To szmat czasu – 4 lata, miesiąc i 27 dni! Ale kiedyś seria musiała dobiec końca. Możemy zakomunikować, że skończyła się. Był to też pojedynek dwóch wychowanków Podhala, najlepszych graczy w punktacji kanadyjskiej – Patryka Wronki (32 pkt) z Alanem Łyszczarczykiem (34 pkt.). Wymienieni w końcówce pierwszej tercji poszarpali się i solidarnie musieli udać się na ławkę kar. Ale także byli przy gola swoich drużyn. Wronka dwukrotnie pokonał Fuczika i dwa razy „maczał” palce przy golu partnerów, z kolei jego konkurent zaliczyć dwa podania. W tej rywalizacji lepszy był góral występujący w koszulce z szarotką na piersi.
Rozpoczęło się od szansy Worwy, ale za moment Szczechura powędrował na ławkę kar i goście założyli zamek. Krążek wędrował od kija do kija, aż wreszcie trafił do Jeziorskiego, a ten w ostatnim czasie zarówno w klubie jak i reprezentacji zdobywa gole jak na zawołanie. Trafił z okolic bulika do bramki strzeżonej dzisiaj przez Bizuba. Goście długo nie cieszyli się z prowadzenia. „Szarotki” wyprowadziły trójkową akcję, po której Kapica za moment przyjmował gratulacje od kolegów. W 13 min., podczas gry w osłabieniu, Wielkiewicz przeprowadził indywidualną akcję, a krążek po interwencji Fuczika odbił się od spojenia słupka z poprzeczką i „zatańczył” w polu bramkowym. W końcówce tercji Szczechura faulował w tercji ataku i po raz drugi jego „odsiadka” zakończyła się przed czasem, bo Jaśkiewicz spod niebieskiej linii zaskoczył Bizuba. Gdy już wydawało się, że tyszanie na przerwę udadzą się z jednobramkową przewagą, kolejny raz o sobie dał znać atak dowodzony przez Wronkę. Neupauer wycofał krążek do Kapicy, a jego strzał odbił się od bandy zza bramki, Fuczik zostawił wolny prawy róg bramki i Wronka w nim ulokował czarny kauczukowy przedmiot.

W pierwszych minutach drugiej odsłony „Szarotki” przez 99 sekund grały w podwójnej przewadze, ale nie potrafiły rozmontować defensywy gości. Pochwalić trzeba Fuczika. Ten jednak nie popisał się w 25 minucie. Krążek pod bandą wywalczył Wielkiewicz, zagrał go do Worwy, a ten pokonał ostatnią instancję przyjezdnych. Przepuścił krążek pod pachą. Za moment Wronka dołożył kolejnego gola, po indywidualnej akcji. To jednak nie był koniec fajerwerków w wykonaniu Podhalan. Gdy Turkin wyskoczył z ławki kar, Załamaj spod niebieskiej „wypalił” i Fuczik nie zdołał zareagować. Jeśli ktoś myślał, że wicemistrzowie Polski się poddali, to był w błędzie. Szybko odpowiedzieli golem Galanta, który przekierunkował strzał Nilssona.

Tyszanie rozpoczęli trzecią tercję mając 46 – sekundową przewagę (odsiadka Wielkiewicza), ale nie zdołali założyć zamka. Za to górale wykorzystali liczebną przewagę (Załamaj spod niebieskiej) i ponownie odskoczyli od rywala na trzy bramki. Przyjezdni starali się odrabiać straty, ale nie mieli zbyt dużo argumentów.
PZU Podhale Nowy Targ - GKS Tychy 6:3 (2:2, 3:1, 1:0)
0:1 Jeziorski – Jaśkiewicz – Łyszczarczyk (5:28 w przewadze)
1:1 Kapica – Neupauer – Wronka ( 7:18)
1:2 Jaśkiewicz – Łyszczarczyk – Komorski (18:14 w przewadze)
2:2 Wronka – Neupauer – Kapica (19:42)
3:2 Worwa – Wielkiewicz (24:34)
4:2 Wronka (26:24)
5:2 Załamaj – Neupauer - Kapica (35:33)
5:3 Galant – Nilsson – Bryk (37:44)
6:3 Załamaj – Neupauer – Wronka (43:11 w przewadze)
PZU Podhale: Bizub – Pangełow Jułdaszow, Tomasik, Kapica, Wronka, Neupauer - Kiss, Horzelski, Szczechura, Cichy, Paranica - Słowakiewicz, Zalamaj, Wielkiewicz, Lorraine, Worwa - Jarczyk, Kudni, Bochnak, Soroka, Szczerba. Trener Sami Hirvonen.
Tychy: Fuczik – Jaśkiewicz, Koskinen, Jeziorski, Komorski, Łyszczarczyk – Jaromersky, Ciura, Tavi, Ubowski, Mroczkowski – Nilsson, Bryk, Korenczuk, Turkin, Gościński – Bizacki, Pociecha, Marzec, Galant, Bukowski. Trener Pekka Turkkinen.
Stefan Leśniowski
Foto Maciej Gębacz










