Nowy Targ nie pierwszy raz będzie gościł hokej w innej odmianie niż lodowy. Rolkarze po raz pierwszy zawitali do stolicy Podhala w drugim roku (2001) funkcjonowania w Polsce ligi in line skatert, czyli hokeja na rolkach. W dodatku nowotarżanie byli rewelacją tych mistrzostw. Zespół entuzjastów tej dyscypliny pod swoje skrzydła przyjęła Szarotka. Prezes klubu Marek Dudek miał szczęśliwą rękę, czego się tknął zamieniał na „złoto” lub „srebro”. Inne medale mistrzostw Polski go nieinteresowany. Tak było w unihokeju, tak było w hokeju na rolkach.
W tumanach kurzu
Wtedy mało kto się spodziewał, że hokeiści na rolkach wywalczą w debiucie wicemistrzostwo kraju. Tym bardziej, że mieli kłopoty z rozgrywaniem spotkań, bo nie było w mieście obiektu spełniającego regulaminowe wymogi. Nowotarżanie tylko raz wystąpili przed własną publicznością w hali lodowej. Grano na nierównym betonie i w... tumanach unoszącego się kurzu. Rywalem górali był warszawski Rollsport.
Na placu gry działy się bardzo ciekawe rzeczy. Nowotarżanie rzucili się na rywala jakby już w pierwszych minutach chcieli rozstrzygnąć sprawę. Jednak znakomicie grał bramkarz gości Dzielski. Golkiperem Szarotki był Marcin Klocek, który w sezonie hokejowym strzegł bramki drużyny KTH. To wychowanek nowotarskiego hokeja. W obu zespołach aż roiło się od znanych twarzy z lodowej tafli. W barwach nowotarskiego klubu znanymi postaciami byli: Łukasz Gil, Michał Zgierski, Bogusław Kalata, Dariusz Siemieniec i reprezentant kraju Sebastian Łabuz. Popularny „Łabi” był wyróżniającym się zawodnikiem. Widać było, że umiejętności wyniesione z lodowej tafli bardzo się przydały. Przy stanie 1:2 dla warszawian wziął sprawy w swoje ręce. Po indywidualnej akcji doprowadził do wyrównania. Zwodem oszukał rywala i będąc oko w oko z golkiperem rywala nie dał mu najmniejszych szans na skuteczną interwencję. „Łabi” był również autorem czwartej bramki. Tym razem doskonale zachował się w zamieszaniu podbramkowym. Wyłuskał piłeczkę i posłał ją do bramki obok bezradnego bramkarza. Górale pokonali zespół ze stolicy 4:2, po dwóch bramkach Zgierskiego i Łabuza.
Dachowanie „Łabiego”
- Niby takie same dyscypliny, ale bardziej męczę się na rolkach – powiedział po meczu Sebastian Łabuz, zapytany jaka jest różnica między dwoma odmianami hokeja. - Jeśli ktoś grał w hokeja, to musi się odzwyczaić od hamowania, bo może skończyć się groźną kontuzją. Doświadczyłem tego na pierwszym treningu. Będąc na pełnej szybkości zapomniałem się i zamiast łukiem przejechać obok bandy, z przyzwyczajenia hamowałem. Natychmiast siła odśrodkowa wyrzuciła mnie i zaliczyłem „dachowanie”. Miałem jeszcze kilka groźnie wyglądających wywrotek, ale nic mi się nie stało.
Droga do srebra
Liga wystartowała w siedmiozespołowym składzie, ale już w trakcie zmagań odpadły dwa zespoły - Mirage Wrocław i Ponidzie Busko Zdrój. Rozgrywki toczyły się systemem turniejowym. Opolskie zmagania nowotarżanie rozpoczęli od wysokiej porażki z obrońcą mistrzowskiego tytułu, piątym zespołem Pucharu Europy - Ideą Team Pruszków 1:10. Honorowe trafienia dla górali zdobył Leszek Tokarz junior.
Niepowodzenie z obrońcami mistrzowskiego tytułu nowotarżanie powetowali sobie w drugim spotkaniu z Rollsport Warszawa. Niepodzielnie panowali na boisku. Zresztą rezultat 9:1 wystarczyć powinien za cały komentarz. Bramki dla górali zdobyli: Pszczoła 3, Zgierski 2, Kalata 2, Ł. Gil i Bobak. Okrasą pojedynku był piąty gol zdobyty przez Zgierskiego, poprzedzony kapitalną akcją. Piłeczka (wtedy nią rozgrywano mecze) jak po sznureczku wędrowała od kija do kija, a wszystko odbywała się na dużej szybkości. W końcowej fazie akcji nowotarżanin pociągnął z nadgarstka z wysokości bulika i piłeczka wylądowała w samym okienku bramki przeciwnika.
Decydujące boje rozegrano w Sosnowcu. Dwa potrzebne do wicemistrzostwa punkty górale zdobyli bez walki. Regle z Konstantynowa, nie mające już szans na włączenie się do walki o medale, nie przyjechały do Sosnowica, oddając punkty walkowerem.
