27.11.2023 | Czytano: 3321

III liga. Odpowiedzialność zbiorowa

„Ze spuszczoną głową, powoli, szedł góral…po batach od rywali” – pałęta mi się gdzieś z tyłu głowy fragment poezji Broniewskiego, po jesiennych wyczynach piłkarzy Podhala.



 
Zwycięzcy, a nawet ci, którzy wywalczyli punkt w Nowym Targu, opuszczali boisko z  uśmiechem na twarzy i okrzykami radości. Podhalu korki i koszulka ciążyły dużo bardziej; nisko spuszczone głowy wskazywały na ciężki szok, w jakim znaleźli się. Drużyna nie dość, że grała źle, to na domiar złego robiła to często.
 
W Nowym Targu ze źródeł klubowych pada często słowo „mają wszystko”. Nie wiem czy to prawda, ale jeśli nie brakuje kasy, być może nie brakuje odpowiedniego personelu do szeroko pojętej opieki nad sportowcami, to brakuje tego, co jest najważniejsze, czyli wykonawców. Brakuje piłkarzy, którzy są lepsi od swoich rywali. W Nowym Targu kolejny raz zachłyśnięto się (bo to jest co runda) transferami. Nazwiska jak na trzecioligowe standardy niezłe,  ale jak było widać na boisku nazwiska nie grają. Nie tworzyły kolektywu, grającego w myśl zasady jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Brakowało zaangażowanie, charakteru tej drużynie. Atmosfera w szatni Podhala  w przerwie meczów czy po ich zakończeniu na pewno nie przypominała festynu, więcej -  tylko wytrawny przedsiębiorca pogrzebowy mógł w niej się czuć jak u siebie w domu. 
 
Ani mnie to grzeje, ani mnie to ziębi, kto jest trenerem.  Mnie i kibica obchodzi, czy trener potrafi wywrzeć piętno na drużynie, by można ją było z przyjemnością oglądać. W piłce od pewnego czasu rozgrywki są mocno naznaczone przez to, kto sprawuje funkcje trenerów i jak je wypełnia. Jedni szkoleniowcy bowiem potrafią wydobyć z posiadanych piłkarzy ich potencjał, a inni zdecydowanie nie. Obaj trenerzy, którzy jesienią prowadzili nowotarżan nie wydobyli potencjału z zespołu. Trener na konferencjach, często, gęsto tłumaczył jak powinno się grać, mówił to dziennikarzom. Szkoda, że tego nie potrafi przekazać piłkarzom. Chyba, że materiał jest odporny na wiedzę.  Kibic wiele wybaczy – również porażki i jakościowe niedoróbki – wtedy, kiedy widzi, że zawodnicy walczyli do „krwi ostatniej”. Tylko co tu dużo gadać, u nas rzadko to się widziało.
 
Nie obchodzi mnie czy Tomasz Kuźma zachowa posadę do końca sezonu, czy zostanie zluzowany przed Świętami Bożego Narodzenia. Faktem jest, że wkroczył na grząski grunt, chociaż bardziej skłony jestem użyć terminu pole minowe. Czy mu się to podoba, czy nie, winą za ewentualne niepowodzenia górali zostanie obarczony właśnie on, bo przecież prezes na siebie tego nie weźmie.   Dlatego nie zamieniłbym się z nim w tej chwili za całą irlandzką whisky.  Oczywiście może biadolić, że taki otrzymał zespół po Szymonie Szydełko, że nie budował zespołu od podstaw, że nie przygotowywał go do sezonu. Że nie miał żadnego wpływu na przeprowadzone transfery. Jednak guzik to obchodzi przeciętnego kibica, bo przecież w przypadku szkoleniowca  „widziały gały co brały”. Podhale jesienią wygrało jeden mecz, zremisowało siedem (tak naprawdę osiem, bo został jeden zweryfikowany walkower na ich korzyść). To prawda, że na wiele spraw nie miał wpływu, bo nie da się ukryć, że za sznurki pociąga i podejmuje ostateczne decyzje prezes lub ktoś z jego otoczenia. Ostatnio nie były to trafne decyzje. Co najbardziej obciąża prezesa? Ciągła zmiana. Rewolucja za rewolucją. Nie wiem czy prezes zdaje  sobie sprawę i wie kiedy ostatni raz jego zespół wygrał u siebie. To mu przypomnę. 6 czerwca 2023 z Wieczystą, która grała o przysłowiowy dym z fajki, bo awans został jej odebrany.  Ta wygrana m.in. uratowała Podhale przed degradacją.
 
