Do ładnej prezentacji zabrakło wisienki, czy wygranej nowotarżan. Wczoraj po karnych uznali wyższość oświęcimian, dzisiaj liczyliśmy na rewanż, tym bardziej, iż nieźle zaczęli.
Miejscowi zaskoczyli rywala i objęli prowadzenie w 10 minucie grając w osłabieniu. Więcej mogło wpaść krążków do bramki przyjezdnych, ale zabrakło skuteczności. Nawet w samotnym najeździe nie potrafili ulokować kauczukowego przedmiotu w bramce. W 27 minucie Wielkiewicz nie wykorzystał karnego i to się zemściło 24 sekundy po tym wydarzeniu oświęcimianie doprowadzili do wyrównania. Jeszcze raz sprawdziło się powiedzenie – nie dasz, dostaniesz. Nowotarżanie nie pomagali sobie, bo w drugiej części meczu aż 6 minut spędzili na ławce kar. I to musiało się zemścić, chociaż goście drugiego gola zdobyli podczas gry w osłabieniu! Poszli za ciosem 80 sekund później po raz trzeci pokonali Zająca.
W trzeciej tercji nie udało się dogonić rywala, nawet się do niego zbliżyć. Tym samym nie udał się rewanż górali za poniesioną porażkę dzień wcześniej.
MMKS Podhale Nowy Targ – UHT Sabers Oświęcim 1:3 (1:0, 0:3, 0:0)
1:0 Jarczyk – Bochnak (9:18 w osłabieniu)
1:1 Prokopiak – Chojęta – Kusak (26:36)
1:2 Bezerockij (37:36)
1:3 Bezerockij – Gramyka (38:56)
MMKS: Zając – Horzelski, Majoch, Worwa, Słowakiewicz, Kamiński – Szlembarski, Pudzisz, Bochnak, J. Malasiński, Jarczyk – Nykaza, Kamieniecki, Wielkiewicz, M, Gach, Łojas. Trener Marek Ziętara.
Sabers: Kusak– Melnyk, Sokołow, Gramyka, Sadowski, Dubskij – Prokopiak, Salnik, Bezerockij, Kusak, I. Baida - Paweł Płatacz, Chojęta, Tondryk, Piotr Płatacz, Wiśniewski - Nowak, Zacharewicz, Krawczenko, Grebeniuk. Trener Aleksij Trandin.
Stefan Leśniowski
Foto Maciej Gębacz










