Do naszego miasta przylepiono naklejkę „kuźnia hokejowych talentów”. Bo i też praca z młodzieżą była wzorem dla innych. Wychowankowie zdobywali mistrzowskie tytuły, rozsławiali miasto poza granicami kraju. Okazuje się, że hasło wymyślone przez tych, którzy zazdrościli Podhalu świetnej pracy z młodzieżą, jest nieaktualne. Fabryka „KS Podhale” produkowała hokeistów na pęczki. Taka była konkurencja, że nie wszyscy mogli zagrać w pierwszej drużynie, ale korzystały z tego inne zespoły. Żaden hokeista nie został „na lodzie”. Dzisiaj płacz, bo kilku graczy zachorowało i nie ma ich kto zastąpić. Do stanu agonalnego 90-latka doprowadzili działacze, którzy zapragnęli szybko zbudować zespół z obcokrajowców, odfajkować sukces, nie dbając o swoich. Nie tędy droga. Po raz kolejny dostaliśmy dowód, że w sporcie nie ma nic na skróty.
Wczoraj obiegła media informacja, że Podhale nie rozegra meczu z Energą. Powód? Choroby, kontuzje. Po prostu życie, tyle tylko, że takie wypadki powinny być wkalkulowane z profesjonalny sport. W czasach, gdy fabryka produkowała hokeistów pełną parą, taka sytuacja nie miała racji bytu. Teraz lament, bo torunianie nie zgodzili się na zmianę terminu, a poparł ich w tym PHL. Drużyna Jacka Szopińskiego miała dzisiaj rozegrać mecz z Cracovią w ramach MHL, ale na szczęście Dominik Salamon, szkoleniowiec „Pasów”, zgodził się na przełożenie meczu. Tylko dlatego, by młodzi zawodnicy z drużyny popularnego „Szopena” mogli uratować mecz PHL, by nie doszło do walkoweru. Gdy tylko wyjaśniono ten problem, pojawił się kolejny. Do akcji wkroczyli sędziowie, którym klub zalegał z wypłatami. Zagrozili, że żaden nie poprowadzi meczu w Nowym Targu. Marta Zawadzka, prezes i komisarz Polskiej Hokej Ligi, to potwierdziła, ale w samo południe, przekazała, że mecz zostanie jednak rozegrany, bo klub uregulował zaległości. Do tego mecz opóźnił się o 45 minut, bo goście nie zdążyli dotrzeć. Podhale zgodziło się pójść na rękę rywalowi.
W takiej otoczce przystąpili górale do jakże arcyważnej potyczki z hokeistami z grodu Kopernika. Oba teamy walczą o ósmą lokatę, premiującą udział w play off. Torunianie mieli dziewięć punktów przewagi nad rywalem przed dzisiejszym pierwszym gwizdkiem sędziego. Dla „Szarotek” był to mecz o przedłużenie nadziei na grę w decydującej fazie mistrzostw. Nie udało się wygrać, chociaż było blisko. Ambicja, wola walki – to jednak było za mało na niezbyt silnego rywala.
Wymarzony początek dla gospodarzy, którzy dostali grę w przewadze. Podhale nie założyło hokejowego zamka, ale… Nie popisał się szwedzki golkiper, który z ostrego kąta przepuścił krążek nad ramieniem po uderzeniu Bochnaka. Górale mieli jeszcze jedną grę w przewadze, ale tym razem nie przyniosła bramkowego efektu. Z kolei próby torunian powstrzymywał dobrze dysponowany Bizub. Golkiper „Szarotek” był postacią numer jeden w tej części meczu. Goście mieli dwie wręcz wymarzone sytuacje, a ta z 15 minuty nie wystawia im dobrego świadectwa. Po stracie krążka przez obrońców Podhala we własnej tercji, „Stalowe Pierniki” tego nie potrafiły wykorzystać mając przed sobą tylko Bizuba.