Trzeźwo myślący kibice (nie bezkrytyczni fanatycy) powinni zdać sobie wiele pytań dotyczących dokonań sportowych zespołu w ostatnim okresie.  Podobnie jak odpowiedzialni za zespół. Ci ostatni powinni wyciągnąć wnioski jak najszybciej, by w czerwcu nie obudzić się w czwartoligowej rzeczywistości. Czy prezes dokonał ze sztabem właściwego doboru piłkarzy? Bo ta drużyna nikogo nie straszyła, bo sama się bała. Była strachliwa, lękliwa i struchlała.    Problemów do rozwiązania jest mnóstwo, a alibi nie ma, bo wyniki pogrążają. W Polsce można spotkać trenerów odważnych i pomysłowych, ale potrzebują wsparcia. Chcesz być architektem, a nie rzemieślnikiem, to dostajesz więcej czasu na zaprezentowanie efektów. Czy ten czas dostanie Tomasz Kuźma?   
 
Zarządzający drużyną powinni zastanowić się  jakim ustawieniem powinna grać drużyna – trójką stoperów czy czwórką z tyłu? Jerzy Engel po meczu z Czechami, a także wcześniej, w studio Polsatu Sport Premium, wygłosił tezę, że trójką nie umiemy grać, bo nie mamy do tego wariantu przygotowanych piłkarzy, bo wahadłowi nie spełniają swojej roli. Nie kreują akcji, nie dostarczają  piłek w pole karne, nie wracają się z pomocą stoperom. Wypisz, wymaluj diagnoza dotycząca piłkarzy Podhala. Nawet komentatorzy Polsportlive zauważyli, że najwyższy w zespole Antkowiak z bocznych sektorów dośrodkowuje do najniższego zawodnika w szesnastce, np. Płatka. To może być jedna z przyczyn, że Antkowiak jesienią zatracił skuteczność, a przecież poprzedni sezon zakończył jako najlepszy snajper ligi grupy IV. Starania piłkarzy Podhala o trafienie do celu (czytaj: bramki) przypominały mi strzały z wiatrówki do lizaka w odpustowej strzelnicy. Defensywa zaś przypominała dziurawy  szwajcarski ser i tylko dobrym interwencjom Osobińskiego, a później Styrczuli zawdzięczają, że spotkania zremisowane nie zakończyły się porażkami. W grach zespołowych defensywa jest podstawowym fundamentem organizacji gry. Kiedyś znane było porzekadło: „obrona wygrywa mecze, atak sprzedaje bilety”. To bardzo głęboka i trafna myśl.
 
Wiosną nie chciałbym oglądać takiej drużyny, w której nie ma pomysłu na grę.  Której mecze są nudne jak flaki z olejem. Aby pozostać w trzeciej lidze, Podhale musi zdobyć co najmniej trzy razy tyle punktów, ile uzbierało na jesieni. Tak przynajmniej zwykło się przyjmować, że pozostanie zapewnia liczba „oczek” między 39 - 43. Liczba optymistów  wierzących w taki scenariusz jest coraz mniejsza i nie ma się czemu dziwić. Podhale nie punktowało jesienią przede wszystkie przez własne, najczęściej wyraźne słabości, a nie przez pecha. Ale  póki piłka w grze… Trzeba tylko wyciągnąć wnioski. Taktyczne, personalne i  dotyczące mentalności.
 
Stefan Leśniowski
 

Komentarze









Tabela - Klasa okręgowa

Lp Drużyna Mecze Punkty
1. Jordan Jordanów 7 18
2. Zawrat Bukowina Tatrzańska 7 16
3. AKS Ujanowice 8 16
4. Lubań Tylmanowa 7 13
5. Wiatr Ludźmierz 8 13
6. Orkan Raba Wyżna 8 13
7. Turbacz Mszana Dolna 8 13
8. Babia Góra Lipnica Wielka 8 12
9. Huragan Waksmund 7 11
10. LKS Jodłownik 7 9
11. Krokus Przyszowa 7 9
12. Płomień Limanowa 7 5
13. Gorce Kamienica 8 1
14. Słomka Siekierczyna 7 1
zobacz wszystkie tabele

Terminarz

zobacz więcej
reklama