20.07.2025 | Czytano: 1998

VNL. Dreszczowiec z mistrzami olimpijskimi. Fantastyczna zabawa kibiców (+zdjęcia)

Mistrz olimpijski – Francja - kontra wicemistrz – Polska - to była wisienka na torcie gdańskiego turnieju Ligi Narodów. Na szczęście biało –czerwoni nie przystępowali do tego meczu z nożem na gardle.


 
Polscy siatkarze porażkami z Kubą i Bułgarią skomplikowali sobie sprawę awansu do turnieju finałowego Ligi Narodów. Na szczęście rywale Polaków zagrali dla nich i drużyna Nikoli Grbicia już w sobotę zapewniła sobie  udział w ćwierćfinale rozgrywek.  Po meczu Polski z Bułgarią jasne stało się, że aby nasi siatkarze jeszcze w sobotę mieli awans do ćwierćfinału Ligi Narodów, musi spełnić się jeden z dwóch warunków. Słowenia nie mogła zdobyć punktu z Włochami lub Iran nie mógł wygrać za trzy punkty z Francją. Oba te scenariusze się nie wydarzyły.
 
Za kadencji trenera Nikoli Grbicia Polacy jeszcze ani razu nie przegrali dwóch spotkań z rzędu. Po każdej kolejnej porażce się podnosili i nie kontynuowali przegranej passy. Aż do turnieju w Gdańsku. Serbski selekcjoner miesza składem w każdym meczu. Pytanie tylko, jak bardzo miesza w głowach zawodników, a jak w głowach trenerów przeciwników? Sytuacja jest trudna, brak zawodników, którzy wywalczyli srebro w Paryżu, ale liderzy zespołu – Kurek i Śliwka – są kontuzjowani. Ten ostatni nie zagra do końca sezonu reprezentacyjnego.
 
Na boisko Nikola Grbić posłał bardzo silne zestawienie polskiej drużyny: z Kewinem Sasakiem w ataku, Marcinem Komendą na rozegraniu, Jakubem Kochanowskim i Jakubem Nowakiem na środku, Kamilem Semeniukiem i Wilfredo Leonem w roli przyjmujących, a także Jakubem Popiwczakiem na libero.
 
Przez pierwszą część seta żaden z zespołów nie mógł sobie wypracować wyraźnej przewagi. Zarówno Francuzi (5:7), jak i Polacy (12:10) prowadzili maksymalnie dwoma punktami. Dopiero w połowie partii drużynie Grbicia udało się wypracować trzy punkty zapasu (16:13), ale po chwili je straciła (17:17). Końcówkę lepiej rozpoczęli mistrzowie olimpijscy, którzy mieli już prowadzenie 21:19. Ale to Polacy wyrwali im kontrolę nad grą na kluczowe piłki i zyskali pierwsze dwie piłki setowe. To nie do uwierzenia, ale mieli takich aż osiem, Francuzi tylko jedną.  Kibice niesamowicie dopingowali. Ani przez moment nie usypiali. Pomogli Polakom wygrać seta. Było 31:30, a po niezwykle silnej zagrywce Leona Francuzi zdołali kontynuować grę tylko dzięki piłce pozostającej po polskiej stronie boiska. Ale zagrali ją po złej stronie antenki. Polacy szybko to zasygnalizowali, a sędzia przyznał im punkt, który dał im zwycięstwo i prowadzenie w meczu.
 
W drugim secie również nie brakowało zaciętej walki i wynik krążył wokół remisu. Najpierw minimalną zaliczkę mieli Polacy (7:5), ale w środkowej części seta przewagę uzyskali siatkarze z Francji (11:13, 16:19). Polacy wyrównali po asie Sasaka (19:19), ale końcówka to dominacja gości, którzy wygrali pięć ostatnich akcji. Dwa asy posłał Brizard, piłkę setową wywalczył uderzeniem ze środka Gueye, a Henno zamknął seta skutecznym atakiem. Polaków pogrążyły w tej partii błędy własne, których popełnili aż dziesięć.
 
Trzecia odsłona również długo była wyrównana (11:11) i oglądaliśmy zaciętą walkę na parkiecie. W środkowej części seta przewagę zaczęli budować Polacy (16:14), którzy dobrze grali blokiem i byli skuteczni w ofensywie. W końcówce gospodarze utrzymali przewagę - w ważnym momencie asa posłał Leon (21:17), rywale popełnili dwa kosztowne błędy, a w ostatniej akcji Leon zaatakował po bloku rywali.
 
Polacy złapali dobry rytm na początku czwartego seta i uzyskali przewagę. Jakub Kochanowski (6:4) i Tomasz Fornal (9:6) dołożyli punkty zagrywką. Obie ekipy ryzykowały w polu serwisowym, asów więc nie brakowało. Trójkolorowi odrobili straty (14:14), rozpoczęła się walka punkt za punkt i losy seta rozstrzygnęły się w końcówce. Faure atakiem blok-aut wywalczył piłkę setową dla Francji, a wynik ustalił Brizard, zaskakując gospodarzy atakiem z drugiej piłki.
 
Spotkanie rozstrzygnęło się w tie-breaku. Tym razem Francuzi zaczęli od dobrej zagrywki - Gueye i Faure zaskoczyli polskich przyjmujących (5:7). Gospodarze wyrównali i losy seta znów rozstrzygnęły się w końcówce. Po punktowym bloku Polacy prowadzili 13:11, po chwili Leon zaatakował po bloku rywali, co oznaczało piłkę meczową. Jeszcze odpowiedział Faure, ale skuteczny atak Leona wyjaśnił sytuację.
 
Polska – Francja 3:2 (32:30, 20:25, 25:20, 23:25, 15:12)
 Polska: Marcin Komenda, Jakub Nowak, Jakub Kochanowski, Wilfredo Leon, Kamil Semeniuk, Kewin Sasak – Jakub Popiwczak (libero) oraz Tomasz Fornal, Artur Szalpuk, Bartosz Bednorz. Trener Nikola Grbić.
Francja: Mousse Gueye, Yacine Louati, Antoine Brizard, Theo Faure, Mathis Henno, Francois Huetz – Jenia Grebennikov (libero) oraz Timothee Carle, Benjamin Toniutti. Trener Andrea Giani.
 
Stefan Leśniowski, Gdańsk Ergo Arena 
 

Komentarze







reklama