie mieli jedną golową  szansę i ją wykorzystali. Słowakiewicz stracił krążek w tercji ataku i Marzec z Smalem nie zmarnowali okazji.
 
Podhale w drugiej tercji znowu miało sporo szans na zmianę rezultatu, ale… Strzały były sygnalizowane, a  w dodatku słabe i Szczepkowski nie miał problemów z wyłapywaniem krążków.  Bochnak miał świetną okazję i trafił wprost w bramkarza. Okazje zmarnowali Melniczuk i Żółtek.  Podhale miało drugą przewagę i również ją fatalnie rozegrało. Trzeba przyznać, że miejscowi  coraz częściej gościli w tercji przeciwnika. Jednak… Zagranie spod bandy na wysokości bulika i Bryniarski zaskoczył Szczepkowski. Potem na ławkę kar odesłany został  Łojas i nowotarżanie przeżywali gorące chwile, bo gdańszczanie dobrze rozgrywali przewagę.  
 
Trzecia tercja świetnie zaczęła się dla górali. Bochnak zza bramki podał na drugi słupek i zdezorientowany Szczepkowski został zaskoczony tym zagraniem, a J. Malasiński przyjmował gratulacje od kolegów. Za moment Łojas mógł podwyższyć prowadzenie, po oszukaniu defensywy. Żółtek  też zmarnował świetną okazję, bo zdecydował się na strzał, a powinien podawać koledze. Dwukrotnie „Szarotki” wyszły z dwójkową kontrą, ale Bochnak zagrał nie w tempo. Gdańszczanie  z determinacją dążyli do wyrównania i kilka razy przetestowali obronę Podhala i jego golkipera. Po raz trzeci górale grali w przewadze i tym razem  byli bliscy zdobycia gola. Najpierw Słowakiewicz nie trafił w krążek z najbliższej odległości, a potem Melniczuk przestrzelił z bliska. 3 minuty i 14 sekund na gdańszczan nałożona została kara techniczna. W niej trzech Podhalan jechało na jednego obrońcę i  nic tej okazji nie wyszło. 35 sekund przed końcem spokój w szeregi przyjezdnych wprowadził Żółtek, który przechwycił niedokładne podanie i trafił pod poprzeczkę.
 
Fudeko GAS Gdańsk - MMKS Podhale Nowy Targ 1:3  (1:0, 0:1, 0:2)
1:0  Smal – Marzec (18:06)
1:1 Bryniarski- Jarczyk – Żółtek (32:47)
1:2 J. Malasiński – Bochnak – Jarczyk (40:29)
1:3 Żółtek (59:24)
Fudeko: Szczepkowski – Szulga, Rennals, Stańczyk, Smal, Marzec – Palacka, M. Tuszkowski, Balat, Henriksson, Fuller – Sawicki, Dobrzeniecki, A. Tuszkowski, Vitek, Stankevicius – Polczyński, Dobrzyński, Chałaściński, Perwenjnis. Trener Josef Vitek.
MMKS: Zając – Horzelski, M. Gach, Worwa, Słowakiewicz, Melniczuk – Szlembarski, Pudzisz, Bochnak, J. Malasiński, Jarczyk – Nykaza, Bryniarski, Czyrkin, Żółtek, Łojas. Trener Marek Ziętara.
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama