Ten filigranowy napastnik na świat przyszedł w Zakopanem 28 sierpnia 1995 roku. Grał w siedmiu klubach. W 2016 roku został zawodnikiem czeskiego Orli Znojmo (EBEL), skąd wrócił do polskiej ligi do GKS Katowice. Z klubem ze stolicy Górnego Śląska związał się jeszcze raz na sezon 2021/22. Wcześniej reprezentował barwy północnoirlandzkiego zespołu Belfast Giants (2019), francuskiego zespołu Rapaces de Gap i GKS Tychy.
Proponujemy naszym Czytelnikom przypomnieć jego sylwetkę w alfabecie od A do Z.
A jak Adam.
. Patryk odziedziczył po nim wspaniałą. Tata Patryka był świetnie wyszkolonym technicznie hokeistom, o wspaniałej jeździe na łyżwach. „Tatę pamiętam z lodowej tafli. Nie był wielkoludem, ale miał wspaniałą technikę”. Ojciec grał i trenował w Hiszpanii.
B jak Bilbao
Długo wahał się, czy zostać piłkarzem, czy hokeistą. W pewnym momencie w eter poszła wieść, że zainteresowana jest nim wielka Barcelona, ta piłkarska. Tymczasem wylądował w Hiszpanii, tyle, że… „Tak naprawdę jeden agent piłkarski załatwił mi w Hiszpanii testy w Sant Andreu – szkółce klubu z Bilbao. Byłem tam dwa tygodnie na testach, klub płacił mi za przelot, pobyt i wszystko, co czekało mnie na miejscu. Agent wiedział od początku, że sercem jestem przy hokeju, ale chciał, żebym zobaczył jak to wygląda i podjął decyzję. To były naprawdę fajne dwa tygodnie”- powiedział „Sportowemu Podhalu”.
C jak cechy dobrego hokeisty
„Szybkość, dobry przegląd pola, spokój… Przede wszystkim też dobra mentalność, żeby do każdego meczu podchodzić tak samo, z wiarą w zwycięstwo. Generalnie musi mieć więc poukładane w głowie i myśleć o zespole, a nie o sobie, bo to zespół jest najważniejszy”.
D jak dziadek
Sport ma w genach. Jego ojciec jak już wyżej wspomnieliśmy był dobrym hokeistom. Również dziadek, Tadeusz Kacik, był reprezentantem kraju, tworzył z Józefem Słowakiewiczem i Walentym Ziętarą najlepszy atak w historii polskiego hokeja. „O dziadku tylko słyszałem, że był fenomenem. Pewnie tak, skoro występował na mistrzostwach światach i uczestniczył w igrzyskach olimpijskich. Wydaje mi się, że byłem skazany na bycie hokeistą ”.
F- jak Futbol
- Chcę postawić na piłkę nożną – zakomunikował w 2013 roku na łamach Sportowego Podhala, któremu świetnie wiodło się na zielonej murawie. Strzelał gole dla piłkarskiego Podhala, a jego technika w operowaniu piłką nie uszła uwadze fachowcom. Otrzymał kilka propozycji z klubów. „Propozycje były z różnych klubów. Nie ukrywałem, że chcę postawić na piłkę, ale hokeja nie rzucałem. Rozmawiałem z trenerem Markiem Ziętarą i powiedział, że jak mi się nie powiedzie w futbolu, to zawsze mogę wrócić. Pojawił się temat testów w pierwszej drużynie Wisły Kraków. Chciałem spróbować, ale nie doszło to jednak do skutku. Potem był jeszcze krótki epizod z Porońcem Poronin. Dwa tygodnie biłem się z myślami, co robić. Wygrała miłość do hokeja”.

