- Tyszanie to obrońcy mistrzowskiego tytułu. Bardzo mocny zespół. Dla wielu zespołów poza zasięgiem. Wynik jednak za wysoki do przebiegu meczu. Niestety trzy wrzutki spod niebieskiej znalazły się w naszej bramce. Takie bramki nie powinny wpadać. Tyszanie byli lepsi pod każdym względem – zrelacjonował Marek Ziętara.
MMKS Podhale Nowy Targ – MOSM Tychy 2:7 (1:2, 1:3, 0:2)
0:1 Liaszczuk – Ptaszek (11:57)
0:2 Wiszniewski – Makuch (14:07)
1:2 Zaręba – Czyrkin (16:49)
1:3 Liaszczuk – Makuch (25:05)
1:4 Ptaszek – Liaszczuk (28:14 w przewadze)
2:4 Czyrkin – Zaręba ( 30:43)
2:5 Liaszczuk – Kaszalewicz (39:04)
2:6 Sroczyński (45:57)
2:7 Wiszniewski – Soroczyński (59:48 w przewadze)
Podhale: Bugajow (28:14 Rydzoń) - Gercyk, Węglarczyk, Melniczuk, Błach, Sroka - Budzyk, Gach, Czyrkin, Zaręba, Rusnak – Gudych, Stanek, Jastrzębski, Kolendowicz, KLarpiński. Trener Zdzisław Zaręba.
MOSM: Chabior – Makuch, Sroczyński, Lewandowski, Ptaszek, Centkowski – Tańczyk, Matera, Mamajew, Bagienko, Bochyński – Wiszniewski, Słomian, Marczak, Liaszczuk, Zimny – Kaszalewicz, Janik. Trener Krzysztof Majkowski.
Stefan Leśniowski










