24.09.2024 | Czytano: 3488

THL. Nie jest dobrze (+ zdjęcia)

Po raz pierwszy w tym sezonie ligowym „Szarotki” wystąpiły przed własną publicznością. Rywalem było sosnowieckie Zagłębie, z którym górale przegrali dwa spotkania przedsezonowe.



Mecz, meczowi nierówny. Więc można było przypuszczać, że Podhale zacznie punktować, bo po pierwszej sensacyjnej wygranej w Jastrzębiu, dwie kolejne konfrontacje zakończyło na minusie.  Tymczasem…
 
Po pierwszych 20 minutach „Szarotki” przegrywały 0:2.  Błędy, błędy i jeszcze raz błędy w defensywie. Pozostawianie niepilnowanych rywali, którzy mieli mnóstwo swobody i czasu, by przymierzyć i oddać groźny strzał.  Już w pierwszych minutach mieli dwie wręcz wymarzone okazje, by otworzyć wynik.  Sosnowiczanie też  w tyłach grali nieporadnie, ale tego górale nie potrafili wykorzystać. Nowotarżanie dwa razy samotnie najeżdżali na bramkę Spesznego (Kamiński i Neupauer), ale nie potrafili tego wykorzystać. Niewykorzystane sytuacje lubią się zemścić i tak też się stało. Kotlorz miał mnóstwo czasu, więc z korytarza między bulikami przyłożył soczyście i Bizub skapitulował. Kolejnego gola straciły „Szarotki” w osłabieniu. Goście bardzo szybko wykorzystali okazję.  Korenczuk zmienił lot krążka po uderzeniu Naroga spod niebieskiej.


 
Druga tercja rozpoczęła się od faulu Wronki w tercji ataku. Przyjezdni w mig to wykorzystali zdobywając trzeciego gola. Kapitalnie Sozanski dostrzegł Bernackiego, a temu nie pozostało nic innego jak tylko ulokować krążek w siatce. Za moment nieporadna interwencja Bizuba sprawiła, iż goście znowu mogli się radować. Po przerwie na reklamę Podhale zaatakowało, a to co zrobił Naróg, to nie powinno się przytrafić nawet juniorowi. Walczył z kolegą pod bandą we własnej tercji, a tymczasem Boivin stał samotnie przed Spesznym i nie dał mu najmniejszych szans na skuteczną interwencję.  Ten gol uskrzydlił Podhalan, którzy kilka razy „zakręcili” obrońcami rywala w jego tercji. Do tego stopnia, że musieli faulować. Niestety miejscowi nie potrafili wykorzystać ani podwójnej, ani pojedynczej przewagi. Stwarzali sytuacje pod bramką Spesznego, który świetnie interweniował, ale też  nie potrafili nawet z najbliższej odległości trafić do pustej bramki.
 
Świetnie rozpoczęli trzecią odsłonę górale, którzy już w 27 sekundzie zdobyli gola. Mrugała wypalił spod niebieskiej i zasłonięty golkiper sosnowiczan skapitulował. Po utracie gola przyjezdni „stracili” głowę i trener Piotr Sarnik zmuszony został do wzięcia czasu.  Sosnowiczanie nie wiedzieli co się dzieje na lodzie. Jakby zaczynało im też brakować sił. Djumić, wyrzucił krążka za plac gry i  wyciągnął ręka do „Szarotek”, a za chwilę Naróg podał drugą rękę. Podhale grało z przewagą dwóch graczy. Nie wykorzystali tego handicapu.  3 minuty przed końcem tercji Kolusz zgubił krążek w tercji ataku i samotnie na bramkę Bizuba popędził Korenczuk. Nie zdołał jednak zamknąć spotkania. 2 minuty i 12 sekund przed końcem trener Podhala wziął czas. Po nim Naróg skiksował i nowotarżanie nie potrafili tego wykorzystać. Górale, 50 sekund przed syreną,  wycofali bramkarza i Zagłębie postawiło kropkę nad „i”.
 
Podhale Nowy Targ – EC Będzin Zagłębie Sosnowiec 2:5  (0:2, 1:2, 1:1)
0:1 Kotlorz – Korenczuk – Djumić (10:56)
0:2 Korenczuk – Naróg (15:32 w przewadze)
0:3 Bernacki – Sozanski (24:30 w przewadze)
0:4  Karasiński – Sawicki – Naróg  (25:13)
1:4 Boivin – Dupuy - Pangełow Jułdaszew (30:46)
2: 4 Mrugała – Neupauer (40:27)
2:5  Sawicki (58:43 do pustej)
Podhale: Bizub  –  Kolusz, Mrugała, Neupauer, Wronka, Wielkiewicz - Załamaj, Pangełow Jułdaszew, Denyskin, Boivin, Dupuy –  Tomasik, Wajda, Mroczkowski, Zeman, Bochnak - Horzelski, Michalski, Kamiński, Słowakiewicz, Jarczyk. Trener Marek Batkiewicz.
Zagłębie: Speszny – Kotlorz, Charvat, Krężołek, Tyczyński, Szturc – Sozanski, Szaur, Bernacki, Viikila, Kaczyński – Andrejkiw, Naróg, Djumić, Sawicki, Korenczuk – Menc, Bucenko, Karasiński. Trener Piotr Sarnik.
 
Stefan Leśniowski
Foto Maciej Gębacz
 

Komentarze







reklama