G – jak Goldi
Przydomek „Goldi” nie wziął się znikąd. W swoim sportowym dorobku ma kilkanaście złotych medali mistrzostw Polski w hokeju, unihokeju zarówno w seniorach jak i juniorach. Do tego medale, puchary i nagrody z imprez szkolnych. Od najmłodszych lat, z racji wykonywanego zawodu, obserwowałem jego rozwój. Najpierw w zawodach szkolnych. Nie ważne w jakiej dyscyplinie brał udział zawsze był wyróżniającym się zawodnikiem. Zdobywał medale, wybierany był najlepszym graczem turniejów. Czego się nie dotknął zamieniał w złoto. Nieraz organizatorzy szkolnych imprez zastanawiali się, czy nie wybrać kogoś innego na MVP, ale nie mogli, bo rówieśników umiejętnościami bił na łeb i szyję.
H jak Hokejowe Orły
W 2015 roku został odkryciem roku, w kategorii juniorów. Otrzymał za to wyróżnienie hokejowego Orła.
I jak idol
Podobał mu się styl gry Patricka Kanea - szybki drybling, dobry przegląd gry… „Na pewno patrzę na niego i na nim się wzoruję. Żeby był jakimś moim idolem - to nie”.
K jak kapelusze góralskie
Gdy po raz pierwszy Sanok zdobył tytuł mistrza kraju, wychowankowie Podhala podczas ceremonii wręczania medali na głowie mieli góralskie kapelusze. Ten rytuał został powtórzony, gdy po 52 latach katowiczanie sięgnęli po najwyższe trofeum w lidze. 8 kwietnia 2022 roku, w zespole GieKSy wystąpiło pięciu zawodników nowotarskiego chowu, w tym Patryk Wronka. Na pewno u niejednego kibica „Szarotek” pojawiła się wówczas łezka w oku i zapytanie: „dlaczego nie w koszulce z szarotką na piersi”?

L jak Liga Mistrzów
„Zachęcam utalentowanego chłopaka do wyjazdu z kraju. Niech spróbuje sił w silniejszej lidze” – mówił Henryk Gruth. Jego słowa się ziściły. Patryk w 2016 roku otrzymał propozycję gry u finalisty EBEL, Orli Znojmo. Czeski zespół występował również w Lidze Mistrzów. Wychowanek Podhala zagrał w niej też w barwach północnoirlandzkiego klubu Belfast Giants i Cracovii. W sumie rozegrał 14 spotkań, w których zdobył 2 gole, a przy 7 asystował. Uczestniczył także w Pucharze Kontynentalnym ( 6 spotkań, 2 asysty) w barwach GKS Katowice.
Ł jak łatwość
„Kompletny zawodnik, a przede wszystkim skromny chłopak i dobry kolega. Poza aspektami sportowymi sama obecność „Goldiego” w drużynie powoduje, że pozostałym zawodnikom gra się zdecydowanie łatwiej. Nieprawdopodobne jest to, jak łatwo przestawia się z gry w hokeja na grę w unihokeja. Pełny profesjonalista, potrafiący zagrać niekonwencjonalnie. Gdy jest w treningu – najlepszy unihokeista w Polsce” – tak komplementował go Bartosz Gotkiewicz, trener unihokejowej drużyny Górali, po zdobyciu mistrzostwa Polski w 2016 roku.
M jak MVP mistrzostw świata
„Mocno stąpam po ziemi. Wiem co mam robić i na tym się skupiam. To dla mnie najważniejsze. Sodówka mi nie grozi – zapewniał najlepszy napastnik w mistrzostwach świata Dywizji 1A w Katowicach w rozmowie ze „Sportowym Podhalem” i dorzucił: „Miłe wyróżnienie. Nie spodziewałem się. Cieszy nagroda. Cieszę się, że mogłem pomóc drużynie. Szkoda, że nie awansowaliśmy. Świetnie czułem się w drużynie”.

Młody hokeista rodem z Nowego Targu przebojem wdarł się do drużyny narodowej. Obecnie trudno sobie wyobrazić ekipę biało –czerwonych bez popularnego „Goldiego”. Debiut w mistrzostwach miał jak marzenie. O takim ”wejściu smoka” marzy wielu młodych sportowców. Nie każdy jednak ma tyle samozaparcia, by talent poprzeć pracą. Bo sam talent „ nie tkwi w genach czy fizyczności, ale w ciężkiej pracy. To projekt na przyszłość, który przyniesie wymierne efekty dzięki sukcesywnemu realizowaniu założeń treningowych, które mają służyć rozwojowi”. To słowa Raula Lozano, byłego trenera siatkarskiej reprezentacji Polski.
N jak najlepszy kolega
„Najlepiej dogaduję się z Damianem Tomasikiem. Od małego żyjemy ze sobą, wychowaliśmy się na tym samym osiedlu i cały czas, praktycznie od dziecka gramy w jednej drużynie, zarówno w hokeja jak w unihokeja, czasem w piłkę. Siłą rzeczy odnajdujemy wspólny język i jesteśmy jednymi z lepszych „ziomków” w Podhalu”.
P jak przepis na sukces
„Cieszyć się z tego, co kocha się robić i pozwolić, by reszta przyszła sama z siebie. Zazwyczaj wychodzę z założenia, że uprawiam sport po to, by mnie bawił. Jeśli mam wychodzić na lód lub boisko obrażony albo zdenerwowany, to nie ma sensu. Gra musi mi sprawiać przyjemność, musi mnie to cieszyć. Jeśli jest inaczej, to uważam, że jest to marnowanie czasu. Wychodzę z założenia, że jak mnie coś nie cieszy, to jest do kitu”.

