22.12.2022 | Czytano: 5750

PHL. Płakać się chce… (+zdjęcia i tabela)

… gdy jest się kibicem „Szarotek” od 60 lat. Nie chce się wierzyć, że ten zasłużony klub dla polskiego hokeja znajdzie się w takich tarapatach.



 
Do naszego miasta przylepiono naklejkę „kuźnia hokejowych talentów”. Bo i też praca z młodzieżą była wzorem dla innych.  Wychowankowie zdobywali mistrzowskie tytuły, rozsławiali miasto poza granicami kraju. Okazuje się, że hasło wymyślone przez tych, którzy zazdrościli Podhalu świetnej pracy z młodzieżą, jest nieaktualne. Fabryka „KS Podhale” produkowała hokeistów na pęczki. Taka była konkurencja, że nie wszyscy mogli zagrać w pierwszej drużynie, ale korzystały z tego inne zespoły. Żaden  hokeista nie został „na lodzie”.  Dzisiaj płacz, bo kilku graczy zachorowało i nie ma ich kto zastąpić. Do stanu agonalnego 90-latka doprowadzili działacze, którzy zapragnęli szybko zbudować zespół z obcokrajowców, odfajkować sukces, nie dbając o swoich.  Nie tędy droga. Po raz kolejny dostaliśmy dowód, że w sporcie nie ma nic na skróty.
 
Wczoraj obiegła media informacja, że Podhale nie rozegra meczu z Energą. Powód?  Choroby, kontuzje. Po prostu życie, tyle tylko, że takie wypadki powinny być wkalkulowane z profesjonalny sport. W czasach, gdy fabryka produkowała hokeistów pełną parą, taka sytuacja nie miała racji bytu. Teraz lament, bo torunianie nie zgodzili się na zmianę terminu, a poparł ich w tym PHL.  Drużyna Jacka Szopińskiego miała dzisiaj rozegrać mecz z Cracovią w ramach MHL, ale na szczęście Dominik Salamon, szkoleniowiec „Pasów”,   zgodził się na przełożenie meczu. Tylko dlatego, by młodzi zawodnicy z drużyny popularnego „Szopena” mogli uratować mecz PHL, by nie doszło do walkoweru.  Gdy tylko wyjaśniono ten problem, pojawił się kolejny. Do akcji wkroczyli sędziowie, którym klub zalegał z wypłatami. Zagrozili, że żaden nie poprowadzi meczu w Nowym Targu. Marta Zawadzka, prezes i komisarz Polskiej Hokej Ligi, to potwierdziła, ale w samo południe,  przekazała, że mecz zostanie jednak rozegrany, bo klub uregulował zaległości. Do tego mecz opóźnił się o 45 minut, bo goście nie zdążyli dotrzeć. Podhale zgodziło się pójść na rękę rywalowi.
 
W takiej otoczce przystąpili górale do jakże arcyważnej potyczki z  hokeistami z grodu Kopernika. Oba teamy walczą o ósmą lokatę, premiującą  udział w play off. Torunianie mieli dziewięć punktów przewagi nad rywalem przed dzisiejszym  pierwszym gwizdkiem sędziego.  Dla „Szarotek” był to mecz o przedłużenie nadziei na grę w decydującej fazie mistrzostw.  Nie udało się wygrać, chociaż było blisko. Ambicja, wola walki – to jednak było za mało na niezbyt silnego rywala.
 
Wymarzony początek dla gospodarzy, którzy dostali grę w przewadze. Podhale nie założyło hokejowego zamka, ale… Nie popisał się szwedzki golkiper, który z ostrego kąta przepuścił krążek nad ramieniem po uderzeniu Bochnaka. Górale mieli jeszcze jedną grę w przewadze, ale tym razem nie przyniosła bramkowego efektu.  Z kolei próby torunian powstrzymywał dobrze dysponowany Bizub. Golkiper „Szarotek” był postacią numer jeden w tej części meczu.  Goście mieli dwie wręcz wymarzone sytuacje, a ta z 15 minuty nie wystawia im dobrego świadectwa. Po  stracie krążka przez obrońców Podhala we własnej tercji,  „Stalowe Pierniki”  tego nie potrafiły wykorzystać mając przed sobą tylko Bizuba.


 
Hokeiści z grodu Kopernika wyrównali grając w przewadze. Koskinen ulokował krążek w pustej bramce. Za moment Worona ośmieszył defensywę gości.  Ograł ich jak poczatkujących, nie seniorów, lecz juniorów. Worona wymanewrował też bramkarza i ulokował krążek w siatce. Dodajmy, iż ta akcja przeprowadzona były, gdy górale grali w osłabieniu. Chwilę później Ekholm zagrał wprost na kij Przygodzkiego, ale ten nie wykorzystał okazji. Poszła akcja w drugą stronę i  przyjezdni doprowadzili do wyrównaniu. W 32 min. Syty strzałem spod bandy zaskoczył Bizuba i goście po raz pierwszy objęli prowadzenie.


 
Podhale dążyło do zmiany niekorzystnego rezultatu. W połowie tercji grało w przewadze, ale goście zdołali odeprzeć napór rywala. Chwile później dwójkowa kontra Worony z F. Kapicą przyniosła wyrównanie. Długo górale nie nacieszyli się wyrównaniem. Błąd we własnej tercji i Korenczuk strzałem z nadgarstka pokonał Bizuba. 138 sekund przed końcem odsłony trener Podhala wziął czas  i wycofał bramkarza. Manewr nie przyniósł wyrównania i „Szarotki” po raz 22 z rzędu musiały zjechać z tafli pokonane.
 
Tauron Podhale Nowy Targ – Energa Toruń 3:4 (1:0, 1:2, 1:1)
1:0 Bochnak – Wielkiewicz (2:49 w przewadze)
1:1 Koskinen (23:13 w przewadze)
2:1 Worona – Wielkiewicz  (24:07 w osłabieniu)
2:2 Korenczuk – Syty – Elomaa (25:52 w przewadze)
2:3 Syty – Korenczuk – Gimiński (31:10)
3:3 F. Kapica – Worona (51:00)
3:4 Korenczuk – Syty (54:46)
Podhale: Bizub  –  Tomasik, P. Wsół, Przygodzki, Svitana, Maunula – Aleksandrow, Kudin, Wielkiewicz, Worona, Jarczyk – Wikar, Sarniak, Soroka, Bochnak, F. Kapica – Nykaza, K. Malasiński, Długopolski.  Trener Aleksandr Belavskis.
Energa Toruń: Ekholm – Jaworski, Zieliński, Elomaa, Koskinen, Viitanen – Gimiński, Ahonen, Korenczuk, Syty, Zając – Szecsi, Bajwenko, M. Kalinowski, K. Kalinowski, Szucs – Scchafer, Olszewski, Maćkowiak, Prokurat. Trener Łukasz Podsiadło.

W pozostałych meczach: Tauron Re-Plast Unia Oświęcim – GKS Tychy 4:6, GKS Katowice – Comarch Cracovia 2:6, Marma Ciarko STS Sanok – Zagłębie Sosnowiec 3:0.
 
1 Comarch Cracovia (p) 29 64 119-65 18 4 5 2
2 Tauron Re-Plast Unia  Oświęcim 28 63 116-63 18 4 5 1
3 GKS Tychy 29 58 89-57 15 6 7 1
4 GKS  Katowice (m, sp) 28 53 83-65 17 0 8 3
5 JKH GKS Jastrzębie 28 49 77-63 13 2 9 3
6 Marma Ciarko STS Sanok 28 38 64-78 10 3 13 2
7 Zagłębie Sosnowiec 29 23 50-93 6 1 17 3
8 KH Energa Toruń 27 22 71-114 6 1 17 2
9 Tauron Podhale Nowy Targ 29 10 51-128 2 0 23 4

 Stefan Leśniowski
Zdjęcia Andrzej Pabian

Komentarze







reklama