Hokeiści z grodu Kopernika wyrównali grając w przewadze. Koskinen ulokował krążek w pustej bramce. Za moment Worona ośmieszył defensywę gości. Ograł ich jak poczatkujących, nie seniorów, lecz juniorów. Worona wymanewrował też bramkarza i ulokował krążek w siatce. Dodajmy, iż ta akcja przeprowadzona były, gdy górale grali w osłabieniu. Chwilę później Ekholm zagrał wprost na kij Przygodzkiego, ale ten nie wykorzystał okazji. Poszła akcja w drugą stronę i przyjezdni doprowadzili do wyrównaniu. W 32 min. Syty strzałem spod bandy zaskoczył Bizuba i goście po raz pierwszy objęli prowadzenie.

Podhale dążyło do zmiany niekorzystnego rezultatu. W połowie tercji grało w przewadze, ale goście zdołali odeprzeć napór rywala. Chwile później dwójkowa kontra Worony z F. Kapicą przyniosła wyrównanie. Długo górale nie nacieszyli się wyrównaniem. Błąd we własnej tercji i Korenczuk strzałem z nadgarstka pokonał Bizuba. 138 sekund przed końcem odsłony trener Podhala wziął czas i wycofał bramkarza. Manewr nie przyniósł wyrównania i „Szarotki” po raz 22 z rzędu musiały zjechać z tafli pokonane.
Tauron Podhale Nowy Targ – Energa Toruń 3:4 (1:0, 1:2, 1:1)
1:0 Bochnak – Wielkiewicz (2:49 w przewadze)
1:1 Koskinen (23:13 w przewadze)
2:1 Worona – Wielkiewicz (24:07 w osłabieniu)
2:2 Korenczuk – Syty – Elomaa (25:52 w przewadze)
2:3 Syty – Korenczuk – Gimiński (31:10)
3:3 F. Kapica – Worona (51:00)
3:4 Korenczuk – Syty (54:46)
Podhale: Bizub – Tomasik, P. Wsół, Przygodzki, Svitana, Maunula – Aleksandrow, Kudin, Wielkiewicz, Worona, Jarczyk – Wikar, Sarniak, Soroka, Bochnak, F. Kapica – Nykaza, K. Malasiński, Długopolski. Trener Aleksandr Belavskis.
Energa Toruń: Ekholm – Jaworski, Zieliński, Elomaa, Koskinen, Viitanen – Gimiński, Ahonen, Korenczuk, Syty, Zając – Szecsi, Bajwenko, M. Kalinowski, K. Kalinowski, Szucs – Scchafer, Olszewski, Maćkowiak, Prokurat. Trener Łukasz Podsiadło.
W pozostałych meczach: Tauron Re-Plast Unia Oświęcim – GKS Tychy 4:6, GKS Katowice – Comarch Cracovia 2:6, Marma Ciarko STS Sanok – Zagłębie Sosnowiec 3:0.
| 1 | Comarch Cracovia (p) | 29 | 64 | 119-65 | 18 | 4 | 5 | 2 |
| 2 | Tauron Re-Plast Unia Oświęcim | 28 | 63 | 116-63 | 18 | 4 | 5 | 1 |
| 3 | GKS Tychy | 29 | 58 | 89-57 | 15 | 6 | 7 | 1 |
| 4 | GKS Katowice (m, sp) | 28 | 53 | 83-65 | 17 | 0 | 8 | 3 |
| 5 | JKH GKS Jastrzębie | 28 | 49 | 77-63 | 13 | 2 | 9 | 3 |
| 6 | Marma Ciarko STS Sanok | 28 | 38 | 64-78 | 10 | 3 | 13 | 2 |
| 7 | Zagłębie Sosnowiec | 29 | 23 | 50-93 | 6 | 1 | 17 | 3 |
| 8 | KH Energa Toruń | 27 | 22 | 71-114 | 6 | 1 | 17 | 2 |
| 9 | Tauron Podhale Nowy Targ | 29 | 10 | 51-128 | 2 | 0 | 23 | 4 |
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Andrzej Pabian