R jak reprezentant kraju
Biało – czerwone hokejowe barwy reprezentował w czempionatach młodzieżowych, a w seniorskiej uczestniczył w turniejach mistrzostw świata w 2016, 2017 (Dywizja IA), 2019, 2022, 2023 (Dywizja IB). Wystąpił na turnieju mistrzostw świata juniorów do lat 18 w 2013 (Dywizja I), a w U-20 w mistrzostwach świata w 2014 i 2015 (Dywizja I). Podczas turnieju MŚ 2015 w grudniu 2014 był kapitanem i najskuteczniejszym zawodnikiem drużyny. Reprezentant kraju juniorów i seniorów w unihokeju, uczestnik mistrzostw świata.

T jak tytuły
Tak się złożyło, że w hokeju ma mniej mistrzowskich tytułów niż w unihokeju. W tej drugiej dyscyplinie pięciokrotnie z Góralami w seniorach oraz dwa razy w juniorach sięgał po najwyższe trofeum w kraju. W hokeju tylko raz z GKS Katowice (2022). Srebrny medalista (2018) z GKS Katowice oraz czterokrotny brązowy medalista, w tym dwukrotny z Podhalem ( 2015 i 2016). Finalista Pucharu Polski (2015). Najlepszy hokeista roku w uznaniu kibiców GKS (2017) za co otrzymał Złoty Buk.

U jak unihokej
Piłeczka, nawet najtrudniejsza, nie odskoczy mu od kija. Porusza się po parkiecie niczym kot, z lekkością, szybko, zwinnie. Jest trudny do uchwycenia. Można go zatrzymać tylko faulem. Jak tylko jest w posiadaniu piłeczki, to rywal musi mieć się na baczności. A ile jeszcze razy partnerzy wykorzystują jego świetne dogrania?

W jak wszechstronny
Jest jak Wacław Kuchar, najwybitniejszy przed wojną sportowiec, który mistrzowskie laury zdobywał w lekkoatletyce, łyżwiarstwie i piłce nożnej. On też zalicza się do niewielkiego grona wszechstronnych sportowców. „ Podziwiałem tego chłopaka. Potrafił sobie zorganizować zajęcia w trzech dyscyplinach, pogodzić je ze szkołą, by nie opuścić żadnego treningu. To co robił sprawiało mu frajdę, po prostu kochał to. Nawet jak go coś bolało, to angażował się w trening - tak wyraził się o nim trener Ryszard Kaczmarczyk i dodał: „Ten gość mógłby wypromować unihokej. To, co robił na boisku unihokejowym, robiło wrażenie. Ogromną różnicę. Tylko dlatego, że dużo widział. To samo jest w hokeju”.

Z jak Ziętara Marek
To on dał mu szansę gry w pierwszym zespole. Pamiętam jak z trenerem rozmawiałem na bulwarach okalających potok Czarny Dunajec, a kilka metrów dalej na „Orliku” Wronka rozgrywał mecz w ramach Amatorskiej Ligi Piłki Nożnej. Namawiałem szkoleniowca, by zaprosił go na trening. Marek spojrzał na mnie, potem na boisko piłkarskiego, chwilę po dumał i „Goldi” znalazł się seniorskim zespole.
Ż jak żądło Olsena
„Kto wygra mecz? – pytał lider zespołu, Patryk Wronka. - My, my! Jazda, jazda! – odpowiadali koledzy. Taki rytuał mieli nowotarscy żacy przed wyjściem z szatni na każdą tercję. Wrzask był przeogromny, aż uszy bolały, bo trwało to całą drogę z szatni na lodowisko. Korytarz był długi, bo szatnia podopiecznych Roberta Szopińskiego (popularny Olsen) mieściła się na jego końcu. Żądłem zespołu był „Goldi”. On dowodził zespołem, swoją formacją, on kłuł swoich rywali. Nie zawsze trafiał do siatki, chociaż mógł to uczynić kilka razy więcej niż robił. Wypracowywał kolegom sytuacje, a ci zdobywali bramki i … stawiali mu pizzę.
Stefan Leśniowski










