Kolejny dawny klasyk był jedną z potyczek z wyżej wymienionego gatunku. „Pasy” przyjechały do stolicy Podhala z dwoma „oczkami” przewagi. Miały też korzystny bilans spotkań z góralami, bo wygrały trzy, w tym dwa ostatnie po dogrywce. Gospodarze mieli więc porachunki do wyrównania, ale ich nie wyrównali. Krakowianie odskoczyli od nich na pięć punktów.
Krakowianie rozpoczęli spotkanie z wielkim impetem. Rzucili się na rywala niczym wygłodniałe wilki i to szybko przyniosło bramkowy efekt. W 74 sekundzie wynik spotkania otwarł Lundgren, który sam sobie wypracował sytuację, poszedł za swoim strzałem i pokonał Horawskiego. Niezdarnie zareagowali obrońcy. Szybko pojawiła się okazja do wyrównania. „Szarotki” grały w przewadze, ale to Sawicki był bliski podwyższenia prowadzenia. Chwilę później miały jeszcze większą okazję, bo ponad minutę grały z przewagą dwóch graczy. W tym okresie Kapica miał dogodną sytuację, ale golkiper był górą. Na wyrównanie czekaliśmy do 14 min. Lorraine wypracował sobie świetną sytuację, ale golkiper odbił krążek, a nadjeżdżający Worwa posłał go do siatki. W ostatniej części tercji szanse na poprawienie rezultatu mieli: Kapica ( w sytuacji sam na sam potknął się) i Brynkus (szukał podania a miał otwartą drogę do bramki).

Drugą odsłonę gospodarze rozpoczęli z przewagą (87 sekund), ale jej nie wykorzystali. Sporo w pierwszej części tercji było niedokładności z obu stron. Sytuacji klarownych też tyle co kot napłakał. Najlepszą miał Lorraine. Po błędzie defensywy gości, znalazł się sam na sam, ale nie zdołał ulokować krążka w siatce. Za to druga część odsłony przyniosła nam gole, ale… tylko dla krakowian. Gdy „Pasy” grały w przewadze, Vildumetz zza bramki dograł do Younana, a ten strzałem z bulika pokonał Horawskiego. Za moment goście prowadziły już różnicą dwóch goli. Younan po wznowieniu na buliku uderzył spod niebieskiej, Raszka zmienił lot krążka, czym zaskoczył golkipera Podhala. Miejscowi za moment grali w przewadze, ale kolejny raz nie potrafili tego wykorzystać. Za to krakowianie po raz czwarty skarciło rywala. Kunst uderzył spod niebieskiej, krążek odbił się od bandy zza góralską bramką, przechwycił go Lundgren, a Horawski nie zdołał się przemieścić.
Przyjezdni zaczęli w trzeciej tercji podawać rękę gospodarzom. Przez 89 sekund górale grali w podwójnej przewadze i wreszcie ten okres wykorzystali. Po uderzeniu Kissa krążek został przekierunkowany i ostatnia instancja przyjezdnych nie miała szans na skuteczną interwencję. W kolejnych minutach to krakowianie częściej zagrażali bramce Horawskiego, który 2 minuty i 30 sekund został wycofany z bramki. Podhalanie nacierali w szóstkę, ale to Raszka trafił w słupek opuszczonej bramki. 21 sekund przed końcem „Szarotki” zagrały w szóstkę przeciwko czwórce rywali.
PZU Podhale Nowy Targ – Comarch Cracovia 2:4 (1:1, 0:3, 1:0)
0:1 Lundgren - Kunst (1:14)
1:1 Worwa – Lorraine – Szczechura (13:01)
1:2 Younan – Vildumetz – Kasperlik (31:34 w przewadze)
1:3 Raszka – Latal - Younan (33:21)
1:4 Lundgren – Kunst (37:24)
2:4 Worwa –Kiss (45:33 w podwójnej przewadze)
PZU Podhale: Horawski – Pangełow Jułdaszow, Tomasik, Kapica, Wronka, Neupauer – Kudin, Załamaj, Szczechura, Cichy, Paranica - Kiss, Słowakiewicz, Wielkiewicz, Lorraine, Worwa –Horzelski, Bochnak, Kamiński, Soroka, Szczerba. Trener Sami Hirvonen.
Cracovia: Krasanovsky – Żurek, Jeżek, Szpaczek, Raszka, Latal – Kunst, Youman, Berling, Lundgren, Kasperik – Krenżelok, Jalasvaara, Vildumetz, Sawicki, Brynkus – Bieniek, Jaracz, Mocarski, Wróbel, Sterbenz. Trener Rudolf Rohaczek.
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Andrzej Pabian