Drugim rywalem nowotarżan był pewny już mistrz kraju – Idea Team Pruszków. W pruszkowskim zespole roiło się od graczy, którzy zimą uprawiali hokej na lodzie. Byli to: Artur Ślusarczyk, Grzegorz i Rafał Piekarscy i Oktawiusz Marcińczak.
- Nie da się wygrać z zespołem, który z góry ma zdobyć tytuł mistrza Polski. Pod prezesa Idei robiona była liga, on zasiada we władzach PZSW, jest przewodniczącym WGiD oraz sędzią – grzmiał po meczu Leszek Tokarz jun., jeden z założycieli drużyny i zawodnik.
Po pierwszej części meczu gwiazdy z Pruszkowa miały nietęgie miny. Górale bardzo dobrze grali w obronie i wyprowadzali szybkie kontry. Jedna z nich w 12 min. zakończyła się trafieniem w punkt Pszczoły. Po zmianie stron pruszkowianie rzucili się do ataków. Klocek obronił wiele soczystych strzałów rywali, ale…skapitulował trzykrotnie. Dwa razy zaskoczyli go starzy znajomi z KTH – Rafał i Grzegorz Piekarscy, a końcowy rezultat ustalił Opolski.
Początki…
- Rozpoczęło się wszystko bardzo niewinnie – mówił Leszek Tokarz jun. – Kiedy nastała moda na rolki, kilku byłych hokeistów lodowych, dla zabawy, postanowiło spróbować sił w hokeju na rolkach. Wtedy nikt nie myślał o współzawodnictwie ligowym. Dlatego srebrny medal w debiucie to spory sukces, tym bardziej, iż jako jedyni w lidze nie mieliśmy warunków do trenowania. W zależności od warunków pogodowych zajęcia przeprowadzaliśmy na boisku asfaltowym przy LO im. Seweryna Goszczyńskiego. Tymczasem mecze rozgrywane były na specjalnej wykładzinie, jak w Opolu. U siebie rozegraliśmy tylko jedno spotkanie na betonowej nawierzchni. O naszym sukcesie zdecydował góralski charakter. Dosłownie wydarliśmy ten medal naszym konkurentom. Niewątpliwie duża w tym zasługa naszego bramkarza Marcina Klocka

Srebrne medale wywalczyli: bramkarze – Marcin Klocek i Stanisław Jękner; zawodnicy w polu – Leszek Tokarz jun., Michał Zgierski, Sebastian Łabuz, Łukasz Gil, Bogusław Kalata, Marcin Pszczoła, Marcin Łyszczarczyk, Paweł Lesiewicz, Maciej Gąsienica Makowski, Marcin Kania, Grzegorz Bobak, Tomasz Niemiec, Paweł Ziętara, Paweł Młynarczyk, Marek Molewicz, Piotr Sokół, Dariusz Siemieniec. Trener Leszek Tokarz senior. Kierownik sekcji Jacek Malik. Kierownik drużyny Ryszard Klocek.
Przebili Szarotkę
Po dwunastu latach zespół z Czarnego Dunajca zdobył drugi medal dla naszego regionu, tym razem z najszlachetniejszego kruszcu. By dostać się do walki o medale Gazda musiała stoczyć baraż. Łosie z Łodzi nie okazały się groźnymi zwierzakami i uległy 4:13. W półfinale trafiła na Marsjan z Opola, jedną z najbardziej doświadczonych drużyn w historii tej dyscypliny (dziewięciokrotny mistrz kraju). O awansie górali do finału zdecydowała dogrywka. W trzeciej minucie wykorzystali grę w liczebnej przewadze. W finale czekała na nich ekipa z Cieszyna. Bohaterem w ekipie z Podhala okazał się Alan Łyszczarczyk, który zdobył cztery bramki i tą najważniejszą zwycięską 20 sekund przed końcem dająca wygraną 6:5.

Tytuł mistrzowski wywalczyli: bramkarze - Dariusz Gruszka, Piotr Białoń i Tomasz Słowakiewicz; zawodnicy w polu – Dawid Olchawski, Bartosz Olchawski, Alan Łyszczarczyk, Filip Wielkiewicz, Damian Tomasik, Oskar Jaśkiewicz, Tadeusz Huzior, Tadeusz Słowakiewicz, Rafał Podlipni, Grzegorz Pajerski, Tobiasz Kapica, Janusz Mizera, Adam Zych, Sylwester Plewa, Maciej Kmiecik, Jakub Żurawski i Kacper Kamieniecki. Prezes Paweł Batkiewicz,
Tym samym Gazda & Jakobiszyn Nowy Targ w tym roku stanie do obrony mistrzowskiej korony. W stolicy Podhala rozegrany zostanie turniej eliminacyjny, który nikogo nie wyklucza z walki o medale. Dlaczego? Bo wszystkie zespoły biorące udział w eliminacyjnych turniejach wystąpią w turnieju finałowym w Krynicy. Obrońcy tytułu będą rozstawieni. Pozostałe drużyny walczą o jak najlepsze miejsce w trzech turniejach. Nowotarżanie w następny weekend grać będą w Opolu, a potem już finał.
Stefan Leśniowski
W galerii zdjęcia z terningu Gazda Jakobiszyn Team autorstwa Szymona Pyzowskiego










